Po urzędnich podwyzek chcą nauczyciele

Wypowiedz się na aktualne tematy związane z Ustką. Napisz co Ciebie drażni, irytuje i zachwyca. Podziel się z innymi swoimi spostrzeżeniami.

Moderator: DKS

Hubert Bierndgarski
Posty: 333
Rejestracja: środa, 14 września 2005, 08:51
Lokalizacja: Słupsk
Kontakt:

Po urzędnich podwyzek chcą nauczyciele

Post autor: Hubert Bierndgarski » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 10:04

Pozdrawiam
Hubert
http://ustka.naszemiasto.pl

autkasz
Posty: 660
Rejestracja: czwartek, 8 grudnia 2005, 11:33
Lokalizacja: Ustka

Post autor: autkasz » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 10:28

Podwyzki to sie wszystkim naleza bez wątpienia, ale:
"wychowawca stażysta dostaje tylko 33 złote miesięcznie a już wychowawca dyplomowany 60 złotych, mimo, że mają takie same obowiązki " <- sorry, ale to brzmi tak jakby sie dziwic czemu spawacz dostaje mniejsza pensje niz posel, przeciez sie bardziej narobi ;]. Po cos wkoncu jest ten tytul "dyplomowany", nawet dla tych 27 zlotych :).
Bo czasem przegrać znaczy wygrać
Obrazek

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Post autor: elveez » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 10:34

Takie juz jest zycie ...burmistrz powinien stanowczo zachowac sie wobec takich "tupniec"... kazdy moze zawiazac zwiazek i dymic na calego... utworzyl sie podzial stanowisk na wazne i wazniejsze... dlaczego nikt nie wspomni o emerytach walczacych za Polske ktorzy ciulaja biede i jedza makaron z biedronki - czesto tez zbieraja puszki po smietnikach. Nauczycie ciagle czuja sie pokrzywdzeni - nie tylko oni narzekaja na swoj byt. A co z reszta pracownikow w Ustce? Mi tez dochodzi obowiazkow w pracy a zarabiam tyle samo podczas gdy zawodowi zolnierze dostali juz 2 podwyzki a idzie nastepna o 200 zl - pracujemy w tym samym budynku. Najlepiej widoczna regula - licze sie tylko ja i moj interes ? Najlepiej tupnac i pogrozic palcem, ciekawe gdyby misto przyjelo taka postawe ..albo pracujecie za to albo nara. Nie tedy droga wydaje mi sie. Czasem trzeba wyrzeczen aby pozniej bylo lepiej ..czasy sa ciezkie i moze wlasnie teraz zaczynaja zmierzac w kierunku lepszego.

http://biznes.interia.pl/news?inf=864089

Kto zezwoli na zarobki prezesa gieldy na tym poziomie ?
Czy ustawa o placach dla nauczycieli mianowanych, dyplomowanych i innych niz tacy jest przestrzegana?
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Awatar użytkownika
maruda
Posty: 1394
Rejestracja: niedziela, 25 czerwca 2006, 09:58
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maruda » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 13:54

autkasz pisze:Podwyzki to sie wszystkim naleza bez wątpienia, ale:
"wychowawca stażysta dostaje tylko 33 złote miesięcznie a już wychowawca dyplomowany 60 złotych, mimo, że mają takie same obowiązki " <- sorry, ale to brzmi tak jakby sie dziwic czemu spawacz dostaje mniejsza pensje niz posel, przeciez sie bardziej narobi ;].
No to akurat mnie osobiscie dziwi i to bardzo
Zastrzegam sobie wszelkie prawa do wszelkich tresci przeze mnie publikowanych na wylacznosc.
Tępię przejawy absurdu, GRATIS!!

Włodzimierz Siudek
Posty: 1993
Rejestracja: niedziela, 22 maja 2005, 09:34

Post autor: Włodzimierz Siudek » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 17:25

Z drugiej strony zastosowanie urawniłowki nie jest dobre ponieważ zniechęca do aktywności. Regulamin wynagradzania jak sądzę powinien uwzględniać rzeczywiste kompetencje i umiejętności, a tez posiadana wiedzę ( łączy się to z wykształceniem ). Róznicowanie zarobków jest jak najbardziej właściwe.

Miasto stac na podwyżki, ale trzeba powiedzieć komu zabierzemy lub czego nie zrobimy, gdy podwyżki będą. Warto znac konsekwencje wzrostu płac dla miasta.

