Zakupy w Ustce

W tym dziale można zbadać jakiego zdania są inni użytkownicy forum za pomocą ankiety. Dział, w którym zakładamy tematy wraz z ankietami.

Moderator: DKS

Gdzie najczęściej robisz zakupy w Ustce?

Czas głosowania minął piątek, 4 listopada 2005, 20:29

Biedronka
2
25%
SamCzar
1
13%
Netto
2
25%
Lewiatan
1
13%
żabka
1
13%
sklepiki osiedlowe ;)
1
13%
 
Liczba głosów: 8

chlopak_z_ustki
Posty: 1268
Rejestracja: piątek, 10 czerwca 2005, 20:03
Lokalizacja: Ustka/Gdańsk

Zakupy w Ustce

Post autor: chlopak_z_ustki » wtorek, 4 października 2005, 21:29

Tutaj proponuję pisać o usteckich sklepach i marketach.Jakie polecacie a jakie odradzacie? Zamieszczam ankietę :)

Beata
Posty: 59
Rejestracja: środa, 20 lipca 2005, 01:11

Post autor: Beata » środa, 5 października 2005, 01:49

bojkotujcie biedronke :wykorzystuje pracownikow, i jest brudno, z tego powodu byla nawet zamknieta tymczasowo
wspierajcie lokalny handel

maja
Posty: 951
Rejestracja: środa, 27 lipca 2005, 12:53
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maja » czwartek, 6 października 2005, 07:26

Co nam po bojkocie Biedronki - górnolotne hasło nie mające oddźwięku w rzeczywistości, bo klienci i tak szukają taniego produktu, nie stać ich na opcje droższych sklepów lokalnych (przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe produkty spożywcze).
A odnośnie czystości, to muszę stwierdzić, że obecnie Biedronka w stosunku do np. Netto jest znacznie czyściejsza. Wiem co piszę, bo pracuję w kontroli jakości w zakładzie spożywczym.
I jeszcze a' propos wykorzystywania pracowników. Od nadzoru nad przestrzeganiem Prawa Pracy jest pracodawca i Inspekcja Pracy. Skoro ta druga jest na tyle nieefektywnym instrumentem nadzoru, że nie może udowodnić winy, to cóż my możemy?... Napisać do wyższej instancji?
To, że wyzysk w Biedronkach został nagłośniony medialnie nie znaczy wcale, że w innych sieciach jest super. Słychać było np. o sprawie Żabek,gdzie pracownicy zmuszani są do podpisywania niekorzystnych aneksów do umów. Wypada sie też zastanowić, czy lokalny handel jest w porzadku w stosunku do swoich pracowników... Ilu ma legalne umowy o pracę, a ilu pracuje na czarno, czy bez nadgodzin płatnych zgodnie z zapisami Kodeksu Pracy. Słyszałem od jednego z pracowników "Alkoholi świata", że gdy jeden z nich idzie na urlop, pozostali, w ramach normalnej stawki, zauwają po 12-14 godzin zamiast urlopowicza. Wychodzi na to, że w sumie urlop jest odbieraniem wolnego za nadgodziny. A właściwy urlop jest nietknięty i oczywiście niepłacony pracownikowi jako ekwiwalent za niewykorzystany urlop.
A sprawa "Korabia" czy innych przetwórni ryb - wszyscy w Ustce wiedzą, cotam sie dzieje, a Inspekcja nie jest w stanie udowodnić winy.
Moje hasło - bojkotujmy wszystkie sklepy i producentów - to oszuści. Tylko czy przypadkiem nie padniemy z głodu?
"Nigdy nie śpij z większym od siebie wariatem" (II Prawo Hartleya)

Awatar użytkownika
sie.ma
Posty: 1028
Rejestracja: środa, 13 października 2004, 12:58
Lokalizacja: z (P)Ustki
Kontakt:

Post autor: sie.ma » czwartek, 6 października 2005, 19:06

Ja tam jestem za Sam Czarem:]
Jako wielbiciel słodyczy i "nienormalnej" herbaty stawiam na ten sklep, bo trzeba przyznać, że mają szeroki wybór tego typu artykułów, a poza tym czeste, atrakcyjne promocje (związane z końcem daty ważnoścci- nie mylić z przeterminowaniem:P). Poza tym w szklepie tym nie ma takiego syfu, jak w Biedronce, o Netto nie wspominając...
Więc wybacz mi, że żyję snem...

