Czy mamy gaz łupkowy?

W tym dziale możesz wklejać linki do artykułów poświęconych Ustce i dyskutować na temat tego, jak postrzegają Ustkę media.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3548
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: maj » niedziela, 15 maja 2011, 09:15

JCH pisze: PS.Poza tym, sa juz technologie wydobycia takowego gazu,bez szkody dla srodowiska naturalnego itd.itp.
Ale, kto o tym pisze :?:
Skoro takowe technologie zaistniały oznacza to, że wcześniejsze jednak środowisku szkodziły. Zresztą... kto w dłuższym okresie czasu zbadał nieszkodliwość tych technologii, które z definicji ingerują w środowisko?
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)

Adi
Posty: 1806
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 23:16
Lokalizacja: Zaświaty

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Adi » środa, 25 maja 2011, 13:07

Woda ognista, czyli Na Gazie (łupkowym)
Po raz pierwszy badanie naukowe wiąże wydobycie gazu łupkowego z występowaniem tak poważnego zanieczyszczenia wody, że woda z kranu może się zapalić.

Recenzowana praca opublikowana w Proceedings of the National Academy of Sciences stanowi przełomowy głos w debacie nad bezpieczeństwem wierceń i zaczyna wypełniać lukę informacyjną, która utrudniała prawnikom i opinii publicznej rozpoznanie zagrożeń.

Badanie przeprowadziła czwórka naukowców z Duke University. Odkryli oni, że tam, gdzie ujęcia wody leżą blisko szybów gazowych, zawartość palnego metanu w wodzie pitnej podniosła się do niebezpiecznego poziomu. Stwierdzili też, że gaz wykryty w dużych stężeniach w wodzie był tego samego rodzaju, co ten, który firmy energetyczne wydobywają z setek metrów pod ziemią, co mocno wskazuje na możliwośc podziemnego przecieku przez naturalne lub sztuczne uszkodzenia i szczeliny, albo z pęknięć w samej strukturze szybu.

"Nasze wyniki dowodzą zanieczyszczenia płytkich ujęć wody pitnej metanem w co najmniej trzech obszarach w regionie i wskazują na poważne zagrożenia dla środowiska towarzyszące wydobyciu gazu ziemnego globalnie", mówi artykuł.

Grupa sprawdziła 68 ujęć wody na obszarach wydobycia gazu łupkowego Marcellus i Utica na północnym wschodzie stanu Pennsylwania i południu stanu Nowy Jork. Sześćdziesiąt z nich badano na obecność rozpuszczonego gazu. Chociaż większość studni zawiarała pewną ilość metanu, próbki wody pobrane najbliżej odwiertów gazowych miały średnio 17-krotnie wyższy poziom, niż te położone w odległości ponad kilometra od rejonów czynnych wierceń.

Artykuł stwierdza, że średnie stężenie metanu wykryte w ujęciach w pobliżu wierceń mieści się w zakresie uważanym przez amerykański Departament Spraw Wewnętrznych za niebezpieczny i wymaga pilnych działań zapobiegawczych.

Badacze nie znaleźli dowodów, że chemikalia stosowane przy hydraulicznym kruszeniu (frackingu) zanieczyściły którąś ze studni, co na razie uspokaja najgorsze z obaw działaczy ekologicznych i przeciwników wierceń.

Jednak zaniepokoiło ich to, co opisali jako wyraźny związek między wierceniami i podziemnym wyciekaniem zanieczyszczeń, co stanowi samoistne zagrożenie i dowód na istnienie mechanizmów rozprzestrzeniania się skażeń głęboko pod ziemią.

- Naprawdę nie spodziewaliśmy się znalezienia tak silnego związku między koncentracją metanu w wodzie i pobliskimi szybami gazowymi. To była prawdziwa niespodzianka ? powiedział Robert Jackson, profesor biologii z Duke University, jeden z autorów raportu.

Na zanieczyszczenie wody pitnej metanem często skarżyli się ludzie mieszkający na terenach wydobywczych w całym kraju. Dochodznie stowarzyszenia ProPublica z 2009 ujawniło szeroki zasięg zanieczyszczeń metanem, w tym w Colorado, Ohio i Pennsylwanii. W niektórych przypadkach domy wybuchały, gdy gaz przeciekał do piwnic albo zbiorników wody. W wypadku w 2004 w Pennsylvanii zginęły 3 osoby, w tym dziecko.

W Dimmock, gdzie prowadzono część badań, wybuchały studnie niekórych mieszkańców, a nawet można było zapalić wodę. W kilkunastu przypadkach w Colorado, dochodzenie wykazało, że metan przedostał się do rezerw wody, które według mieszkańców były czyste, zanim zaczęto wykonywać w pobliżu kruszenie hydrauliczne skał.

Przemysł wiertniczy i niektóre instytucje regulacyjne nazwały pewne z tych przypadków "anegdotycznymi" i stwierdziły, że albo nie były związane z wierceniami albo stanowiły odizolowany przypadek. Jednak spójność odkryć Duke University rodzi wątpliwości odnośnie ich ?przypadkowości?.

