Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Wypowiedz się na aktualne tematy związane z Ustką. Napisz co Ciebie drażni, irytuje i zachwyca. Podziel się z innymi swoimi spostrzeżeniami.

Moderator: DKS

pacjentka z ulicy
Posty: 1
Rejestracja: poniedziałek, 28 września 2009, 08:55

Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: pacjentka z ulicy » poniedziałek, 28 września 2009, 09:14

Szpital ?Leśna Góra? w Ustce? Tak, to nie pomyłka!Jako pacjentka oddziału Ginekologicznego Położniczego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Ustce, czułam się tu bardzo dobrze. Złożyły się na to takie czynniki:
1. fachowa opieka lekarska i pielęgniarska;
2. ludzkie podejście do pacjenta;
3. cisza relaksacyjna na oddziale;
4. czystość w salach, łazienkach, na korytarzu;
5. uśmiech i dobre słowo ze strony personelu medycznego i pracowników obsługi.
Szczególne podziękowania kieruję w stronę lekarzy:
Tomasza Konefki, Rafała Iwaszko, Izabeli Wawrzyniak, Krzysztofa Szaciłło i pielęgniarek: Marii Wardach, Barbary Szczodry, Emilii Jędrzejewskiej, Małgorzaty Dulek, Bożeny Wodzinowskiej.
To oni dbali o moje zdrowie fizyczne oraz psychiczne i dlatego szybko wracałam do zdrowia. Oddziałowi Ginekologiczno-Położniczemu w Ustce przyznałabym order ?Oddział Przyjazny Pacjentce?. A gdyby komuś kiedyś przyszło do głowy zamknąć ten szpital to niech tego nie robi, bo niewiele jest takich ?Leśnych Gór? w Polsce!
Na koniec raz jeszcze dziękuję Personelowi za wspaniałą opiekę!!!
Pacjentka "z ulicy"

Piotr A.
Posty: 509
Rejestracja: wtorek, 22 kwietnia 2008, 13:59

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: Piotr A. » poniedziałek, 28 września 2009, 10:40

Wow!!!! W kraju, w którym wszyscy tylko narzekają, na forum, w którym większość wątków to kłótnie co kto obiecał a co zrobił wreszcie ktoś kogoś chwali !!!! Brawo!!! Przyjemnie jest poczytać takie informacje!!!

Adi
Posty: 1806
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 23:16
Lokalizacja: Zaświaty

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: Adi » poniedziałek, 28 września 2009, 11:43

To prawda, to są ludzie, którzy są siłą tego oddziału. Potwierdzam opinię pacjentki, jako szczęśliwy tata dwóch pociech urodzonych w usteckim szpitalu. Dwa razy właściwe decyzje i fachowa pomoc - p. Iwaszko za przy pierwszym razem i p. Szaciłło za drugim! Do tego wspaniała opieka pań pielęgniarek, również tych, których nie wymieniono wcześniej z nazwiska. Przyłączam się do podziękowań !!!
rozumiemy się? Będziemy się rozumieć, będzie dobrze... nie będziemy się rozumieć... rozumiemy się?

Awatar użytkownika
celestyn
Posty: 3219
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 22:06

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: celestyn » poniedziałek, 28 września 2009, 13:53

Można się tylko cieszyć ze świetnego personelu ale.... no właśnie czy ktoś jest na bieżąco odnośnie informacji na temat zakusów co do likwidacji tego oddziału?? Osobiście jakiś czas temu straciłem z oczu ten wątek i nie jestem na bieżąco a to przecież ważna sprawa i warto trzymać rękę na pulsie żeby nam nie zlikwidowali tej placówki w Ustce.
Nie ten jest mądrzejszy kto wyżej stoi i głośniej krzyczy
Piszę poprawnie po polsku

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » piątek, 2 października 2009, 08:36