Tomasz Kościuczuk
Posty: 71
Rejestracja: środa, 3 stycznia 2007, 14:18

Post autor: Tomasz Kościuczuk » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 18:38

Pensje nauczycielskie z pewnością, z całą pewnością, mają się nijak do roli, jaką pełnią albo powinni pełnić w każdej społeczności, nie tylko w Ustce. Trudno oczekiwać od kogoś, że odda się kształceniu młodego pokolenia, włoży w pracę serce i umysł, będzie twórczy, kompetentny, troskliwy, sprawiedliwy, przewidujący, inspirujący, pełen energii i Bóg wie co jeszcze, skoro musi sobie głowę zaprzątać tym, jak zapłaci rachunki i co da dziecku jeść, skoro już musiał mu kupić czapkę...

Nauczyciele niektórych przedmiotów mają rzeczywiście łatwiej, ponieważ jeżeli są dobrzy, mogą sobie łatwo dorobić, choć nie o to powinno chodzić. Szczególnie nauczyciele języków obcych.

To powiedziawszy proszę radnych i Burmsitrza Ustki, aby nie przeznaczali na podwyżki pieniędzy z miejskiego budżetu. Jak pamiętam oświata pochłania juz ok. 3 milionów złotych (sic!). Ciężar finansowania oświaty leży przecież na ministerstwie. Minister edukacji ma dużą głowę i wiele medialnych pomysłów: amnestia maturalna, książki papieża w bibliotekach, obowiązkowe wycieczki do miejsc kultu, wychowanie patriotyczne, oceny z religii, wizytowanie szkół przez urzędników w poszukiwaniu złodziei i narkomanów, listy uczennic w ciąży. Troche się tego nazbierało. Teraz może juz zając się poszukiwaniem pieniędzy.

To właśnie do ministerstwa nauczyciele powinni kierować swoje - naprawde słuszne - roszczenia. Nauczyciele to silna grupa zawodowa i żadna władza nie pozwoli sobie na zignorowanie ich postulatów. Kartą przetargową może byc karta nauczyciela czyli ich przwileje zawodowe. Może kiedy praca w szkołach bardziej się "urynkowi", łatwiej będzie o środki. Temat niełatwy, ale pewnie pozostanie już na długo na tapecie.

Nauczycielom życzę powodzenia!

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » poniedziałek, 29 stycznia 2007, 20:10

Podwyżka dla nauczycieli? Z pewnością tak, jak i dla większości grup społecznych, czy przedstawicieli rozmaitych zawodów. Podwyżka owszem, z uwagi na "ciężkie czasy", ale nie wyłącznie z uwagi na fakt bycia nauczycielem, czy roli jaką się przed nimi stawia.
Rola jest niezaprzeczalna a praca trudna, ale jest to zawód na, który ktoś się decyduje świadomie biorąc pod uwagę różne aspekty pracy. Bo nie zapominajmy, że oprócz niezaprzeczalnych trudów i odpowiedzialności codziennej pracy, są i niewątpliwe plusy, m.in.:
- dwa miesiące wolnego w sezonie letnim (100% płatne),
- wolne 2 tygodnie w czasie ferii zmowych (100% płatne),
- wolne święta i wekendy,
- niezły socjal (dofinansowanie do wczasów, wycieczek, kina itp.),
- 18godz. lekcyjnych "przy tablicy" w tygodniu do "wyrobienia",
- jak wspomniał Tomasz Kościuczuk: jeżeli są dobrzy, mogą sobie łatwo dorobić.
Reasumując: zawód trudny i często niewdzięczny, również odpowiedzialny, ale ma także niezaprzeczalne pozytywy. Czy ktoś poda przykład innego zawodu, który zawiera powyższe zalety?
Wierzę, że trudy pracy nauczycielskiej w dużym stopniu są tutaj rekompensowane. Zaprzątanie głowy rachunkami, czy jedzeniem dla dzieci nie jest indywidualnym problemem nauczycieli, takie problemy mają i inni (często wykształceni tak samo jak nauczyciele i pracujący w innych trudnych warunkach).

Awatar użytkownika
sie.ma
Posty: 1028
Rejestracja: środa, 13 października 2004, 12:58
Lokalizacja: z (P)Ustki
Kontakt:

Post autor: sie.ma » wtorek, 30 stycznia 2007, 09:07

Może najpierw niech ktoś solidnie przetrzepie kadrę nauczycielską i oczyści ją z ludzi, którzy zamiast uczyć najnormalniej w świecie odwalają lipę.
Bo jak inaczej powiedzieć o nauczycielce z podstawówki, która zamiast wytłumaczyć dzieciom równania mówi do nich: "Rodzice wam pomogą". Albo nauczyciel ze szkoły średniej, który stwierdza, że jego lekcje są już nie potrzebne i możnaby ich wogóle nie prowadzić...