- To wskazuje, że przynajmniej tam gdzie szukaliśmy, problem jest bardziej powszechny, niż ludzie się spodziewali ? mówi Jackson.

Ci, kórych dotyczy problem, uważają raport za długo oczekiwaną sprawiedliwość. - Nie podnosiliśmy hałasu o nic. Chodziło nam o prawdę ? powiedział Ron Carter, mieszkaniec Dimmock, u którego woda zepsuła się, gdy w 2008 rozpoczęto wiercenia, a później była badana przez naukowców. - Teraz się cieszę, że przynajmniej coś potwierdza naszą teorię.

Nie ma norm zawartości metanu w wodzie pitnej, i mimo niewielkiego zakresu badań, nie uważa się go za szkodliwy. Jest jednak niebezpieczny, ponieważ gdy gromadzi się w zamkniętej przestrzeni może udusić ludzi lub też spowodować wybuch.

Żeby określić źródło metanu w studniach, badacze poddali go procesowi badania molekularnego zwanemu analizą izotopową. Próbki wody najdalsze od wierceń wykazały ślady metanu biogenicznego ? takiego, który pojawia się naturalnie w wyniku procesów rozkładu. Jednak próbki pobrane bliżej odwiertów miały wysokie stężenie metanu termogenicznego, kóry pochodzi z tych samych warstw węglodwodorów, do których sięgają wiercenia. To, w połączeniu z bliskością szybów gazowych, powiedziało badaczom, że zanieczyszczenie wiaże się z wierceniami.

Oprócz metanu wykryto inne gazy, co dostarcza dalszych dowodów, że gaz pochodzi ze złóż węglowodorów kilometry pod ziemią, i że jest charakterystyczny dla obszarów czynnego wydobycia. Etan, kolejny składnik gazu ziemnego, i inne węglowodory, znaleziono w 81% studni w pobliżu czynnych wierceń, a zaledwie w 9% dalej położonych ujęć. W niekórych wykryto też propan i butan.

W raporcie odnotowano, że głębokie strefy ekpolatacji gazu od ujęć wody oddzielała aż mila skał. Zidentyfikowano też kilka mechanizmów przemieszczania się płynów i zanieczyszczeń z gazu pod ziemią: substancje te mogą przemieszczać się pod wpływem ciśnienia, prznikać przez nowe pęknięcia i połączenia do uszkodzeń powstałych w wyniku kruszenia, albo przeciekać z samej izolacji szybu w rejony położone bliżej powierzchni.

Jak mówią badacze, sytuacja geologiczna w Pennsylvanii i stanie Nowy Jork odznacza się aktywnością tektoniczną, z pęknięciami i innymi ścieżkami w skałach. Zauważyli, że nieszczelna izolacja jest najbardziej prawdopodobną przyczyną zanieczyszczenia, ale nie mogli wykluczyć długodystansowej migracji pod ziemią, która "może być możliwa dzięki rozbudowanym systemom pęknięć w tych formacjach jak i wielu starszym, niezabezpieczonym szybom, które wywiercono i porzucono".

Wodę badano też pod kątem oznak ucieczki niebezpiecznych płynów z odwiertów do rezerw wody. Grupa szukała różnych soli, radu, i innych chemikaliów, które wskazywałyby, że woda albo naturalne płyny z obszaru wiercenia przenikają do warstwy wodonośnej. Płynów takich na szczęście nie znaleziono. Nie wykonano jednak testów na używane chemikalia i węglowodory takie jak benzen, polegając na wskazaniach soli i składników radioaktywnych takich jak rad.

Jackson powiedział w wywiadzie, że przenikanie pod ziemią gazu jest łatwiejsze, niż ciekłych chemikaliów. Opierając się na swoich wynikach, uważa, że toksyczne związki pompowane w ziemię nie dotrą do rezerw wody tak samo jak metan. - Nie powiedziałbym że to niemożliwe, ale raczej mało prawdopodobne.

W broszurze wydanej przez zespół razem z artykułem, Jackson i inni wskazują na wiele niepewności i apelują o więcej badań. "Zanieczyszczenie jest często uważane za niemożliwe z powodu odległości między szybem i wodą pitną", piszą. "Chociaż wydaje się to rozsądne w większości przypadków (być może wszyskich), trzeba podjąć badania terenowe i symulacyjne żeby potwierdzić te przypuszczenia. ...Zrozumienie przypadków, w których dochodzi do zanieczyszczenia będzie bardzo ważne ? kiedy, gdzie i dlaczego wystepują ? żeby zredukować problemy z kruszeniem hydraulicznym".

Hydrogeolog blisko związany z przemysłem wydobywczym podnosi wątpliwości dotyczące badania. - Możliwe, przyjmując że ich pomiary są dokładne, że tylko udokumentowali naturalne warunki w warstwie wodonośnej ? powiedział John Conrad, prezes Conrad Geosciences w Poughkeepsie, stan Nowy Jork. Conrad został poproszony o wypowiedź przez związaną z przemysłem wiertniczym grupę nacisku Energy In Depth, ale, jak powiedział, nie pracuje dla nich.

