Problem z ustecką młodzieżą

W tym dziale prosimy o kierowanie pytań, na które chcielibyśmy uzyskać odpowiedzi od władz Ustki. Zadajemy pytania zrozumiałe. Bądź cierpliwy, nie na każde pytanie otrzymasz odpowiedź od razu.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » czwartek, 4 października 2012, 23:14

Clockwork to niemiecki Uhrwerk stąd używana w Polsce skrócona nazwa werk określająca mechanizm , serce zegarka.Pomarańcza to tylko obciążnik ułatwiający naciąganie tego mechanizmu.Sama w sobie nie posiada żadnych trybików jak każdy ciężarek.Pomarańczowy to może być sok ale nie mechanizm.Myślałem że jednak coś lepszego wymyślisz.

Wychowanie dzieci zwłaszcza w dzisiejszych czasach to skomplikowana materia warta napewno dyskusji.

Zdaje sobie sprawę że moje podejście tzn. wykluczające bicie w każdej formie rezeprentuje tylko mniejszość społeczeństwa.


Bicie jest normą a efekty mamy takie jak widać niestety.
Do tego są inne podobne sposoby "motywowania" jak krzyki , szantaż ,upokarzanie , areszty ,zastraszanie , oziębłość czy cała masa zakazów.Efekty wychodzą natomiast dopiero po wielu latach stąd domniemanie małej szkodliwości.

W innych apektach mogę się z tobą czy Edwardem zgadzać.W tym jednym napewno nie.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
midnitebiker
Posty: 46
Rejestracja: sobota, 5 marca 2011, 18:47

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: midnitebiker » piątek, 5 października 2012, 02:15

A Clockwork Orange - an English slang term meaning something doesn?t quite seem right or is out of place.
That boy is as queer (strange) as a clockwork orange

Literacko Mechaniczna Pomarańcza jest zręczniejszym tłumaczeniem niż np. Zryty Beret, bo i tak to można spolszczyć.
Kontekstowo trzeba by sprawdzić u Burgess'a co dokładnie miał na myśli.
Każdy się boi pedałów i tego, że sam może zostać pedałem. Na dłuższą metę jest to męczące
? może wszyscy powinniśmy zostać pedałami i odetchnąć?

Ch. Bukowski

Awatar użytkownika
Ban.an
Posty: 1445
Rejestracja: wtorek, 15 lipca 2008, 13:31

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Ban.an » piątek, 5 października 2012, 11:56

Dziecko to maks do 12 roku życia. Dalej mamy do czynienia z nastolatkiem, choć kiedyś to był już dorosły człowiek. No sorry, ale gnojków z Gdańska,c o znieważyli koleżankę, nie nazwę dziećmi. Tyle.
Poza tym, niepotrzebnie my infantylizujemy młodych ludzi - kurde, sto lat temu 16 latek był dorosłym człowiekiem, często żołnierzem. A teraz? Zostawcie go, to dziecko.
I z Wajperem się zgodzę, przez ból się uczymy - no sorry, ale jak się za młodu poparzysz, to się dowiesz, że ogniem nie warto się bawić albo jak cie prąd trzepnie, to się nauczysz, że nie wkłada się palców do kontaktu. W ten sposób si ę uczymy.

A Clockwork Orange to zwyczajnie, nakręcana pomarańcza, taka zabawka.
" (...) możliwość, by miastem rządzili wybierani szacowni członkowie społeczności, którzy obiecają, że nie będą się wywyższać ani przy każdej okazji zdradzać publicznego zaufania, natychmiast stała się tematem żartów w całym mieście"
T.Pratchett

Awatar użytkownika
Platichthys_flesus
Posty: 1605
Rejestracja: wtorek, 1 sierpnia 2006, 07:20
Lokalizacja: Ustka

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Platichthys_flesus » piątek, 5 października 2012, 12:27

midnitebiker pisze:A Clockwork Orange - an English slang term meaning something doesn?t quite seem right or is out of place.
That boy is as queer (strange) as a clockwork orange

Literacko Mechaniczna Pomarańcza jest zręczniejszym tłumaczeniem niż np. Zryty Beret, bo i tak to można spolszczyć.
Kontekstowo trzeba by sprawdzić u Burgess'a co dokładnie miał na myśli.