Takich przykładów jest mnóstwo.

Ale oczywiście nasza kochana kadra nauczycielska jest biedna jak mysz kościelna. Bo jak to być mianowanym nauczycielem i dostawać tylko 2000zł.

Tylko weźmy pod uwagę, że nauczyciel to nie tylko zawód, ale także misja wychowawcza, powołanie. Nauczycielem nie można być ot tak- przyjść, odsiedzieć swoje godziny za biurkiem i "za 5 trzecia bierz kapotę, pier*** szefa i robotę!".

Może niech pan Roman pomyśli wpierw o programie "Zero tolerancji dla złych pedagogów".
A i lepiej, żeby nie było tych podwyżek, bo wtedy jednego błazna w rządzie mniej będzie :lol:
Więc wybacz mi, że żyję snem...

hanse
Posty: 460
Rejestracja: sobota, 4 czerwca 2005, 13:29
Lokalizacja: Polska

Post autor: hanse » wtorek, 30 stycznia 2007, 14:39

Abar pisze: - dwa miesiące wolnego w sezonie letnim (100% płatne),
- wolne 2 tygodnie w czasie ferii zmowych (100% płatne),
- wolne święta i wekendy,
- niezły socjal (dofinansowanie do wczasów, wycieczek, kina itp.),
- 18godz. lekcyjnych "przy tablicy" w tygodniu do "wyrobienia",
fakty sa takie:

ad1 z tych 2 miesięcy to zostaje ok 4 tygodni (rekrutacja do szkół na początku lipca) plus 2 tygodnie do dyspozycji dyrektora po zakończeniu roku i przed rozpoczeciem

ad2 w ferie przewaznie poprawki i wyciaganie matołów na pozytywne oceny, by cos umieli dobrze jest jak tydzień wolnego się załapie

ad3 wszyscy maja wolne swięta i weekendy więc to żaden profit

ad4 socjal jak w kazdym zakładzie jeśli sa odpisy na ten fundusz ale dobre czasy juz sie dawno skończyły

ad5 etat czyli 18 godzin lekcyjnych na tydzień to mało kto ma. W mieście Ustka to chyba ze 2 lata temu nie znalazłbys takiego nauczyciela, teraz to może jest inaczej, znam takich co maja nawet ponad 30 godzin w tygodniu. Przypominam tu, że po kilka godzin dziennie kazdy nauczyciel przygotowuje się do lekcji na nastepny dzień jeśli jest dobry i chce czegoś nauczyć. O sprawdzaniu prac i kartkówek juz nie mówię ale to zabiera dużo czasu. Jak wyrabiasz tylko 18 godzin to na buty nie zarobisz dostaniesz niecały 1000 na łapkę

pozdrawiam zyjących w nieswiadomości

jesli ta robota ma takie profity to czemu się nie załapiesz?

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Post autor: elveez » wtorek, 30 stycznia 2007, 14:51

@ hanse

ad3 wszyscy maja wolne swięta i weekendy więc to żaden profit -chyba Ty masz

Przypominam tu, że po kilka godzin dziennie kazdy nauczyciel przygotowuje - chyba wode na herbate jestes jakims jasnowidzem ze tak piszesz pewnie - jak potrafisz uczyc to zbytnio nie trzeba sie przygotowac - wiedze sie nabywa w trakcie pracy a przygotowania to do specjalnych zagadnien ( skzoly srednie i wyzsze)

jesli ta robota ma takie profity to czemu się nie załapiesz? - jak kochasz asceze to Twoj biznes - przekwalifikuj sie :)

Zrozumiec moge niezadowolenie ale z tego co tu probujesz uskuteczniac wynika ze nauczyciele nie maja wynikow nauczania - czyli zle wykonuja swoja prace (wyciagac to mozna torebke z herbaty-co czesto robia na lekcjach) Uczniow sie ksztalci, w doslownym znaczeniu tego slowa. Stwierdzasz ze nauczyciele maja tyle roboty - a slyszales o hipermarketach kiedys? ktore sa czynne codziennie, o instytucjach publicznego uzytku czynnych nonstop ? Taki sobie ktos wybral zawod i musi sobie z tym jakos radzic. Grunt to odroznianie wyzysku od ciezkiej pracy ( Eliza Orzeszkowa i Konopnicka pisaly o trudach nauczania - pracu u podstaw)

jesli ta robota ma takie profity to czemu się nie załapiesz? - jak kochasz asceze to Twoj biznes - przekwalifikuj sie :)
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » wtorek, 30 stycznia 2007, 16:36

hanse pisze: fakty sa takie:

1- tych 2 miesięcy to zostaje ok 4 tygodni (rekrutacja do szkół na początku lipca) plus 2 tygodnie do dyspozycji dyrektora po zakończeniu roku i przed rozpoczeciem
2- w ferie przewaznie poprawki i wyciaganie matołów na pozytywne oceny, by cos umieli dobrze jest jak tydzień wolnego się załapie
3- wszyscy maja wolne swięta i weekendy więc to żaden profit
4- socjal jak w kazdym zakładzie jeśli sa odpisy na ten fundusz ale dobre czasy juz sie dawno skończyły
5- etat czyli 18 godzin lekcyjnych na tydzień to mało kto ma (...) Jak wyrabiasz tylko 18 godzin to na buty nie zarobisz dostaniesz niecały 1000 na łapkę
1 - "rekrutacja"..., "do dyspozycji dyrektora"... brzmi rzeczywiście poważnie, napewno to ciężka praca, załóżmy. Niemniej jednak zostaje jeszcze miesiąc płatnego luzu w miesiącach letnich.
2 - "wyciąganie matołów"... nie odniosłem raczej wrażenia, że masz powołanie, ale przy twoim ewidentnym zaangażowaniu ten tydzień to też nieźle, co?
3,4 - i tu też nie masz racji. Niektórzy pracują również w święta a wolny wekend stanowi dla nich spory profit. A o socjalu to może słychać w budżetówce (np. w szkole) a u prywaciarza? Nie mów z taką pewnością.
5 - winszuję bucików, przyznaję: ja chodzę w tańszych. Niemniej jednak możesz dorobić na sznorówki biorąc więcej godzin w szkole, czy prywatnych korepetycji.
hanse pisze:pozdrawiam zyjących w nieswiadomości
jesli ta robota ma takie profity to czemu się nie załapiesz?
Masz rację, dotąd żyłem w nieświadomości, bo myślałem, że te profity równoważą trochę wkład i poświęcenie nauczycielskie. Widzę jednak, że korzystasz z nich, choć nie stałeś nawet koło prawdziwego nauczyciela, takiego z powołania. Nie mam zamiaru jak to określiłeś "się załapywać" bo ta praca mnie nie interesuje, a poza tym zamiast płakać znalałem sobie taką, która mnie satysfakcjonuje.

hanse
Posty: 460
Rejestracja: sobota, 4 czerwca 2005, 13:29
Lokalizacja: Polska

Post autor: hanse » wtorek, 30 stycznia 2007, 17:08

elveez, znam wielu nauczycieli z powołania pracujących w Ustce i znam jeszcze kilku którzy mnie uczyli i powiem ci tak, ze ty pewnie jeszcze chodzisz do szkoły i traktujesz nauczyciela jak swojego wroga a nie jak człowieka, który jest tam po to by cie czegoś nauczyć. Kiedys jak dorosniesz to będziesz wspominał nie tych którzy wpisywali dobre oceny ale tych, którzy wymagali

jesli chodzi o mnie to akurat mam wolne weekendy - jesli masz taka robote iz chcesz więcej zarobisz albo wykładasz chemie w realu no to trudno, trzeba było sie bardziej starać, to naprawdę nie jest moja wina, ani wina nauczycieli

dobry nauczyciel przygotowuje się do lekcji swoich, zły odwala swoje i czeka na comiesięczna wypłatę - sam sobie przeczysz bo piszesz że nie trzeba się przygotowywać nic (parzyc herbatę) a za chwilę "jak potrafisz uczyc to zbytnio nie trzeba sie przygotowac " albo nic albo troche. wszystko to dzieje się w czasie w którym ty np spotykasz sie z kumplami

czy ta praca jest cięzka? Wg ciebie nie, ale spróbuj sobie wyobrazic jak to jest zainteresowac 30 osób lekcją i tak przez kilka godzin dziennie - nie wiesz człowieczku o czym mówisz a się wypowiadasz :)