Według niego termogeniczny metan ? który zdaniem wielu naukowców pochodzi z tych samych pokładów gazu, gdzie odbywają się wiercenia ? mógł wystąpić naturalnie. Powiedział też, że badacze nie sprawdzili wystarczającej liczby szybów, żeby uzasadnić swoje wnioski, chociaż nie umiał powiedzieć ile byłoby trzeba.

Conrad mówi, że najbardziej prawdopodobną przyczyna zanieczyszczenia opisana przez badaczy z Duke ? że gaz wyciekał przez nieszczelne izolacje ? wydaje się niewiarygodna.

- Żeby ich założenia były słuszne, trzeba by było więcej, niż złe betonowanie co jakiś czas ? mówił. - Sugerują, że, tam, gdzie jest fracking, trzeba się spodziewać podwyższonego poziomu metanu. Mamy świadomość wadliwych cementowań. Ale nie wierzymy, że jest to aż tak częste, a już z pewnością nie wierzymy, że powszechne.

Badanie z Duke poprzedza badanie federalnej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) na temat zagrożeń kruszenia hydraulicznego, które ma być skończone w następnym roku. W roku ubiegłym EPA stwierdziła, że pewne chemikalia używane w procesie zostały wykryte w 11 ujęciach wody pitnej w Pavillion (Wyoming), gdzie w ostatnich latach wywiercono ponad 200 szybów, ale dochodzenie jest w toku, a naukowcy nie potwierdzili na pewno, że skażenie wiąże się z wierceniem lub kruszeniem hydraulicznym.

Publikacja raportu Duke może dramatycznie zmienić kształt coraz bardziej ożywionej debaty nad wierceniem i frackingiem, szczególnie w niektórych obszarach, gdzie prowadzono badania. Pennsylwania, która posądza firmy wiertnicze o zanieczyszczenia w promieniu 300 m od szybu, może rozważyć fakt odkrycia ich przez naukowców w zasięgu kilometra ? mówi Jackson. Stan Nowy Jork wydał moratorium na kruszenie hydrauliczne w szybach poziomych ? które zajmują większą powierzchnię i wymagają więcej chemikaliów ? do końca lipca, żeby uzyskać więcej czasu na rozważenie zagrożeń. "Ja bym je przynajmniej przedłużył do wyjaśnienia", mówi Jackson.

Kongres również zwrócił uwagę.

? To badanie zawiera dowody naukowe otwierające oczy na zanieczyszczenie metanem i zagrożenie, które stwarza nieodpowiedzialne wiercenie dla zasobów wody pitnej ? powiedział kongresman Maurice Hinchey z podmiejskiego Nowego Jorku. ? To następny powód, dla którego trzeba więcej badań nad związanymi z frackingiem zagrożeniami środowiskowymi i zdrowotnymi.

Hinchey jest jednym z kilku posłów Demokratów, którzy niedawno ponownie wprowadzili pod obrady FRAC Act, ustawę nakazującą publiczne ujawnienie chemikaliów używanych pod ziemią. Ustawa, która obecnie grzęźnie w parlamencie, ma uchylić wyjątek w prawie federalnym, który zabrania EPA regulować kruszenie hydrauliczne.

Tłumaczenie: Łukasz Dudek

Na podstawie: ProPublica
rozumiemy się? Będziemy się rozumieć, będzie dobrze... nie będziemy się rozumieć... rozumiemy się?

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7648
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Mirek » wtorek, 7 czerwca 2011, 19:08

http://gospodarka.dziennik.pl/news/arty ... upkow.html" onclick="window.open(this.href);return false;
"Bardzo też pożytecznie bywa najsamprzód zdzielić świadka, ledwo wejdzie, mocno kijem po głowie, od czego ten bardzo zdumiony bywa, a przeto i do kłamstwa nieskory."

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » niedziela, 19 czerwca 2011, 22:11

Czas gajowych czy czas jajogłowych
Sprawa gazu łupkowego jest jeszcze daleka od zakończenia. Zjednoczony front Rosji, Francji i Niemiec na pewno nie porzuci starań na rzecz uniemożliwienia eksploatacji polskich złóż, a poza Stanami Zjednoczonymi i, w pewnym zakresie, Wielką Brytanią nie znajdziemy sobie sojuszników. Pod żadnym pozorem nie wolno nam odstępować od podnoszenia tej kwestii we wszystkich spotkaniach polsko-amerykańskich i nie powinniśmy przyjmować fałszywej perspektywy, że jest to wyłącznie kwestia prywatnych firm wydobywczych. Gaz łupkowy jest przede wszystkim kwestią polityczną o najwyższym znaczeniu dla mierzonej pokoleniami przyszłości Polski.
http://www.rp.pl/artykul/9133,666898_Le ... Obamy.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7648
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Mirek » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 05:21

http://gospodarka.dziennik.pl/news/arty ... iadze.html" onclick="window.open(this.href);return false;
"Bardzo też pożytecznie bywa najsamprzód zdzielić świadka, ledwo wejdzie, mocno kijem po głowie, od czego ten bardzo zdumiony bywa, a przeto i do kłamstwa nieskory."