Burgess pisze, co miał na myśli, tylko fragmentu akurat nie mogę znaleźć. W każdym razie książka słusznie w temacie przytoczona, tyle, że nie każda młodość ma takie potrzeby i nie każda się tak kończy. Tłumaczenie w kontekście książki też uważam za dobre.
http://www.pustamiska.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
Nic trudnego zrobić coś dobrego
Konsument głosuje portfelem

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Wajper » piątek, 5 października 2012, 14:28

Topilzin pisze:Clockwork to niemiecki Uhrwerk stąd używana w Polsce skrócona nazwa werk określająca mechanizm , serce zegarka.Pomarańcza to tylko obciążnik ułatwiający naciąganie tego mechanizmu.Sama w sobie nie posiada żadnych trybików jak każdy ciężarek.Pomarańczowy to może być sok ale nie mechanizm.Myślałem że jednak coś lepszego wymyślisz.
Proszę bardzo: "Pozbawion Indywidualności", "Bezwolna osobowość", może być? Jak Ci mało, mogę jeszcze kilkanaście takich idiotyzmów wysmażyć, tylko po co. "Clockwork Orange" to brytyjski idiom, nie funkcjonuje w języku polskim. Więc albo dosłownie jedziemy, licząc na erudycję czytelnika, albo robimy pseudo-poetyckie odjazdy, co jest jeszcze bardziej bez sensu.

Oddajmy głos autorowi. Burgess twierdzi, że człowiek dokonujący wyłącznie dobrych lub złych czynów jest "mechaniczną pomarańczą - co oznacza, że nosi pozory jednostki epatującej wyrazistym kolorem i treścią, ale w rzeczy samej jest tylko zabawką nakręcaną przez Boga lub Diabła lub inny byt Wszechmocny".

Użyte przez geniusza słowa, Burgess'a, gra słów, skojarzeń i wymieszanie licznych odcieni znaczeniowych są nieprzetłumaczalne na język polski, a "mechaniczna pomarańcza" to moim (i polskiego wydawcy, notabene) zdaniem najlepszy wybór, jakiego mógł dokonać rodzimy tłumacz.
Bicie jest normą a efekty mamy takie jak widać niestety.
Do tego są inne podobne sposoby "motywowania" jak krzyki , szantaż ,upokarzanie , areszty ,zastraszanie , oziębłość czy cała masa zakazów.Efekty wychodzą natomiast dopiero po wielu latach stąd domniemanie małej szkodliwości.
Zgodzę się z Rafałem Kosikiem: "To jest właśnie nasz sens życia - dążenie do poprawnego wykonywania czynności i zaspokajania wymyślonych potrzeb. To jest też nieświadoma niewola. Wychowywanie dziecka to przecież długi i złożony proces uczenia go potrzeb i czynności, którego produktem jest dorosły niewolnik. Jego kratami są normy moralne, tradycja, pozycja społeczna, niedostatek dóbr, prawo i inni ludzie. Społeczeństwo jest samoodnawialnym więzieniem zbudowanym wyłącznie z niewolników i ich własnych krat".

Ergo, dziecko od małego musi być IMO przygotowywane do zrozumienia i zaakceptowania swej roli. Musi spotykać się z ograniczeniami, zakazami, stresem, krzykiem, przemocą fizyczną (zarówno na podwórku, jak i w domu), oziębłością, upokorzeniami, itd. To nie w ramach "motywacji", ale celem wypracowania technik obronnych, przystosowania do dorosłego życia, w którym wszystkie te elementy występują. A występują, bo jesteśmy niewolnikami i o ile chcemy być w społeczeństwie, musimy tę rolę zaakceptować. Zwróć uwagę, że znamy jednostki, które mają wolne umysły, które nie znają praw, zasad i ograniczeń - to socjopaci i psychopaci, tudzież po prostu tzw. "margines" - no, w najlepszym razie "wariaci" i "ekscentrycy". Wychowywanie dziecka bezstresowo to otaczanie go bezsensownym, nienaturalnym kloszem, spod którego i tak kiedyś będzie musiało wyjść, a im później, tym gorzej dla jego psychiki.