Abar: nie jestem nauczycielem i nigdy nie byłem ale wiem jaka to praca bo mam w rodzinie nauczycieli tak, ze wiem "z czym to się je" i wcale tu nie mówię o tej całej papierkowej robocie, której jest coraz więcej w szkole na barkach nauczycieli, o sprawdzaniu prac, przygotowaniu do kompetencji, egzaminów wstepnych, sprawdzania prac klasowych czy matur. Jest takie przysłowie - "Obys cudze dzieci uczył"

Zawsze jest wybór, cos za coś - chcesz więcej zarobić to idziesz do pracy w weekend, nie chcesz to nie idziesz, I to nie jest moja wina ani nauczycieli ze ktos pracuje u prywaciarza i nie ma socjalu - ale często więcej zarabia. W tej chwili socjalu, jak mówisz, praktycznie juz nie ma. Więcej prywaciarz Ci da na świeta lewej kasy do kieszeni niz tego socjalu nauczyciel dostanie. Ostatnio były paczki dla dzieci za 20 zł i bilet do kina za 8 - socjal że hej - tylko sie nie zabij o niego.

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » wtorek, 30 stycznia 2007, 17:31

Twierdzisz hanse, że"wiesz z czym to się je" bo masz w rodzinie nauczycieli... Cóż ja podobnie, znam do tego i szanuję wielu z nich.
Niezaprzeczalnie ich pracę uważam za specyficzną i ciężką, ale to nie zmienia faktów. Starasz się sprowadzić sprawę wyłącznie do kwestii socjalu (na marginesie zweryfikuj swoje dane), a mowa była i o innych przywilejach. Praca ma swoje plusy i minusy, ale mówiąc o niej nie uwypuklaj wyłącznie tych drugich.

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » wtorek, 30 stycznia 2007, 17:55

Pomijając kwestię plusów, czy minusów nauczycielskiej pracy sprawa rozbija się o ich żądania podwyżek. Umówmy się: jestem za, ale niekoniecznie z budżetu miejskiego. Uważam, że budżet miejski sprostać powinien w pierwszej kolejności innym bolączkom, choćby wyrzuconym z budżetu placom zabaw, czy też chodnikowi na kościelniaka.

hanse
Posty: 460
Rejestracja: sobota, 4 czerwca 2005, 13:29
Lokalizacja: Polska

Post autor: hanse » wtorek, 30 stycznia 2007, 18:14

finansowanie oświaty jest chyba takie, że gmina dostaje pieniądze które "ida za uczniem" i tymi pieniędzmi finansuje szkoły będące niejako na jej utrzymaniu, cos tam dokłada z własnej kieszeni. Tak że nie można mówic o fonansowaniu ale o dofinansoawniu.

socjal to byc może dla ciebie zniżka na pkp? informuje, że za legitymację uprawniającą do znizki trzeba płacic i podatek odprowadzić

jakie inne przywileje?

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » wtorek, 30 stycznia 2007, 19:59

@hanse
finansowanie oświaty jest chyba takie, że gmina dostaje pieniądze które "ida za uczniem" i tymi pieniędzmi finansuje szkoły będące niejako na jej utrzymaniu, cos tam dokłada z własnej kieszeni. Tak że nie można mówic o fonansowaniu ale o dofinansoawniu.

Należy rozróżniać dwa terminy: jednostka samorządu terytorialnego otrzymuje z budżetu państwa subwencję. Szkoły niepubliczne otrzymują dotację, tj. środki pieniężne z budżetu gminy (powiatu, województwa) lub państwa, mające nieco inny charakter niż subwencja. W odniesieniu do szkół niepublicznych, w których realizowany jest obowiązek szkolny ustawodawca określił wysokość rocznej dotacji na jednego ucznia (wychowanka) jako równą wysokości subwencji na jednego ucznia szkoły tego samego typu. Budżet samorządu pełni tu zatem rolę pośrednika – pieniądze, które otrzymał w subwencji dla uczniów szkól niepublicznych, musi przekazać tym szkołom w formie dotacji.
Jak chcesz uzyskać bardziej szczegółowych informacji na ten, czy inny temat - proponuję udać się "do źródła", a jak wspomniałeś masz szeroki dostęp.[/b]

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3621
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maj » środa, 31 stycznia 2007, 07:39