Adi
Posty: 1806
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 23:16
Lokalizacja: Zaświaty

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Adi » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 10:13

Prof. Harasimiuk: Eksploatacja gazu łupkowego niesie zagrożenia


16.06. Lublin (PAP) - Lubelszczyzna jest obszarem rolniczym, ma wiele terenów cennych przyrodniczo i ewentualne wydobycie gazu łupkowego przyniosłoby duże zmiany, które dotkną wielu ludzi - uważa prof. Marian Harasimiuk z UMCS w Lublinie.

Szef Zakładu Geologii i Ochrony Litosfery UMCS podkreślił w rozmowie z PAP, że dopiero za kilka lat, po przeprowadzeniu próbnych odwiertów i badań, będzie można konkretnie ocenić konsekwencje wydobycia gazu łupkowego dla środowiska.

"Musimy mieć świadomość, że zagrożenia są duże" - powiedział Harasimiuk. Jego zdaniem, rozmiary ingerencji w środowisko można będzie ocenić, gdy firmy, które dziś poszukują gazu, będą starać się o koncesje na wydobycie, a to nastąpi najwcześniej za pięć lat. Tyle, zdaniem Harasimiuka, potrzeba czasu na próbne odwierty i badania.

"Dzisiaj mówimy tylko o potencjalnym zagrożeniu wynikającym ze świadomości tego, co się dzieje w USA i co u nas może się dziać - z założeniem - że są różnice środowiskowe i geologiczne" - powiedział Harasimiuk.


Gaz z łupków wydobywany jest opracowaną w USA metodą nazwaną szczelinowaniem hydraulicznym. Polega ona na wtłoczeniu pod ziemię wody ze specjalnymi substancjami chemicznymi i piaskiem, która rozdrabnia skałę. Tworzą się mikroszczeliny, przez które wypływa gaz.

Aby dostać się do gazu, wierci się pionowy otwór, i odchodzące od niego kolejne otwory poziome we wszystkich kierunkach, na pożądanych głębokościach. Technologia pozwala na poziome wiercenie pod ziemią na odległość do dwóch kilometrów od pionowego otworu-matki. Pole górnicze pokrywa się otworami w takich odległościach, żeby ze sobą nie kolidowały, by nie nastąpiły niekontrolowane przepływy cieczy pod wysokim ciśnieniem. "Na zagospodarowanie jednego otworu trzeba poświęcić kilka, czasami kilkanaście hektarów ziemi" - powiedział Harasimiuk.

Do odwiertu musi być droga dojazdowa, zbiornik na wodę, którą trzeba pompować, wydobywać z powrotem na powierzchnię i oczyszczać. Do tego dochodzą urządzenia, które będą odbierały gaz, uzdatniały go i kierowały do sieci.

W USA eksploatację gazu łupkowego prowadzi się przeważnie na obszarach słabo zagospodarowanych, pustynnych, półpustynnych. "Ale tam gdzie jest duża gęstość zamieszkania, na przykład w dolinie Delaware, miejscowa ludność protestuje przeciwko pracom eksploatacyjnym" - podkreślił Harasimiuk.

"Tu (na Lubelszczyźnie) gdzie się nie obrócić, widać zabudowania. Jedna wieś od drugiej jest oddalona o 2-3 kilometry, a między wsiami są lasy albo pola uprawne" - powiedział Harasimiuk.

Problemem na Lubelszczyźnie będzie też - jego zdaniem - niedostatek wody. Do szczelinowania, eksploatacji i obsługi wierceń potrzebne są jej duże ilości. "Jeden otwór to jest zapotrzebowanie na wodę kilkutysięcznego miasteczka" - powiedział Harasimiuk.

Na Lubelszczyźnie rzeki są słabo zasobne, nie ma żadnego dużego zbiornika wodnego, natomiast są wysokiej jakości wody podziemne. Z nich w całości korzystają mieszkańcy Lublina. "Trzeba skalkulować, czy opłaca się ich użycie do celów technologicznych" - zaznaczył Harasimiuk.

Ponadto - jak dodał - trzeba będzie wybudować oczyszczalnie ścieków i rurociągi czy rowy, którymi woda z otworów eksploatacyjnych będzie odpływała, a to oznacza przebudowę całej infrastruktury.

Zdaniem Harasimiuka nie da się jeszcze dzisiaj przewidzieć, jak się będzie zachowywał górotwór po wyeksploatowaniu gazu z głębokości 2,5 do 4 km. Przywołał przykład kopalni w Bogdance, gdzie węgiel wydobywany jest z mniejszej głębokości - około kilometra. Tu uczeni przewidzieli skutki związane z osiadaniem terenu. "Tworzą się niecki o głębokości od 1/3 do 2/5 grubości warstwy wyeksploatowanej. Powstają bagniska, zalewy" - powiedział Harasimiuk.

Gazonośne łupki w USA zalegają od 1 do 2 km pod ziemią, a na Lubelszczyźnie głębiej - od 2,5 do 4 km. Poza tym łupki w USA są kruche, łamliwe zaś lubelskie - bardziej plastyczne. Wskazuje na to pierwszy wykonany już odwiert w miejscowości Krynice pod Krasnymstawem.

