Problem z ustecką młodzieżą

W tym dziale prosimy o kierowanie pytań, na które chcielibyśmy uzyskać odpowiedzi od władz Ustki. Zadajemy pytania zrozumiałe. Bądź cierpliwy, nie na każde pytanie otrzymasz odpowiedź od razu.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Topilzin » niedziela, 14 października 2012, 11:26

Trabie juz od dawna aby zagospodarowac rzeke dla sportow wodnych ale ciemno i glucho.Za piniadze ,ktore wyrzucono na gowniane logo mozna by bylo wybudowac piekny pomost dla kajakow.To samo z 3 molem.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Artur Mazur
Posty: 1157
Rejestracja: wtorek, 15 maja 2012, 12:13

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Artur Mazur » niedziela, 14 października 2012, 22:43

Pitolicie, pitolicie ,
a władze i radni
i tak mają to wszystko w duuupie

Co niektórzy młodzi działają, nie oglądając się na Was wapniaki !!!


https://www.facebook.com/SkateparkDlaUstki" onclick="window.open(this.href);return false;

Obrazek
https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... 022&type=1" onclick="window.open(this.href);return false;

JKUstka
Posty: 890
Rejestracja: poniedziałek, 8 marca 2010, 13:15

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: JKUstka » poniedziałek, 15 października 2012, 08:59

Topilzin pisze:Trabie juz od dawna aby zagospodarowac rzeke dla sportow wodnych ale ciemno i glucho..... .
Temat jak pamietam pilotowany przez Przemka Nycz. (równiez postulat wyborczy)
Wniosek chyba o dofinansowanie miał iść do SGR.
Nie wiem, czy sprawa gdzies nie utknęła? Co dalej w temacie się dzieje?
Kto wie?

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Edward » poniedziałek, 15 października 2012, 19:43

O co chodzi - o urządzenia czy te malunki na nich?
Filmik o edukacji morskiej w Gdańsku:
http://www.youtube.com/watch?v=HZ119EFk ... redirect=1" onclick="window.open(this.href);return false;
Edward Zając

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: elveez » poniedziałek, 15 października 2012, 23:57

Kultura skate, bmx to takze grafiti i tagowanie, nieodlaczny element. Jesli gdzies juz maja pisac/malowac to wlasnie tam. Inna sprawa ze te malunki wykonal jakis Neandertalczyk.
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

JKUstka
Posty: 890
Rejestracja: poniedziałek, 8 marca 2010, 13:15

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: JKUstka » niedziela, 21 października 2012, 11:01

maj pisze:Jak to ktoś kiedyś powiedział - młodzież zasadniczo jest dobra - problem w tym, że my widzimy tylko te złe - marginalne - przykłady i na ich postawie kreujemy obraz całości pokolenia.
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=UO2 ... ature=fvwp" onclick="window.open(this.href);return false;
Mało kto tak naprawdę słyszy głos dziecka.

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: elveez » czwartek, 25 października 2012, 22:15

Wg "USA Today" i kilku innych amerykańskich źródeł, zgony mogły być spowodowane wypiciem napoju Monster. Sprawą zajmuje się już Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA).
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html" onclick="window.open(this.href);return false;
w to lato widzialem setki jak nie tysiace "smarkatych" w czapkach z tym logo. Wylaczcie USA "hookin up" "BBQ" etc. Glupi rodzic nigdy nie wychowa madrego dziecka...blad, oczywiscie ok 2%


haslo: pieniadz jest bogiem.
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3626
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: maj » czwartek, 23 października 2014, 14:12

Takie tam z joemonstera... na odkurzenie tematu.
My, urodzeni w latach 70 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych,
"Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.

Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo ? jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.

Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami ? bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.

Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub ?tam? nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła.

Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys? Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.

Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.

Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.

Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.

W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrotcie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego ? codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.

Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy ?dobrze? wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!"
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Awatar użytkownika
Smerf Maruda
Posty: 4090
Rejestracja: czwartek, 12 lipca 2007, 11:34
Lokalizacja: Słupsk

Re: Problem z ustecką młodzieżą

Post autor: Smerf Maruda » wtorek, 30 grudnia 2014, 21:17

Wajper pisze:Przebieżka po profilach znajomych gimnazjalistów usteckich na Facebook'u zaowocowała wstrząsającymi spostrzeżeniami. Na co drugim profilu dzieciaki chwalą się zdjęciami, na których spożywają alkohol i nie mam tu na myśli lekkich drinków, ale pite grupowo litry wódki. Najgorsze są trzy wynikające z tego wnioski (czwarty dotyczy nieodpowiedzialności rodziców, ale to osobny temat):

1. Rośnie w Ustce pokolenie totalnych kretynów. Zamieszczanie na liczącym blisko milion użytkowników portalu społecznościowym dowodów na łamanie prawa jest dowodem na problemy z prawidłowym użyciem mózgu. Jako że ta umiejętność jest nabyta, chciałbym spytać, czy w jakikolwiek sposób kontroluje się jakość pracy usteckich gimnazjów, które ewidentnie rolę edukacyjną zaniedbują?

2. Rośnie w Ustce nowe pokolenie alkoholików. O wpływie alkoholu etylowego na rozwijający się organizm napisano mnóstwo publikacji, których nie mam zamiaru cytować, tym bardziej, ze dla każdego inteligentnego człowieka owe skutki powinny być oczywiste. Pytanie: co ma UM Ustka zamiar zrobić/robić w temacie ratowania młodych ustczan przed alkoholizmem i wszystkimi wynikającymi z niego konsekwencjami psychologicznymi, społecznymi i zdrowotnymi?

3. W Ustce osoba nieletnia nie ma najmniejszych problemów z nabyciem alkoholu. Pytanie: jak i czy w ogóle są egzekwowane w Ustce zapisy prawa, które blokują młodocianym dostęp do produktów monopolowych?

W Ustce działa MKRPA i z tego co wiem i widzę, robi co może. Ewidentnie jednak potrzebne są kroki, mające na celu wsparcie działalności Komisji oraz zapoczątkowanie innych inicjatyw, mogących pomóc sytuację naprawić.

Dziękuję za uwagę i proszę o odpowiedź.
Dlaczego na te pytania, w temacie Pytania do władz miasta

nie odpowiedział Jacek Cegła Naczelnik Wydział Promocji i Komunikacji Społecznej ?
Zapraszam do polubienia moich stron . . . . . . - www.ziemia-ustecka.pl

www.facebook.com/artur.mazur.14
www.facebook.com/Stara.Ustka
www.facebook.com/ziemia.ustecka

ODPOWIEDZ