Edukacja do szczebla średniego włącznie bardzo potrzebuje podwyżek. Obecny poziom zarobków zniechęca młodą kadrę do pracy z dziećmi i młodzieżą. Skutkiem tego jest sytuacja, że na studia pedagogiczne idą osoby, które niespecjalnie wiedzą co chcą w swoim dorosłym życiu robić (nie uogólniam, ale tak jest w sporej części przypadków) i dopiero pod koniec studiów ludzie ci zastanawiają się nad pracą... Albo szukają czegoś dobrze płatnego, ale niekoniecznie związanego z oświatą, albo lądują w szkolnictwie za pensję, która posła Pęczaka po miesiącu wysłałaby do schroniska dla bezdomnych.
Jest kilka wad obecnego szkolnictwa:
1. Wadliwy system naboru na studia pedagogiczne oraz kształcenia przyszłych nauczycieli.
2. Żenujący, nieadekwatny do roli nauczyciela w wychowaniu, poziom zarobków.
3. Marginalizowanie wychowawczej roli pedagogów poprzez ograniczanie ich praw i nadawanie przywilejów uczniom.
4. Upolitycznienie edukacji...

Oczywiście wśród nauczycieli trafiają się i tacy "z powołania", dla których sam fakt pracy z dziećmi i młodzieżą jest wystarczającą motywacją do działania... Ale czy nie byłoby lepiej, gdyby to zaangażowanie było odpowiednio wynagradzane?

Z drugiej jednak strony wydaje mi się, że Rządowi/Sejmowi niespecjalnie zależy na właściwym wyedukowaniu społeczeństwa... Ciemnym ludem łatwiej manipulować...
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Abar
Posty: 132
Rejestracja: wtorek, 9 stycznia 2007, 16:34

Post autor: Abar » środa, 31 stycznia 2007, 18:15

Prezydent podpisał wczoraj tegoroczną ustawę budżetową. W trakcie prac nad budżetem posłowie przegłosowali m.in. 5% podwyżkę dla nauczycieli. W praktyce oznacza to, że nauczyciel stażysta powinien dostać 58zł podwyżki, kontraktowy - blisko 69zł, a mianowany 87zł. Zarobki nauczyciela dyplomowanego powinny zwiększyć się o 104zł.
To tak na dobry początek.

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3621
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Post autor: maj » czwartek, 1 lutego 2007, 07:36

Chyba nie do końca to realne. Bo wczoraj gdzieś wyczytałem, że w trakcie rozmów z ZNP, z tych 5% MEN zeszło do 3,91%, czyli 2% ponad inflację. daje to podwyżki na poziomie ok. 30 zł netto (?).
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

asieńka
Posty: 59
Rejestracja: wtorek, 16 stycznia 2007, 12:44
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: asieńka » poniedziałek, 12 lutego 2007, 19:04

Wiele piszecie na temat nauczycieli - trochę dobrego, ale też wiele złego. Tak się składa, że ja też jestem nauczycielem. Pracuję 7 rok w gimnazjum. Młodzież bywa różna, niestety coraz gorsza. Traktowanie szkoły i nauczycieli przez młodzież jak zło konieczne jest coraz bardziej odczuwalne. Praca nauczyciela wymaga poświęcenia - trzeba znaleźć ten złoty środek, dzięki któremu młodzież będzie cię szanować i chętnie - nie siedzieć na lekcji, a aktywnie w niej uczestniczyć. Ja staram sie tak robić. Uczę biologii - więc mam pole do popisu. Filmy, pogadanki, dyskusje, plansze - ale do tego trzeba się przygotować. Proszę zatem nie uogólniać, że dobry nauczyciel nie musi się przygotowywać do zajęć. Prawda, żę materiał do opanowania przez młodzież znam na pamięć - ale to naprawdę 30% lekcji, resztę czasu pochłaniaja mi metody pracy. To wybór metody i formy pracy sprawia, że lekcje są interesujące, a do tego trzeba czasu. Poza tym ciągle się uczę - sledzę nowinki z dziedziny biologii i medycyny, ogladam filmy przyrodnicze - nie z obowiązku, ale samego zainteresowania.
Druga sprawa - to godziny. Faktycznie etat nauczyciela to 18 godzin dydaktycznych, ale nikt nie liczy dodatkowych godzin poświęconych konsultacjom, kółkom zainteresowań, spotkań, na których przygotowuję uczniów do konkursów, rad pedagogicznych, zebrań z rodzicami, sprawdzania prac pisemnych itp.
Napisalam, co mialam do powiedzenia - ulżyło mi ...

ODPOWIEDZ