To oznacza, że na Lubelszczyznę nie da się wprost przenieść metod stosowanych w USA. "Tu trzeba będzie pewne rzeczy dopracować, zmienić technologię, zapewne stosować ciecz o znacznie wyższym ciśnieniu" - uważa Harasimiuk.

Media na Lubelszczyźnie już donoszą o szkodach wyrządzonych podczas poszukiwań gazu łupkowego i protestach rolników. W gminie Grabowiec w okolicach Zamościa doszło do zniszczenia lokalnych dróg i popękania ścian w remizie w miejscowości Siedlisko. Gmina dostała odszkodowania. Szkody były także w prywatnych gospodarstwach.

W okolicach Rogowa w promieniu 250 metrów od planowanego odwiertu jest sześć gospodarstw; ich mieszkańcy obawiają się hałasu, nie wiedzą jak będą zagospodarowane odpady. W gminie Cyców natomiast ciężki sprzęt zniszczył rolnikom uprawy zbóż na polach; po protestach pojazdy wycofano.

W Lubelskiem wydano 15 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Otrzymały je m.in. takie firmy jak: Exxon, Chevron, PKN Orlen, PGNiG.

Zbigniew Kopeć (PAP)
rozumiemy się? Będziemy się rozumieć, będzie dobrze... nie będziemy się rozumieć... rozumiemy się?

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 21:09

Gaz łupkowy i ekologia ? perspektywy wydobycia gazu niekonwencjonalnego w Polsce
Kolejnym czynnikiem, który może wpłynąć na wydobycie gazy łupkowego są kwestie zagrożenia dla środowiska. Pojawiają się głosy, że poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego może być zagrożeniem dla przyrody Polski. Jakie niebezpieczeństwa może nieść ze sobą wydobycie gazu niekonwencjonalnego?
? Prawidłowo wykonany proces poszukiwań i produkcji gazu łupkowego nie skutkuje niszczeniem środowiska. Jednak jak każda działalność przemysłowa dla środowiska nie jest to proces obojętny. Wpływ jest dosyć ograniczony, pod warunkiem że ktoś nie próbuje obniżyć kosztów wiercenia kosztem elementów, które związane są z ochroną środowiska.
Oddziaływanie na środowisko ma kilka aspektów. Pierwszy aspekt to zajmowanie przestrzeni pod wiercenie. Jest o tyle istotny, że w przypadku tego systemu wierci się o wiele więcej otworów niż konwencjonalnie. Taki teren jest zajęty tymczasowo, kiedy są prowadzone prace wiertnicze. Po udostępnieniu otworu do produkcji zostaje tylko to miejsce gdzie jest instalacja, reszta jest zrekultywowana. Nie jest to przesadnie uciążliwe, gorzej jeżeli jest to teren leśny. Prawda jest taka, że jest szereg terenów, które będą wyłączone z prac ze względu na swoje walory przyrodnicze. Tych zasobów nie sięgniemy.
http://www.bibula.com/?p=27700" onclick="window.open(this.href);return false;
Na świecie prowadzonych jest dziś 35 tys. zabiegów szczelinowania, w sumie do tej pory wykonano ich ponad milion. Ta metoda wydobycia gazu łupkowego polega na wtrysku pod ziemię pod dużym ciśnieniem płuczki, która w 90 proc. składa się z wody, 9,5 proc. ziaren piasku i w 0,5 proc. chemikaliów. Zdaniem krytyków właśnie substancje chemiczne stanowią największe zagrożenie.
Jacek Winiarski z polskiego oddziału Greenpeace twierdzi, że wydobycie gazu z łupków może prowadzić do zanieczyszczenia wód pitnych. To dlatego szczelinowania zabroniono w prowincji Quebec, stanie Nowy Jork i we Francji.
Wszystko w normie
Jan Krasoń, geolog, który od wielu lat współpracuje z amerykańskimi koncernami przy wydobyciu gazu łupkowego w USA, przekonuje jednak, że nie ma przypadków, które potwierdzałyby teorię o zagrożeniu dla środowiska. Jak zaznacza, negatywne informacje na temat gazu łupkowego są nie tylko nieprawdziwe, lecz także szkodliwe. ? Ich odbiór społeczny jest jednoznaczny i nastraja negatywnie do tego surowca. Trzeba jasno powiedzieć: informacje o ekologicznym zagrożeniu przy poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego to bzdury. Wody gruntowe do ujęć wody pitnej nie przekraczają maksymalnie 500 ? 600 m. Przy poszukiwaniach gazu łupkowego mówimy zaś o wierceniach na poziomie 2 ? 3 tys. m i głębiej ? dodaje.
PGNiG też przekonuje, że metoda szczelinowania hydraulicznego jest bezpieczna.
http://webcache.googleusercontent.com/s ... .google.de" onclick="window.open(this.href);return false;