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Post autor: Edward » piątek, 7 października 2005, 09:09

Z moich obserwacji wynika, że ze sklepów prowadzonych przez usteckich kupców, najczęściej promocje można spotkać w Lewiatanie oraz w Delikatesach w Marinie. Praktycznie tylko oni organizują też konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.
Edward Zając

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7650
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Post autor: Mirek » piątek, 7 października 2005, 15:39

@maja
Wiem co piszę, bo pracuję w kontroli jakości w zakładzie spożywczym.
Miałem doczynienia z sanepidem i pihem pare lat temu.To jest banda jakich mało.Tylko wyciągaja pieniądze i nic więcej.Na świecie odpowiada sie majatkiem prywatnym za jakosc .I Basta.A w Polsce przejeliśmy kontrole państwa socjalistycznego i tylko kontrola -kontroli.Dosyć tego dziadowstwa!Niby działają w interesie klijentów!He,he-W stanach jajko na bekonie smazą na blasze przed Tobą-spróbuj zrobić to w Polsce?He,he.Pozdro

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Post autor: Edward » piątek, 7 października 2005, 17:17

Mirek, co Ty za herezje głosisz?! Chcesz doprowadzić do ruiny niektórych gastronomików? Gdyby można było ustawić na wolnym miejscu grill czy patelnię z olejem, to klient by wszystko widzial, nawet to, na jakim oleju ryba się się smaży. Cena też by była odpowiednio niższa.
Pamiętasz, jakie grille rozstawiali na Promenadzie górale z Bielska? Każdy widział co i jak jest przygotowywane, a zapachy jakie, i ceny przyzwoite. Kolejki przez cały dzień.
Ale wystarczył donos do odpowiedniej instytucji. Przyjechali, wlepili mandat i zaraz "ucywilizowali" górali. Grille zamykane i nic nie widać, zapachy idą w komin i niewielkie zainteresowanie.
Edward Zając

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7650
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Post autor: Mirek » piątek, 7 października 2005, 18:47

@Edward
Tak sie sklada ,ze z zamiłowanie jestem kucharzem.Zwiedziłem większe kuchnie na promenadzie i zapewniam Pana że sa to kuchnie XXI więku np.City Bar . Piece na gorące powietrze szt.1 - 20 000 zł a widziałem parę.Rozmawiałem z kucharzem z hotelu Poznań ,który przygotowywał menu w w/w barze i nie mozna miec kompleksów.Małe smażalnie to moze(nie musi) byc problem.Generalnie jest moim zdanie bardzo dobrze jezeli chodzi o urzadzenia do przygotowywania potraw na promce. I prosze zapamiętać kto nie wie -świeża ryba nie śmierdzi!!!!!!Pozdro

Ps.W małych smażalniach powinno sie częściej wymieniac olej do smazenia.Wiem ,że na koniec smazenia zlewa się 4/5 oleju z patelni i zostawia na drugi dzień -dolewając troche.Moim zdaniem bez szkody na smaku i szkodliwości mozna uzywać olej tydzień.
Co do wystawienia grilla na zewnatrz jestem za
natomiast patelnie z olejem ze względu na bezpieczeństwo - nie.