Wracając do sedna: dziecko ma wiedzieć przynajmniej jedno - złamanie pewnych zakazów obyczajowych i społecznych oznacza cierpienie, fizyczne i psychiczne. Wolę przylać mu po dupsku solidnie za kradzież lub rozbój, niż "dyskutować" o moralności i etyce i doprowadzić do sytuacji, w której w przyszłości ktoś mu z tym dupskiem zrobi znacznie gorszego w więzieniu, a empiryczna nauka przyjdzie za późno .
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » piątek, 5 października 2012, 15:16

Są różne interpretacje tytułu jak ta że Orang to w językach Malezji gdzie służył autor oznacza człowieka.Wtedy ma to dosyć sens.Sam poniekąd to twierdził.

W wątku jednak chodzi o ustecką młodzież a ta moim zdaniem nie jest specjalnie inna niż w innych podobnych miastach.Pewnie tylko miasteczko ładniejsze.Perełka w sumie warta zachowania.
Jest dużo faktorów , które wpływają na wychowanie i zachowania najmłodszych.Zestaw zasłyszanych mądrości , którymi sypiesz jak ksiądz z rękawa to trochę za mało.

Bójka z rówieśnikiem to nie to samo co lanie czy pobicie przez ojca czy innego dorosłego.Jeżli nie widzisz różnicy to ja ci już nie pomogę.

Ten mi tu o bólu...Fakir jakiś czy inny freak? :wink:
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Charles Garnier
Posty: 417
Rejestracja: sobota, 4 października 2008, 11:23
Lokalizacja: Ustka

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Charles Garnier » sobota, 6 października 2012, 12:52

Pełnoletni nie znaczy dorosły.

Awatar użytkownika
GRABARZ
Posty: 2809
Rejestracja: czwartek, 30 czerwca 2005, 12:21
Lokalizacja: Przewłoka - Reszta Świata
Kontakt:

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: GRABARZ » sobota, 6 października 2012, 19:55

Wybaczcie, ale dziw mnie bierze jak czytam te wywody. Ja mam pytanie - co Ustka proponuje młodym ludziom? Gdzie mogą rozwijać swoje zainteresowania i pasje? Gdzie mogą spędzić czas wolny? Pytanie ze szczególnym naciskiem w stronę radnego Edwarda Zająca.

@Banan - za publiczne ubliżanie mi i Wajperowi od "skurwysynów" powinieneś dostać lanie na gołą dupę. Pamięć mam złą - bo długą.
Nie trzeba się nikogo bać. A jeśli ktoś się kogoś boi, to dlatego, że udzielił temu komuś jakiejś władzy nad sobą. (H.Hesse)

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Edward » sobota, 6 października 2012, 23:41

Artur, zastanawiam się dlaczego zwykle czepiasz się mnie, chociaż radnych jest piętnastu? Czy dlatego, że jeszcze coś próbuję robić w naszym mieście? Działasz na czyjeś zlecenie?!
Jest oczywiste, że po obejrzeniu zdjęć z Twoich imprez i przeczytaniu niektórych wypowiedzi, chociażby tej o łyknięciu czegoś przed wyjściem na scenę, nie będę polecał młodzieży Twojej imprezy - to nie mój świat.
Natomiast dla młodzieży szkolnej jest proponowane wiele zajęć pozalekcyjnych - trzeba tylko chcieć w nich uczestniczyć. Jest tych zajęć bez porównania więcej, niż miało ich moje pokolenie; my zwykle te zajęcia sami musieliśmy sobie organizować. Nie przypominam sobie, aby ktoś dorosły pomagał nam w organizowaniu dzielnicowych turniejów piłki nożnej - a mieliśmy po 10 do 14 lat. Problemem było zdobycie prawdziwej piłki na mecz.
Przejdź się po szkołach i dowiedz się, jakie możliwości i propozycje są teraz. Ale widocznie dla Ciebie liczy się tylko Twój rodzaj muzyki ... bez niej młodzież może się tylko nudzić.
A jeśli idzie o mnie - jeszcze w tym miesiącu zaczynam odczyty w szkołach; będzie o roli prasy, będzie ogólnie o sprawach morskich, będzie również o moim rejsie - bo niezależnie jak to w Ustce traktują, było to znaczące wydarzenie w żeglarstwie. Tylko od szkół zależy, jak często takie lekcje będą się odbywały - ja wynagrodzenia za to nie biorę.
Kilka dni temu jedna z nauczycielek przyprowadziła do portu grupę gimnazjalistów; zwiedzili jachty, dowiedzieli się coś o żeglarstwie. Może uda się doprowadzić do tego, aby każdy gimnazjalista zapoznał się praktycznie ze sprawami morskimi; tak jest już w wielu miastach, nie tylko nadmorskich. Chciałbym, aby i u nas to się udało, szczególnie w gimnazjum.
Zajmuję się tym, do czego zobowiązałem się przed wyborami, i robię to w skali znacznie przekraczającej ustecki wymiar. Jutro jadę na zebranie Rady Armatorskiej, aby przedyskutować i odpowiedzieć na propozycje niektórych rozporządzeń ministerialnych dotyczących żeglarstwa i gospodarki morskiej. To też część moich zobowiązań przedwyborczych i pracy dla Ustki - abyśmy kiedyś byli miastem morskim, a nie tylko leżącym nad morzem.
Problemem Ustki jest nie tylko to, że tu zwalcza się pasjonatów; nie mniejszym problemem jest, że niektórzy pasjonaci zwalczają innych, mających odmienne zainteresowania. Gorzej - niektórzy zachowują się tak, jakby robili to na zamówienie.
Edward Zając