Ekolodzy w Europie a Nord Stream
Jeżeli chodzi o europejskie organizacje ekologiczne, to rzeczywiście zareagowały one na plan budowy gazociągu. Jednak bezskutecznie, bo żadna nie zdołała zatrzymać przedsięwzięcia. Spójrzmy, jak sytuacja wyglądała w poszczególnych krajach, których dotyka problem budowy rurociągu, czyli państw Morza Bałtyckiego. Zacznijmy od naszych zachodnich sąsiadów. Niemieccy ekolodzy, skupieni w Związku na rzecz Środowiska i Ochrony Przyrody (BUND) oraz niemieckim oddziale WWF stanowczo wystąpili przeciwko budowie. Jednak w kwietniu tego roku organizacje zrezygnowały ze swoich żądań i wycofały pozew. Inwestor w zamian za zakończenie protestów zapewnił, że wydobywany podczas budowy margiel będzie składowany na lądzie i w miarę możliwości wykorzystywany, np. w budownictwie. Poza tym skutki wydobycia ma rekompensować kwota 10 mln dolarów, jaką koncern Nord Stream obiecał przeznaczyć na ochronę środowiska Bałtyku. Finowie przegrali z Nord Streamem w czerwcu. Fińskie Stowarzyszenie Ochrony Przyrody (SLL) wraz z trzema organizacjami ekologicznymi z Estonii, podważyło wiarygodność dokumentacji, która opisywała wpływ inwestycji na środowisko. Jednak fiński sąd uznał, że straty w przyrodzie są niewspółmierne do zysków, jakie przyniesie inwestycja. Z kolei Szwecja bardzo długo czekała z wydaniem samego pozwolenia na budowę. Zaproponowany przez Nord Stream raport był kilkakrotnie przez rząd i organizacje ekologiczne tego kraju odrzucany, ponieważ nie był kompletny i wyczerpujący.
Ostatecznie pozwolenie na budowę gazociągu wydano 5 listopada 2009, jednak towarzyszyło temu wiele kontrowersji i oskarżenia o lobbing. Litwa i Estonia od samego początku opowiadały się przeciwko gazociągowi. Kraje te już w 2007 roku wystosowały stanowisko, w którym wyraziły zaniepokojenie negatywnymi skutkami budowy i zaapelowały o przeprowadzenie analiz alternatywnych tras rurociągu. Dodatkowo Estonia nie wyraziła zgody na prowadzenie badań podwodnych na terenie swoich wód. Mimo sprzeciwu tych państw, nie udało im się powstrzymać rozpoczęcia budowy Gazociągu. Polska również staje po stronie opozycjonistów projektu, jednak warto sprawdzić, czy polscy ekolodzy poczynili działania w tym zakresie i w jakim stopniu dziś monitorują sytuację na Bałtyku.
http://www.bibula.com/?p=27445" onclick="window.open(this.href);return false;
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7648
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Mirek » wtorek, 21 czerwca 2011, 19:27

http://gospodarka.dziennik.pl/news/arty ... owego.html" onclick="window.open(this.href);return false;
"Bardzo też pożytecznie bywa najsamprzód zdzielić świadka, ledwo wejdzie, mocno kijem po głowie, od czego ten bardzo zdumiony bywa, a przeto i do kłamstwa nieskory."

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » środa, 22 czerwca 2011, 21:11

tutaj:
http://gazlupkowy.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;

sa inf.bierzace w sprawie "dymu" "ZY" :twisted: i o GAZ :idea:
Krotko mowiac ,nasi "DOBRZY" SASIEDZI od "pojednania"(o zgrozo :!: :!: :!: ) +zabojady :( ,
chca NAS "WYLUPKAC" bez mydla :!: :!: :!:
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » środa, 20 lipca 2011, 21:44

"Bogactwo energetyczne Polski, mogące prowadzić do jej niezależności, nie leży w interesie państw sąsiednich"
http://wpolityce.pl/view/15305/_Bogactw ... nich_.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » niedziela, 24 lipca 2011, 21:55

Kadry zdecydują o wszystkim
Dlatego nie można się dziwić, że kiedy tylko pojawiły się pogłoski na temat niezwykle obfitych złóż gazu łupkowego na terenie Polski i to w większości - na ?polskim terytorium etnograficznym? - w słodkiej Francji natychmiast pojawiły się wątpliwości, czy ewentualne rozpoczęcie eksploatacji tych złóż nie wyrządzi nieodwracalnych szkód naturalnemu środowisku Środkowej Europy, czego nie tylko Francja, ale przede wszystkim Rosja, w imię utrzymania w stanie nieskażonym naturalnego dziedzictwa postępowej ludzkości, tolerować w żadnym wypadku nie może.
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2134" onclick="window.open(this.href);return false;
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
Charles Garnier
Posty: 417
Rejestracja: sobota, 4 października 2008, 11:23
Lokalizacja: Ustka

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Charles Garnier » czwartek, 4 sierpnia 2011, 16:48

http://www.youtube.com/watch?v=I3L4YJo5TPk" onclick="window.open(this.href);return false;