Beata
Posty: 59
Rejestracja: środa, 20 lipca 2005, 01:11

Post autor: Beata » piątek, 7 października 2005, 20:28

jak ktos uwaza sie pracuje w kontroli jakosci w branzy spozywczej, i uwaza sie zakupy w biedronce(lub innym markecie z zachodu) odpowiadaja PN (polskim normom) to wyslam na dodatkowe przeszkolenie.
Oczywiscie jako klientka i zwoleniczka niskich cen, pisz co chcesz, ale jako pracownik kontroli jakosci jestes niedoinformowana lub bierzecie lapowki, jeden z wielu przykladow, np. puszka rybna w sosie pomidorowym wg PN termin waznosci ma do 1 roku, a teraz sprawdz jakie terminy maja sprzedawane puszki w marketach producentow zagranicznych, my naszymi eksportowanymi produkatmi na rynki zach. musimy dostosowac sie do ich norm, np. wprowadzony system HACCP w zakladach produkcji spozywcz, a oni dlaczego nie musza sie dostosowywac, poniewaz pracuja w sluzbach kontroli ludzi tacy jak Ty, :oops: niedoksztlaceni lub bioracy lapowki

Awatar użytkownika
kulTOOLA
Posty: 407
Rejestracja: niedziela, 13 lutego 2005, 18:00
Lokalizacja: Ustka

Post autor: kulTOOLA » piątek, 7 października 2005, 23:44

Wielką wadą tego forum jest to, że z każdym tematem prędzej czy później stanie się tak, że pewni "technokraci" w którymś momencie złażą z tematu i kierują się na coś zupełnie innego (miał być temat z zapytaniem o sklepy a nie sanepidy itp...).

Ja zagłosowałem na Żabkę. Z sentymentu i z pozytywnych wrażeń, jakie mam wchodząc i wychodząc ze sklepu. Duży wybór towaru, ceny niezbyt wysokie i parę "żabkowych rarytasów" :) (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi - tzw. nietłuczące się naczynia ;) ).
"Po co mam czas tracić na mówienie do ściany, ściana i tak zawsze swoje wie..." Banach

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7650
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Post autor: Mirek » sobota, 8 października 2005, 06:37

@kulTOOLA
Tak to juz jest z dyskusją.Rozmawiasz o zonie a kończy się na teściowej.Pozdro :D

maja
Posty: 951
Rejestracja: środa, 27 lipca 2005, 12:53
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maja » sobota, 8 października 2005, 07:43

@beata

Trudno rozmawaić z osobą spoza branży ale spróbuję.
Jeżeli chodzi o czystość we wcześniej wspomnianym sklepie, to po raz kolejny twierdzę, że mimo wszystko jest tam o wiele czyściej niz kilka miesięcy wstecz. Zawsze możnaby było sie do czegoś przyczepić ale nie jest źle. Co, tak na marginesie, wcale nie jest określane przez PN tylko odpowiednie rozporządzenia w Dziennikach Ustaw.
Podobnie z terminami przydatności do spożycia. Są one określane nie przez PN ale przez akredytowane laboratoria, które na wniosek producenta badają wyrób pod względem zmian w proponowanym przez producenta terminie przydatności do spożycia. Jezeli zmiany te (bo nie można powiedzieć, ze wyrób wcale nie zmienia swoich cech w czasie przechowywania) nie będa stanowić zagrozenia dla bezpieczeństwa zdrowotnego wyrobu, laboratorium wspólnie z Inspekcją Sanitarną wydaja decyzję o przyznaniu porponowanego terminu przydatności do spożycia. Jeżeli nie określaja inny - krótszy. I nie jest prawdą, że polskie puszki mają rok terminu, a zagraniczne więcej. Np. konserwy z "Łososia" mają dwa czy trzy lata i raczej jest to standard jeżeli chodzi o wyroby konserwowe.
A system HACCP jest obowiązkowy dla wszystkich unijnych producentów i dostawców żywności. Szanujące się firmy posiadają systemy certyfikowane przez unijne firmy kontrolne (np. TUV czy DNV) co nie daje szans na jakiekolwiek korupcjogenne przypadki. Firmy te (a i sanepid czy inspekcja wterynaryjna ostatnio też) podCzas kontroli realizują zagadnienia według list kontrolnych, gdzie są zawarte wszystkie obszary, które mają być poddane kontroli.
Jeżeli firma nie zbierze wystarczajacej liczby punktów w czasie kontroli jest jej cofany certyfikat HACCP, co automatycznie zamyka rynki unijne.