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Edward » sobota, 6 października 2012, 23:41

Dziwne, wysyłny tekst skopiował mi się. trzykrotnie
Ostatnio zmieniony sobota, 6 października 2012, 23:51 przez Edward, łącznie zmieniany 1 raz.

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Edward » sobota, 6 października 2012, 23:43

xxxxx vvvv

Awatar użytkownika
GRABARZ
Posty: 2809
Rejestracja: czwartek, 30 czerwca 2005, 12:21
Lokalizacja: Przewłoka - Reszta Świata
Kontakt:

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: GRABARZ » niedziela, 7 października 2012, 00:38

Edward pisze:Artur, zastanawiam się dlaczego zwykle czepiasz się mnie, chociaż radnych jest piętnastu?
Radny zadawanie pytań nazywa "czepianiem się".
Dlaczego pytanie zadaję radnemu Edwardowi Zającowi - ponieważ radny Edward Zając jest jedynym radnym biorącym udział w tej dyskusji.
Edward pisze:Czy dlatego, że jeszcze coś próbuję robić w naszym mieście?
Proszę o konkrety - póki co, radny zniknął z Ustki na jakiś czas pobierając dietę.
Edward pisze:Działasz na czyjeś zlecenie?!
Tak - Kubusia Puchatka, Sierotki Marysi i Misia Yogi.
Edward pisze:Jest oczywiste, że po obejrzeniu zdjęć z Twoich imprez i przeczytaniu niektórych wypowiedzi, chociażby tej o łyknięciu czegoś przed wyjściem na scenę, nie będę polecał młodzieży Twojej imprezy
Włodzimierz Siudek pisze:Panu Arturowi i organizatorom chciałbym podziękowac za zaproszenie i pogratulować zorganizowania festiwalu. Pomimo kilku przeciwności udało się przeprowadzic imprezę o unikalnym charakterze, z zespołami z najwyższej półki. Jestem pełen uznania dla organizatorów. Na imprezie czulem sie bezpiecznie, mogłem biesiadować, swobodnie poruszac sie po terenie, nabyć pamiątki zespołów, oraz najważniejsze - posłuchać dobrej muzyki. Szczególnie urzekł mnie Silvershine. Zapoznałem sie z propozycją Larw Polarnych i kilku innych zespołów. Z zaskoczeniem spotkałem wielu znajomych - wcale nieorganizatorów. Na przyszłość życzę, by idea festiwalu i jego zawartości rozwijała się o nowe pomysły, pamiętając o jego szczególnym i unikatowym charakterze.
Edward pisze: - to nie mój świat.
200% racji!
Edward pisze:Natomiast dla młodzieży szkolnej jest proponowane wiele zajęć pozalekcyjnych - trzeba tylko chcieć w nich uczestniczyć. Jest tych zajęć bez porównania więcej, niż miało ich moje pokolenie; my zwykle te zajęcia sami musieliśmy sobie organizować. Nie przypominam sobie, aby ktoś dorosły pomagał nam w organizowaniu dzielnicowych turniejów piłki nożnej - a mieliśmy po 10 do 14 lat. Problemem było zdobycie prawdziwej piłki na mecz.
Każde pokolenie ma swoje problemy - dzisiaj jednym z nich jest brak zdobycia dobrej pracy.
Edward pisze:Przejdź się po szkołach i dowiedz się, jakie możliwości i propozycje są teraz. Ale widocznie dla Ciebie liczy się tylko Twój rodzaj muzyki ... bez niej młodzież może się tylko nudzić.
To co dla mnie się liczy, dla radnego zdaje się być czystą abstrakcją.
Edward pisze:A jeśli idzie o mnie - jeszcze w tym miesiącu zaczynam odczyty w szkołach; będzie o roli prasy, będzie ogólnie o sprawach morskich, będzie również o moim rejsie - bo niezależnie jak to w Ustce traktują, było to znaczące wydarzenie w żeglarstwie.