:!: :!: :!:
Zatrucia, wymioty, astma, bóle w różnych częściach ciała
Wiele martwych zwierząt.
Zatrucie środowiska wiele razy większe niż spaliny samochodowe w średnim mieście.
Skażona chemikaliami woda pitna (SIC!), np. ze studni z wód podziemnych.
Wodę można podpalić, tyle jest tam chemikaliów.
Obejrzyjcie cały film Josha Foxa na całym ekranie, jak cierpią amerykanie na gazie łupkowym. Dla koncernów liczą się tylko pieniądze, a nie ludzie, zwierzęta, środowisko. :!: :!: :!:

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12192
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: elveez » czwartek, 4 sierpnia 2011, 17:39

Obejrzyjcie cały film Josha Foxa na całym ekranie
Myslalem ze watek czyta sie od poczatku, film juz byl dawany ze 3 razy.
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: JCH » czwartek, 4 sierpnia 2011, 21:59

film juz byl dawany ze 3 razy
:roll: na niektorych "zadzialal" jak przyslowiowy "klin" NA KACA :shock:
Ciekawe,ba,nawet b.ciekawe,kto OFICJALNIE "sponsoruje" i propaguje
takie produkcje :?:
Prosze sie zastanowic, np.nad nastepujacym-"bratnim" :twisted:
przykladem;
W Niemczech,jak powszechnie wiadomo,zostaly wybudowane tysiace km[12.550 km] autostrad,
ktore w wielu miejscach "wchodza z butami" w tzw.srodowisko naturalne,
utrudniaja "´sen" :P roznym "ptaszkom i zabkom ",ba, nawet jeze sie jeza
i inne glizdy tez.
I co z tego :!: :?:
Czy ktos [ekolodzy z pod ciemnej gwiazdy]sie w to wtracal[poza nielicznymi-dla picu, manifami].
Nie :!: ,poniewaz BRD prowadzi polityke taka,zeby IM bylo "cacy".
Miedzy innymi [przy duzej pomocy :!: polskich :?: :shock: tzw.politykow,tak sie sami nazwali :!: :shock: ]
dlatego, nie ma w Polsce przemyslu stoczniowego,a byle enerdowskie miasto Rostock,stalo sie b. znaczacym portem etc.etc.

Prosze nie byc naiwnym i nie wierzyc w takie pierdoly, jak; ze" wszyscy ludzie beda bracmi"
i podobne propagandowe pierdoly o "pojednaniu" i "stosunkach sasiedzkich".
Narazie sa takie "stosunki";ZE [ZA TEN GAZ i nie tylko]chca Polske wydmuchac bez mydla :!: :!: :!: :shock: ,
a co najgorsze,nasi :?: "medrcy polityczni",za pare talarow, jakis souvenir,czy inna gratyfikacje,
IM w tym b.skutecznie pomagaja-wspieraja etc.
Hanba i tyle :!: :shock:
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
Charles Garnier
Posty: 417
Rejestracja: sobota, 4 października 2008, 11:23
Lokalizacja: Ustka

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Charles Garnier » czwartek, 4 sierpnia 2011, 22:05

Oczywiście.

Jeszcze do wczoraj nie tyle wierzyłem w zbawieny wpływ łupków, co nie miałem nic przeciwko.

Dzisiaj nie mam wątpliwości. W Polsce na gaz (g)łupkowy nie ma miejsca.

A ten rząd rozliczą wyborcy, przyjdzie prezes i rozliczy amerykańską stonke za próbę zatrucia narodu! :!:

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12192
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: elveez » piątek, 5 sierpnia 2011, 07:41

@JCH
Po pierwsze, Niemcy nie brali srodkow z funduszy "pro natura 2000" wiec maja czyste rece, Polacy wzieli 20pare mln euro - za ktore sfinansowano ptaszkom i suslom cisze glownie na walach przeciwpowodziowych. Autostrady to % calosci - glupi urzednik postanowil je poprowadzic na krotko (tnac koszty) przyklad Augustowa.

@ Charles
Po drugie lupek w USA jest w skalach typu piaskowiec,a nie jak u nas w litej skale. Tam odwiert na glebokosc 2 km trwal 28 dni u nas jakies 3 miesiace.
Wiec nie ma co siac paniki. Geologow mamy dobrych i sadze ze wiedza co mowia. Codziennie pijesz (watek woda w Ustce)podobne mieszaniny splywajace z pol w okolo Ustki. Nie mowiac juz o kapielach kalowych w Baltyku. I zyjesz.
Dzisiaj nie mam wątpliwości. W Polsce na gaz (g)łupkowy nie ma miejsca.


Mozesz rozwinac ?
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12192
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: elveez » sobota, 24 września 2011, 19:41

Pojawila sie plotka ze przy wydobyciu lupka, w spolkach wydobywajacych glowne skrzypce graja juz Rosjanie. Nagle Putin zamierza kandydowac :) Pewnie przypadek :mrgreen: Beda opoznienia ;]
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Awatar użytkownika
Mirek
Posty: 7648
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 21:39
Lokalizacja: HB 13

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Mirek » środa, 28 września 2011, 08:35

http://gospodarka.dziennik.pl/news/arty ... okuja.html" onclick="window.open(this.href);return false;
"Bardzo też pożytecznie bywa najsamprzód zdzielić świadka, ledwo wejdzie, mocno kijem po głowie, od czego ten bardzo zdumiony bywa, a przeto i do kłamstwa nieskory."