Całkiem odrębnym zagadnieniem jest efektywność kontroli w sklepach. Z tego co nieoficjalnie mi wiadomo podstawowymi bolączkami służb kontoli są: śmiesznie mało restrykcyjne prawo (czytaj mandaty), mała liczba kontrolerów, nieefektywny wymiar sprawiedliwości i niestety zarobki. Tworzy się jakieś Inspekcje Transportu Drogowego z niebotycznymi pensjami, a służby odpowiadające za nasze bezpieczeństwo zdrowotne są traktowane po macoszemu.

Niestety z tego co czytam Beata w Twoim tekście wnioskuję, że zajmujesz stanowisko kreowane przez media. Ich myślą przewodnią jest "wszystko jest do d...." i tak przedstawiają rzeczywistość odbiorcom.

Ale prawda jest bardziej biała niz się mówi. Nasi producenci żywności, po "zmianie ustroju" zainwestowali potężne pieniądze w wymianę parku maszynowego i wprowadzenie nowych technoligii. Produkujemy smacznie, czysto i niedrogo. Ostatnio dochodzą do nas głosy z Zachodu, że po euforii, jaka ogarnęła producentów maszyn dla przemysłu spożywczego w chwili przełomu, pojawiła się konsternacja zachodnich producentów żywności. Bo w związku z konkurencją jaka wyrosła im na wschodzie, nie stać ich na takie unowocześnienie parku maszynowego jakie miało miejsce u nas. Stąd też wynikły bardzo trudne negocjacje w obszarze żywnościowym przeD naszym wejściem do Unii.
Ale mi się napisałoooo :shock:
I na koniec - przeczytaj podpis VVVV
"Nigdy nie śpij z większym od siebie wariatem" (II Prawo Hartleya)

maja
Posty: 951
Rejestracja: środa, 27 lipca 2005, 12:53
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maja » sobota, 8 października 2005, 17:08

Jeszcze troche i zacznę siebie podejrzewać o grafomanię :D

Jeszcze mały "kwiatek" do ogródka Edwarda. Jeśli chodzi o stoiska Bielska na promenadzie, to niestety Sanepid realizuje zalecenia ogólnie pojętego "prawa żywnościowego", którego jest "strażnikiem".
Przykrycie rusztów, czy patelni wynika z konieczności zabezpieczenia produktu przed niespodziankami typu, np. brutalnie rzecz ujmując - spadające z nieba ptasie odchody. A wszyscy wiemy jaka niespodziankę może zrzucić rybitwa. A co by było jakby taka niespodzianka znalazła się niepostrzeżenie na golonce i z nią by się upiekła. Klient nieświadomie zajadałby się ptasią kupą i "zachwycał się swojskim smakiem" :? .
A dym... Nie po to ludzie przyjeżdżają ze Śląska nad morze, żeby wdychać prawie to samo co u siebie. Niestety dym - produkt spalania związków organicznych ma bogatą "kolekcję" rakotwórczych, czy innych "-gennych" związków.Nie życzyłbym komukolwiek takich inhalacji. W tym celu stawia się wyciągi nad rusztami, żeby właśnie te "-genne" zwiazki wysyłać w świat, w jak największym "rozcieńczeniu" i możliwie najdalej od ludzi.
"Nigdy nie śpij z większym od siebie wariatem" (II Prawo Hartleya)

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Post autor: Edward » sobota, 8 października 2005, 18:12

Człowieka wychowanego w sterylnym środowisku zabija byle katar. Czytałem, że w sterylnym otoczeniu człowiek mógłby żyć 200 lat - jeśli by się nie powiesił z nudów. Sterylna żywność, ze sztucznym zapachem , smakiem czy kolorem, przegrywa z naturalną - dlatego u górali były kolejki. Przed niespodzianką od mewy zabezpiecza zwykły daszek. Jeśli dym z drewna czy węgla drzewnego jest tak szkodliwy, to dawni ludzie z kurnych chat powinni wymrzeć - gdy tymczasem obecne choroby cywilizacyjne były im nieznane. Skąd wiecie, że "nowoczesna", modyfikowana żywność nie jest bardziej niebezpieczna dla człowieka od tego dymu z grilla? A dodatkowo - smak i zapach są nieodłączną częścią dobrego działania układu trawiennego - przecież już sam smakowity zapach wzbudza uczucie apetytu.
Edward Zając