Oglądałem kilka dni temu program o 16 letniej dziewczynie, która opłynęła samotnie świat dookoła... to było wydarzenie.
Edward pisze:Tylko od szkół zależy, jak często takie lekcje będą się odbywały - ja wynagrodzenia za to nie biorę.
Wystarczy, że rany pobierał dietę podczas swojej nieobecności. Na lekcjach proponuję poruszyć temat uczciwości, przyzwoitości, poszanowania drugiego człowieka i jego praw.
Edward pisze:Kilka dni temu jedna z nauczycielek przyprowadziła do portu grupę gimnazjalistów; zwiedzili jachty, dowiedzieli się coś o żeglarstwie. Może uda się doprowadzić do tego, aby każdy gimnazjalista zapoznał się praktycznie ze sprawami morskimi; tak jest już w wielu miastach, nie tylko nadmorskich. Chciałbym, aby i u nas to się udało, szczególnie w gimnazjum.
Zajmuję się tym, do czego zobowiązałem się przed wyborami, i robię to w skali znacznie przekraczającej ustecki wymiar. Jutro jadę na zebranie Rady Armatorskiej, aby przedyskutować i odpowiedzieć na propozycje niektórych rozporządzeń ministerialnych dotyczących żeglarstwa i gospodarki morskiej. To też część moich zobowiązań przedwyborczych i pracy dla Ustki - abyśmy kiedyś byli miastem morskim, a nie tylko leżącym nad morzem.
Problemem Ustki jest nie tylko to, że tu zwalcza się pasjonatów; nie mniejszym problemem jest, że niektórzy pasjonaci zwalczają innych, mających odmienne zainteresowania. Gorzej - niektórzy zachowują się tak, jakby robili to na zamówienie.
Edward Zając
Dyskutuję nie z pasjonatem - a z radnym miasta Ustka. To jest znacząca różnica. Radny doznał pomieszania z poplątaniem.

Ps - podsumowanie sezonu 22 października.
Nie trzeba się nikogo bać. A jeśli ktoś się kogoś boi, to dlatego, że udzielił temu komuś jakiejś władzy nad sobą. (H.Hesse)

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Wajper » niedziela, 7 października 2012, 05:22

Topilzin pisze:
W wątku jednak chodzi o ustecką młodzież a ta moim zdaniem nie jest specjalnie inna niż w innych podobnych miastach.Pewnie tylko miasteczko ładniejsze.Perełka w sumie warta zachowania.
Jest dużo faktorów , które wpływają na wychowanie i zachowania najmłodszych.Zestaw zasłyszanych mądrości , którymi sypiesz jak ksiądz z rękawa to trochę za mało.
Brawo. Zdanie pełne ogólnych, wymijających banałów zakończyć zarzutem o lanie wody... Cudne.
Ale do rzeczy. Ty, ojciec empiryczny, problemy usteckiej młodzieży kwitujesz wzruszeniem ramionami? To pozwól mi, ojcu prawie konsekrowanemu, pozostać przy mądrościach z rękawa, myślę, że mniej są szkodliwe społecznie od twojej i naszych władz postawy.
Bójka z rówieśnikiem to nie to samo co lanie czy pobicie przez ojca czy innego dorosłego.Jeżli nie widzisz różnicy to ja ci już nie pomogę.
Jeżeli nie odróżniasz pobicia od klapsa oraz bodzca wzmacniającego od znęcania się - proszę nie wypowiadaj się, bo nie jesteś w temacie, a twoje wzięte z kosmosu sugestie, iż jestem zwolennikeim przemocy względem dzieci przestają być zabawne. Włącz myślenie, albo milcz, bo na razie mówimy o zupełnie różnych rzeczach, co rodzi nieporozumienia.