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12192
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: elveez » czwartek, 13 października 2011, 11:08

Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Adi
Posty: 1806
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 23:16
Lokalizacja: Zaświaty

Re: Czy mamy gaz łupkowy?

Post autor: Adi » środa, 19 października 2011, 15:32

Amerykański ekspert: wydobycie gazu łupkowego powoduje problemy w USA
W USA wypadki przy wydobywaniu gazu łupkowego zdarzają się raz na sto odwiertów, ale więcej problemów mogą powodować rutynowe czynności eksploatacyjne, szczególnie. odzyskiwanie zanieczyszczonej wody - stwierdził prof. Robert W. Howarth z amerykańskiego Cornell University.

Dodał, że poważne wypadki, związane np. z wyciekiem metanu i innych substancji, zdarzają się raz na 1000 odwiertów. "Może to nie wydaje się dużo, ale w Pensylwanii jest sto tysięcy odwiertów, co daje sto poważnych i tysiąc mniejszych wypadków" - wyliczył Howarth. "Ale większym problemem niż wypadki są rutynowe czynności".

Chodzi o metodę tzw. szczelinowania hydraulicznego, stosowaną na szeroką skalę w USA, a której stosowania w UE chcą zakazać Zieloni. Polega ona na wpompowaniu pod ciśnieniem w głębokie odwierty dużej ilości wody z niewielką domieszką substancji chemicznych, by rozsadzić skałę łupkową i uwolnić gaz. Metoda ta jest zakazana we Francji, obiekcje wyrażają też Niemcy. Póki co, nie ma innej metody, a Polska może mieć największe złoża gazu łupkowego w Europie, co budzi nadzieje na energetyczną niezależność.

"Wtłacza się w odwiert dużą ilość wody z toksynami, dodatkowo płyn wyciąga ze skały radioaktywne substancje, toksyczne węglowodory i metale, a 20 do 30 procent wpompowanego płynu wraca z powrotem. Jeśli do jednego otworu wlewa się 20 milionów litrów wody, wypływa z powrotem cztery miliony z wieloma szkodliwymi substancjami Powstaje pytanie, co z tym zrobić" - tłumaczył Howarth. Jego zdaniem, nie ma odpowiedzi na to pytanie, bo nie ma jeszcze technologii "recyklingu" zanieczyszczonej wody.

Przytoczył dane z USA, z których wynika, że w 2010 roku odzyskane było tylko ok. 3 proc. wody wlewanej do odwiertów. "Jednej trzeciej wody w ogóle brakuje (w danych), nikt nie wie, co się z nią stało. Podejrzewamy, że została rozwieziona ciężarówkami i zrzucona wzdłuż dróg. Dwie trzecie jest przewożonych do miejskich oczyszczalni ścieków, czyli materiał ten pływa w rzekach i jeziorach, co powoduje wiele problemów. Pensylwania dopiero od czerwca zakazała tego procederu" - podkreślił.

Zauważył, że na ryzyko zanieczyszczenia wody pitnej narażeni są mieszkańcy obszarów wiejskich, czerpiący wodę ze studni. "Zaobserwowaliśmy, że jeśli ktoś mieszka w odległości jednego kilometra od odwiertu, jest bardzo dużo prawdopodobieństwo (75 proc.), że woda pitna będzie zanieczyszczona do takiego stopnia, w którym staje się niebezpieczna" - powiedział profesor. Dodał, że dochodzi do tego ryzyko wynikające z konieczności budowy infrastruktury transportującej gaz.

Jego zdaniem, wbrew powszechnej opinii, gaz łupkowy nie może być - dla krajów takich jak Polska - pomostem między węglem a niskoemisyjnymi źródłami odnawialnymi. Powoduje bowiem - w jego ocenie - zwiększoną emisję metanu (główny składnik gazu ziemnego), który jest dużo bardziej szkodliwy dla klimatu niż CO2.

"Zaraz po szczelinowaniu odwiertu, w pierwszych dwóch tygodniach następuje wypływ zwrotny wtłaczanego płynu, wentylowany jest też w dużych ilościach gaz, by kontrolować ten wypływ i to jest największa różnica między gazem łupkowym i konwencjonalnym" - powiedział profesor. Dodał, że można ograniczyć wyciek, ale amerykańskie firmy tego nie robią, bo jest to bardzo kosztowne. Oszacował, że na drodze od odwiertu do konsumenta wyciek gazu konwencjonalnego wynosi od 1,5 do 6 proc. (głównie na skutek nieszczelnych gazociągów), a w przypadku gazu łupkowego jest to o 1,9 proc. więcej.

Źródło:
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/1908 ... lemy-w-usa" onclick="window.open(this.href);return false;
rozumiemy się? Będziemy się rozumieć, będzie dobrze... nie będziemy się rozumieć... rozumiemy się?

ODPOWIEDZ