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Post autor: Edward » sobota, 8 października 2005, 18:16

Przepraszam, zjechaliśmy na zupełne pobocza głównego tematu. Admin znowu będzie miał pretensje. Jeśli ktoś ma ochotę kontynuować, to trzeba będzie puścić nowy temat.
Edward Zając

maja
Posty: 951
Rejestracja: środa, 27 lipca 2005, 12:53
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maja » sobota, 8 października 2005, 18:48

Oczywiscie nadmiar czystości nie jest wskazany (stare przedwojenne hasło "Częste mycie skraca życie"), bo głównie od tego ludzie zapadają na wszelkiego rodzaju alergie, czy astmę. Ale tutaj wine raczej ponosi cała kampania firm kosmetycznych, udawadniająca, że należy eliminować wszelkie drobnoustroje ze środowiska (patrz Domestos, mydło Protex itp.) Chodzi mi nie o produkty spalania drewna, lecz o produkty spalania m. in. tłuszczu i białka, które udowodniono to naukowo, są wysoce szkodliwe dla organizmu.

Zgodzę się również, że dobre zadaszenie nad stanowiskiem przygotowania potraw w znacznym stopniu rozwiązuje sprawę odchodów, ale to akurat był jeden z przykładów zaistnienia zanieczyszczenia żywności. Innym jest fakt, że w takim zgrupowaniu ludzi, jakie miało miejsce przy stoiskach, mógł pojawić się osobnik - nosiciel - jednej z wielu chorób zakaźnych (w tym przenoszonych przez powietrze). Ograniczenie dostępu do produktu przygotowywanego ma wlaśnie na celu eliminowanie takich POTENCJALNYCH zagrożeń.

A w ogóle to dziwię się, gdy z jednej strony pomstuje się na służby sanitarne, że nie reagują na przypadki zaniedbań, a z drugiej strony gani się je za rzetelne wykonywanie swojej pracy. Prawo żywnościowe ma za zadanie stać na straży bezpieczeństwa zdrowotnego żywności.
Wielokrotnie, podczas szkoleń pracowników, padało takie stwierdzenie: po co taki nadmir higieny w produkcji, przecież zawsze gdzieś sie zdarza, że ktoś łamie zasady higieny. Jakby każde zaniedbanie objawiało się jakimś zatruciem, to wkrótce na świecie panowałyby epidemie żółtaczki, salmonellozy, czy inne. Odpowiadam zawsze tak samo. Owszem ty akurat nie jesteś podatny na drobnoustroje powodujące zatrucia, ale są osoby, które mogą jemu ulec i to właśnie je należy chronić. Chcesz mieć na sumieniu zdrowie i życie ktoregoś z naszych klientów?

O dodatkch do żywności nic nie pisałem, ale również jestem wrogiem wprowadzania sztucznych ulepszaczy żywności. Podobnie jak ty Edwardzie uważam, że są one potencjalnie szkodliwe dla zdrowia. Jednak okres ich stosowania jest na razie zbyt krótki, żeby jednoznacznie to stwierdzić.

Dla pozostałych, którzy o COŚ tam mnie posadzają (np.Beata) nie jestem pracownikiem którejkolwiek z państwowych służb nadzoru sanitarnego.

I znowu mnie poniosłooooo :shock:
"Nigdy nie śpij z większym od siebie wariatem" (II Prawo Hartleya)