Ten mi tu o bólu...Fakir jakiś czy inny freak? :wink:[/quote]
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » niedziela, 7 października 2012, 12:06

Zeby było jasne gościu.To ja decyduję (może jeszcze moderator) a nie ty kiedy piszę a kiedy mam milczeć.Nie jesteś w pozycji żeby cokolwiek dyktować czy ustalać kto myśli a kto nie.Pisz co chcesz może się odniosę lub nie.Ja nie mam patentu na prawdę.Dzielę się tylko własnymi przemyśleniami.

Twoje napuszenie się , bezgraniczna wiara we własne wywody i narzucanie formy dyskusji to pewnie też skutek maltretowania w dzieciństwie . :wink:
Pewnie podświadomie zazdrościsz młodym swobody jakiej sam nie miałeś dlatego twierdzisz ryczałtem że młodzież jest zła i rozpuszczona.Typowe zachowanie starzejącego się powoli gorzkniejącego człowieka.
Kiedyś jak i teraz dzieci wychowywała w dużej mierze ulica.Teraz tylko ta "ulica" zastąpiona została wirtualną.
Rodzice kupują prawie jeszcze oseskom laptopy żeby mieć spokój a jak się on skończy to bęcki albo blokada.
Kiedyś to był zakaz wyjścia z domu na kilka dni czyli to samo, odcięcie ulicy.Zjawiskiem ubocznym "dobrobytu" jest odchodzenie od rodziny .Brak dzieci , lub zakończenie prokreacji nad jednym.Wiadomo że z jedynaka to ni pies ni sobaka.

Ustka po wojnie to zbieranina wieśniaków z południa Polski.Ta wiejska mentalność (trzymanie krótko i brak anonimowości)w pozytywnym tego słowa znaczeniu po kilku generacjach się skończyła.Zastąpiła ją kultura blokowisk z konsekwencjami jak widać.Podwórka i ogrody dla zysku zabudowano pensjonatami a inne "wolne" tereny poszły w prywatne ręce.Pętla coraz bardziej zaciska się na szyi.Alkohol popijało się już za naszych czasów tylko były to okrutne bełta.Nie dało się tego pić.
Ci którzy przeszli tą naturalną "barierę dźwięku" już teraz nie żyją lub są wrakami.Odsiew między tymi co do czegoś dojdą i tymi drugimi zaczyna się bardzo wcześnie i alkohol to taki katalizator procesu.Próbowali popijać też ci z "dobrych domów" jednak tym tak nie szkodziło bo mądry lub ułożony człowiek może sobie pozwolić na utratę kilku szarych komórek.

Pewrespektywy , praca muszą być w mieście jak słusznie zauważa Grabarz.Nie może być tak aby już młodzież myślała o wyjeździe bo to paraliżuje.Blokuje wszelkie chęci robienia cokolwiek skoro trawa gdzie indziej jest bardziej zielona.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » niedziela, 7 października 2012, 12:25

Muszę wesprzeć Edwarda bo dokonał rzeczy wielkiej.Chciałbym też kiedyś i może w takim wieku dokonać coś podobnego.Wspaniała promocja miasta , następna po Nataszy.
Porównanie ż żeglażami z zachodu z państw o wielkiej kulturze i historii morskiej, młodymi zasobnymi w pieniądze i wszelkie inne wsparcie jest nie na miejscu.Podobnie było z Teligą , patronem SP1.
Chciałbym abym się obudził któregoś dnia i wyczyn Edwarda był niczym szczególnym.Wtedy byłoby to osiągnięcie celu do , którego on o inni podobni dążą.Jest inaczej i jeszcze daleka droga.On przeciera szlaki , daje przykład młodym szukającym.