Na temat opieki to pozostawiam sobie wiele do życzenia. Kiedy ja rodziłam ( a było to rok temu) był to dla mnie sytraszny koszmar, po którym było bardzo cieżko mi się otrząsnąć. Gdyby nie lekarz Szaciło to pewnie dziecko by nie przeżyło i ja podejrzewam też byłabym poszkodowaną. Personel, na który trafiłam ( nie znam nawzwisk) był do dupy. Podczas porodu zostawiona byłąm sama sobie. Dobrze, że mąż się pojawił bo chyba bym się kompletnie załamała. Poród miałam bardzo ciężki ponieważ na siłę kazali mi rodzić naturalnie mimo iż widzieli że nie mogłam. Powinni w takim przypadku przygotować stół do cesarki, a tego nie zrobili i kazali mi bardziej cierpieć. Kiedy podłączyli mi EKG i przestraszyli się, że puls dziecka zaczyna zanikać to zrobili Vacum. Poczytajcie sobie w internecie jak to działa i jakie skutki użycia takiego narzędzia są. Na szczęście na oddziale był wtedy Szaciło, który bardzo się zdenerwował na personel, ponieważ wiedział jaka jest powaga sytuacji. Dzięki niemu jestem zdrowa i dziecko żyje. On umiejętnie założył vacum i wyciąnął dziecko. A personel to o kant dupy rozbić można. Po porodzie to tylko może dwie na położnictwie były fajne a reszta czekała tylko na kawunie i ciasteczka. A i dodam, że w skali agpar na 10 pkt dziecko miało tylko 4 pkt właśnie przez tych baranów ( co kazali na siłę rodzić naturalnie) I w pierszej minucie dziecko nie miało w ogóle oddechu. Tak mnie załatwili w wspaniałym szpitalu w ustce. Ale wiem, że mój przypadek nie jest jednym o którym słyszałam. Wiele dzieci urodziło się uszkodzonych lub z porażeniami właśnie przez nieumiejętne przyjmowanie porodu. Nie cały personel jest zły bo pielęgniarek które są ok jest moze 15% lekarze też są ok. Jedną babe bym tylko wykopałą, ta co na patologii urzeduje, młoda blondyna chodzi w niebieskim fartuchu. To dzięki niej doszło do tego,że interweniowano z vacum

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3619
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: maj » piątek, 2 października 2009, 10:53

celestyn pisze:...czy ktoś jest na bieżąco odnośnie informacji na temat zakusów co do likwidacji tego oddziału?? Osobiście jakiś czas temu straciłem z oczu ten wątek ...
Mewy ćwierkają, że oddział nie jest planowany do przenosin na Hubalczyków do nowego szpitala.
Rozważa się jego przeprowadzkę do któregoś z opuszczonych po przeprowadzce budynków w Słupsku - ale to mało prawdopodobne.
Ostatnio lekarze z oddziału w Ustce mocno protestowali przeciwko pozostawieniu położnictwa w Ustce, ze względu na uciążliwości (czas) z dostępem do banku krwi, aparatury diagnostycznej. A krew jest nieraz potrzebna na "już", więc te kilkadziesiąt minut na dostawę krwi może zaważyć na czyimś życiu.

@Ewa.
Ile pacjentek, tyle opinii.
Żona rodziła kilka lat wstecz. Byliśmy zachwyceni poziomem opieki w trakcie i po porodzie (i to bez kawy i ciasteczek).
Znamy kilkanaście mam zadowolonych z oddziału w Ustce. Ale znamy takie, którym jakieś komplikacje wyszły w trakcie porodu. Poród to jednak w znacznej części ruletka, w której wygrana jest pochodną kondycji mamy, dojrzałości dziecka i kompetencji personelu.
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Awatar użytkownika
celestyn
Posty: 3219
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 22:06