Beata
Posty: 59
Rejestracja: środa, 20 lipca 2005, 01:11

Post autor: Beata » sobota, 8 października 2005, 19:46

Hej Maju
Nazwalas mnie osobe spoza branzy, czyli niekompetantna do rozmow na temat jakosci zywnosci. Piszesz o tematyce HACCP, PN, oraz dodatkach do zywnosci powolujac sie, ze pracujesz na stanowisku kontrolera jakosci zywnosci w branzy spozywczej. Dajesz za przyklad konserwy pomidorowe jednej z firmy , i moje pytanie jest nastepujace?
Czy one powinny znalezc sie na polkach sklepowych, czy odpowiadaja polskim normom? Jesli tak to stwierdz nie metoda optyczna (refraktometryczna) na zawartosc suchej masy w sosie pomidorowym, (i powiedz czym jest zanizona i jaki barwnik jest dodawany zamiast przecieru pomidorowego), oraz zrob probe na wielofosforany <wysoko rakotworcze> (substancja zwiekszajaca wodochlonnosc czyli mieso rybie wiaze wolnna wode stwarzajac wieksza mase) w puszkach z makreli.
Jesli dajesz przyklad na sprawne dzialanie firm kontrolnych w Polsce to sa one tylko wylacznie skierowane na male biznesy w ktorych mozna wyciagnac lapowke. Rowniez byla mleczarnia w Slupsku chociaz przeszla juz dawno HACCP i dazyla do ISO mogla by sobie duzo zarzucic, chociaz z pozoru jest super, ale trudno rozmawiac z osoba z branzy ale niewyksztalcona. Wiec jesli dajesz przyklad na super produkty w Biedronce sprawdz je.
pracownik naukowy AR Szczecin

Beata
Posty: 59
Rejestracja: środa, 20 lipca 2005, 01:11

Post autor: Beata » poniedziałek, 10 października 2005, 17:49

Poniewaz to nie miala byc dyskusja kto jest bardziej kompetentny i wyksztalcony w dziedzienie Technologi Zywnosci (podejrzewam ze taki kierunek studiow ukonczyla p.Maja), wiec wrocmy do rzeczy.
Jestem przeciwna robieniu zakupow w Biedronce, poniewaz nie tyllko nie spelnia niektorych wymogow, o ktorych zaczelysmy dyskutowac, ale moim glownym punktem jest to ze wykorzystuja tam polskich pracownikow, przyczyniajac sie do klopotow zdrowotnych , a nawet posrednio do smierci, i pamietajmy jesli my sie sami nie uszanujemy jako narod, to tym bardziej Portugalczyk nas nie uszanuje, a my Polacy mamy sklonosci do nie szanowania samych siebie, spedzialam wakacje w USA, i widac to i slychac, ale tam na terytorium obcego kraju , moze jest trudniej wyegekwowac szacunek, ale tutaj ??????, owszem wspolpracujmy z zagranicznymi korporacjami, ale tak dlugo jak dlugo oni traktuja nas jak ludzi rownych sobie, a nie jak niewolnikow , narzedzie do robienia pieniedzy.
BOJKOTUJMY BIEDRONKE

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Post autor: Edward » poniedziałek, 10 października 2005, 18:21

Bojkotujmy Biedronkę! Piękne hasło - ale chyba nie dla tych, którzy zarabiają kilkaset złotych miesięcznie. Chociaż przyznaję, że w paru usteckich sklepach z sieci Lewiatan czy Iga można natrafić na produkty spożywcze o podobnych cenach czy nawet tańsze. Ale kto o tym wie? Przecież na zakupy w Biedronce czy Netto chodzą nawet ekspedientki z polskich sklepów! W normalnych warunkach pracownik kupujący u konkurencji powinien wylecieć z pracy!
Natomiast nie sądzę, aby była duża różnica między traktowaniem pracowników przez markety i polskich pracodawców. W Ustce można posłuchać na ten temat wiele ciekawych historii. Ostatnio poczęstowano mnie historyjką o tym, że istnieje jakieś porozumienie pracodawców co do maksymalnej stawki, jaką będą płacić pracownikom sezonowym.
Edward Zając

Kazimierz B.
Posty: 207
Rejestracja: czwartek, 24 marca 2005, 13:50

Post autor: Kazimierz B. » poniedziałek, 10 października 2005, 20:16

Edward pisze: Ostatnio poczęstowano mnie historyjką o tym, że istnieje jakieś porozumienie pracodawców co do maksymalnej stawki, jaką będą płacić pracownikom sezonowym.
Edward Zając
Zapewne jest to spisek żydomasonów czy też masonożydów tak mówili w Radio Magłośnik.

Zablokowany