Wolę aby radny brał dietę za coś takiego niż pierdzenie w stołek.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » niedziela, 7 października 2012, 12:45

Kod: Zaznacz cały

Ergo, dziecko od małego musi być IMO przygotowywane do zrozumienia i zaakceptowania swej roli. Musi spotykać się z ograniczeniami, zakazami, stresem, krzykiem, przemocą fizyczną (zarówno na podwórku, jak i w domu)

Kod: Zaznacz cały

Jeżeli nie odróżniasz pobicia od klapsa oraz bodzca wzmacniającego od znęcania się - proszę nie wypowiadaj się, bo nie jesteś w temacie, a twoje wzięte z kosmosu sugestie, iż jestem zwolennikeim przemocy względem dzieci przestają być zabawne. Włącz myślenie, albo milcz, bo na razie mówimy o zupełnie różnych rzeczach, co rodzi nieporozumienia.
Klaps mały w pupkę?Klaps z krzykem lub bez.Klapsik jeden lub kilka?Klapsik w twarz czy ucho.Klapsik z rozmówą wyjaśniającą czy klapsik milczący spontaniczny już w drzwiach domu?
Klapsik na goły tyłek z teatralnym prygotowaniem wzmacniającym efekt czyli ściąganiem spodni?Klaps z pomocą fetysza zwany paskiem?Klaps na trzeźwo czy po pijaku?Bo wtedy rodzic wyjątkowo wychowawczy. Co jeśli do klapsika dziecko się przyzwyczai a to pewnik.Wzmacniamy wtedy klapsik?Co jak masz kiepski dzień i przedawkujesz bodzieć?Czy dziecko zawsze rozpozna właściwie twój stan nastrojów , czy rozmowa się kroi czy "klaps" czy z góry nie przyjdzie ze strachu i woli matkę lub babcię.Skomplikowane to trochę.

Rozwiń temat specjalisto od bodźców lub zrób gromadkę dzieci bo jeszcze czas .Jeśli natomiast już masz jakieś to serdecznie im współczuję.
Ostatnio zmieniony niedziela, 7 października 2012, 12:53 przez Topilzin, łącznie zmieniany 1 raz.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Charles Garnier
Posty: 417
Rejestracja: sobota, 4 października 2008, 11:23
Lokalizacja: Ustka

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Charles Garnier » niedziela, 7 października 2012, 13:12

Topilzin pisze:Muszę wesprzeć Edwarda bo dokonał rzeczy wielkiej.Chciałbym też kiedyś i może w takim wieku dokonać coś podobnego.Wspaniała promocja miasta , następna po Nataszy.
Porównanie ż żeglażami z zachodu z państw o wielkiej kulturze i historii morskiej, młodymi zasobnymi w pieniądze i wszelkie inne wsparcie jest nie na miejscu.Podobnie było z Teligą , patronem SP1.
Chciałbym abym się obudził któregoś dnia i wyczyn Edwarda był niczym szczególnym.Wtedy byłoby to osiągnięcie celu do , którego on o inni podobni dążą.Jest inaczej i jeszcze daleka droga.On przeciera szlaki , daje przykład młodym szukającym.

Wolę aby radny brał dietę za coś takiego niż pierdzenie w stołek.
Ja też wolę takiego radnego, niż tych, co robią łaskę, że przyjadą na sesję i jeszcze marudzą, że musi być radnym i firmę swoją zaniedbuje. Pan Zając bardzo wiele dobrego zdziałał dla Ustki i nie widzę powodów, żeby Grabarz znów robił tutaj jakieś prywatne wojenki, tym razem o dietę. Szkoda, że nie ma nikt uwag, dlaczego większość nierobów bez/radnych, którzy nie mają pomysłów na rozwój miasta i nie kontrolują poczynań urzędników, pobiera diety i ma w czterech literach zdanie swoich wyborców.