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: celestyn » piątek, 2 października 2009, 12:57

ewa_winiary pisze:Na temat opieki to pozostawiam sobie wiele do życzenia. Kiedy ja rodziłam ( a było to rok temu) był to dla mnie sytraszny koszmar, po którym było bardzo cieżko mi się otrząsnąć. Gdyby nie lekarz Szaciło to pewnie dziecko by nie przeżyło i ja podejrzewam też byłabym poszkodowaną. Personel, na który trafiłam ( nie znam nawzwisk) był do dupy. Podczas porodu zostawiona byłąm sama sobie. Dobrze, że mąż się pojawił bo chyba bym się kompletnie załamała. Poród miałam bardzo ciężki ponieważ na siłę kazali mi rodzić naturalnie mimo iż widzieli że nie mogłam. Powinni w takim przypadku przygotować stół do cesarki, a tego nie zrobili i kazali mi bardziej cierpieć. Kiedy podłączyli mi EKG i przestraszyli się, że puls dziecka zaczyna zanikać to zrobili Vacum. Poczytajcie sobie w internecie jak to działa i jakie skutki użycia takiego narzędzia są. Na szczęście na oddziale był wtedy Szaciło, który bardzo się zdenerwował na personel, ponieważ wiedział jaka jest powaga sytuacji. Dzięki niemu jestem zdrowa i dziecko żyje. On umiejętnie założył vacum i wyciąnął dziecko. A personel to o kant dupy rozbić można. Po porodzie to tylko może dwie na położnictwie były fajne a reszta czekała tylko na kawunie i ciasteczka. A i dodam, że w skali agpar na 10 pkt dziecko miało tylko 4 pkt właśnie przez tych baranów ( co kazali na siłę rodzić naturalnie) I w pierszej minucie dziecko nie miało w ogóle oddechu. Tak mnie załatwili w wspaniałym szpitalu w ustce. Ale wiem, że mój przypadek nie jest jednym o którym słyszałam. Wiele dzieci urodziło się uszkodzonych lub z porażeniami właśnie przez nieumiejętne przyjmowanie porodu. Nie cały personel jest zły bo pielęgniarek które są ok jest moze 15% lekarze też są ok. Jedną babe bym tylko wykopałą, ta co na patologii urzeduje, młoda blondyna chodzi w niebieskim fartuchu. To dzięki niej doszło do tego,że interweniowano z vacum
Nie mi to oceniać Ewa jaka była opieka podczas Twojego porodu bo przy tym nie byłem (na szczęście :mrgreen: ), ale czytając Twój post mam nieodparte wrażenie, że Twoja negatywna ocena wynika głównie z tego, że personel medyczny szpitala nie pozwolił Ci pójść w jakimś sensie na łatwiznę i urodzić przez cesarkę tylko zmusił Cię do porodu naturalnego. Może się nie znam za bardzo ale skoro udało Ci się urodzić w sposób naturalny i dziecko jest zdrowe, to tak na logikę jest to najlepszy dowód, że lekarze jednak mieli rację nie zgadzając się na cesarskie cięcie, które z tego co się orientuję powinno być stosowane kiedy poród naturalny nie jest możliwy lub zbyt ryzykowny. Wydaje mi się, że właśnie stosowanie cesarki tylko z powodu wygodnictwa rodzącej bez innych istotnych powodów dyskredytowałoby personel medyczny. :)
Nie ten jest mądrzejszy kto wyżej stoi i głośniej krzyczy
Piszę poprawnie po polsku

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » piątek, 2 października 2009, 18:51