Awatar użytkownika
GRABARZ
Posty: 2809
Rejestracja: czwartek, 30 czerwca 2005, 12:21
Lokalizacja: Przewłoka - Reszta Świata
Kontakt:

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: GRABARZ » niedziela, 7 października 2012, 13:32

Topilzin pisze:Wolę aby radny brał dietę za coś takiego niż pierdzenie w stołek.
Cóż - radny otrzymuje dietę jako rekompensatę za czas poświęcony sprawom miasta, a nie na swoje hobby. Taką argumentacją można by usprawiedliwić również wyjazd radnego-filatelisty, który się wybrał w poszukiwaniu Treskilling Yellow.
Problem w tym, że was nie interesuje filatelistyka - prawda?
Charles Garnier pisze:Pan Zając bardzo wiele dobrego zdziałał dla Ustki i nie widzę powodów, żeby Grabarz znów robił tutaj jakieś prywatne wojenki, tym razem o dietę.
Grabarz wypowiada tylko swoją opinię - do czego chyba ma prawo?
Nie trzeba się nikogo bać. A jeśli ktoś się kogoś boi, to dlatego, że udzielił temu komuś jakiejś władzy nad sobą. (H.Hesse)

Awatar użytkownika
celestyn
Posty: 3225
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 22:06

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: celestyn » niedziela, 7 października 2012, 16:10

Topilzin pisze:Muszę wesprzeć Edwarda bo dokonał rzeczy wielkiej.Chciałbym też kiedyś i może w takim wieku dokonać coś podobnego.
Myślę, że nikt tu nie chce umniejszać osiągnięć żeglarskich Edwarda, ale nie o tym mowa. Grabarz w pewnym stopniu ma rację, zapewne chodzi mu o to, że jeżeli ktoś zdecydował się być radnym, został wybrany poprzez mieszkańców którzy mu zawierzyli no i pobiera systematycznie dietę, to równie systematycznie powinien zajmować się sprawami miasta a nie wybywać na miesiące i być nieobecnym kiedy trzeba. Choć to trochę teoria bo w praktyce patrząc na bierność radnych to czy oni są czy ich nie ma wychodzi na jedno i to samo.
Topilzin pisze:Wspaniała promocja miasta , następna po Nataszy.(...)
Tak wyśmienita, mijane przez Edwarda na oceanie mewy na pewno zawitają skuszone jego rejsem do Ustki. Wszak mew u nas za mało. :mrgreen:
A poważniej, zwykłe promocyjne bla bla bla, najlepszym dowodem jak "wybitnie" rejs Nataszy wypromował Ustkę. Ktoś zna jakieś tego objawy? Bo ja jakoś nie zauważyłem.

Wracając do tematu. Dotychczasowe działania na rzecz rozwiązania lokalnego problemu z młodzieżą okazały się zwyczajnie nieskuteczne. Udawanie, że coś się robi poprzez dawanie kasy na zajęcia pozalekcyjne nic nie zmieni. Na zajęcia pozalekcyjne chodzą ci uczniowie, którzy chcą i lubią, ci którzy wolą ulicę, pójść z browarem za OSiR na takich zajęciach nie pojawią się. W praktyce łożenie pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne to tylko sposób na ratowanie godzin i pensji niektórych nauczycieli. Szkoła w dzisiejszych czasach ma coraz mniejsze oddziaływanie wychowawcze na młodzież więc jej rola w tym względzie jest coraz bardziej marginalna.
Nie ten jest mądrzejszy kto wyżej stoi i głośniej krzyczy
Piszę poprawnie po polsku

Awatar użytkownika
Platichthys_flesus
Posty: 1605
Rejestracja: wtorek, 1 sierpnia 2006, 07:20
Lokalizacja: Ustka

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Platichthys_flesus » niedziela, 7 października 2012, 16:20

Życzę Edwardowi powodzenia w popularyzowaniu tematu żeglarstwa wśród młodzieży. Uczestniczyłam w photo dayu przy okazji regat optimist na początku września i muszę przyznać, że bardzo mi się te pływające dzieciaki podobają. Chciałabym, żeby mój syn w przyszłości, jeżeli będzie wykazywał zainteresowanie, miał możliwość trenowania w Ustce.

Celestyn, sugerujesz, że dla młodzieży, której się chce nie warto organizować zajęć? Może jakby tych zajęć nie było, dołączyliby do swoich "kolegów" na OSiRze?
http://www.pustamiska.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
Nic trudnego zrobić coś dobrego
Konsument głosuje portfelem

ODPOWIEDZ