Jeśli chodzi Ci o to to ja bardzo chciałam urodzić naturalnie, ale widziałam że robią sie komplikacje bo za długo to trwało bóle miałam już dwa dni wcześniej a sam poród trwał od 13.00 do 20.45. Czy też byś miał serce pozwolić się tyle kobiecie męczyć? Nawet nie wiesz jakie to jest przeżycie. Poza tym to chyba nie tobie oceniać jest takie rzeczy bo nawet nie uczestniczyłeś w czymś takim. Myślę, że chyba powinien opowiedzieć ci o tym mój mąż i zmieniłbyś zdanie.On byl podczas porodu i wszystko widzial. To nie był naturalny poród zupełnie, ponieważ gdyby nie ingerencja vacum to dziecko byłoby martwe i ja pewnie też mogła bym kopyta wyciągnąć. Po prodzie przez następne 3 doby nie dostałam dziecka bo robili mu szereg badań, czy nie ma uszkodzonej główki czy nie będzi miało jakiegos porazenia.Dziecko co chwila bylo klute bo ciagle pobierali krew do badan. Miala welfron w malutkiej nozce po to aby kroplowke jej podawac.Potraktowali ją jak wczesniaka, mimo że byla zdrowiutka przez caly czas trwania mojej ciazy. Po powrocie do domu dziecko przez dlugi czas bylo zestresowane calym tym pobytem na oddziale. Mozna bylo mi oszczedzic takich przezyc. Nie wiesz jaki stres tam przezylismy z mezem. Nie zycze nikomu takiej sytuacji i serce mi peka gdy ktos cos takiego przezywa. Wolałabym aby ktos kto nie ma zielonego pojecia na ten temat, w ogole sie nie udzielal. Sa kobiety ktore sa wstanie urodzic same bez ingerencji lekarza. Ordynator sam przyznal ze baby zle ten porod rozegraly i ze sama bym nie urodzila. Osad, ze na latwizne chcialam isc chcac cesarke, to chyba pochopnie wydales. Bo podczas porodu nawet slowem nie wspomnialam im o cesarce.
Ja akurat mam bardzo smutne wspomnienia, minął rok i jak o tym sobie przypomne to lzy mi naplywaja do oczu. Mogłam mieć przez nich okaleczone dziecko a w najgorszym przypadku je stracic. Żałuję tylko, że Wojciecha Kellasa nie było wtedy bo na pewno wszystko potoczyłoby się inaczej( akurat był na urlopie jak na nieszczęście).

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » piątek, 2 października 2009, 19:19

:?:
Ostatnio zmieniony piątek, 2 października 2009, 19:23 przez ewa_winiary, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » piątek, 2 października 2009, 19:20

Twierdziły babki, że sie nadaję na naturalny porod. Ale dziwi mnie fakt ze przed porodem nie zrobili mi USG a powinni. Tak to by pewnie wiedzieli, że glowka dziecka utknęła i ze nie moze wyjsc przez kanal rodny.
Pan Konefka dobrze zrobil odchodzac z tego balaganu jaki jest w tym szpitalu, bo obiecal minister kase na nowe usg,( kasa była ), ale dyrektor szpitala skromnie mowiac ja prze.....ał. Teraz wiem czemu tyle szpitali jest np. zadluzonych.... wlasnie przez takich durnych dyrektorow ktorzy nie mysla o pacjentach. Poza tym jak mozna w dzisiejszych czasach wybudowac szpital wojewodzki bez oddziału położniczego??? Smiech na sali, kto jest za to odpowiedzialny?

Awatar użytkownika
celestyn
Posty: 3219
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 22:06

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: celestyn » piątek, 2 października 2009, 20:21

Twój opis porodu jest dla mnie dosyć makabryczny jak zresztą pewnie dla większości facetów - takie rzeczy to nie na nasze nerwy :mrgreen: Na podstawie własnych bardzo subiektywnych wrażeń rodzącej kobiety twierdzisz, że wystąpiły komplikacje - może tak a może nie, tu musiałby się tak naprawdę wypowiedzieć specjalista - ginekolog, żeby rozstrzygnąć czy masz rację czy nie a nie takie osoby jak Ty czy ja bez głębszej wiedzy medycznej. Co do tej łatwizny w kontekście oceny decyzji personelu to napisałem raczej ogólnie, abstrahując od Twojej osoby, choć fakt jest niezaprzeczalny, że jednak urodziłaś pomyślnie w sposób naturalny choć może nie taki lekki i bezproblemowy.
Nie ten jest mądrzejszy kto wyżej stoi i głośniej krzyczy
Piszę poprawnie po polsku

Awatar użytkownika
dumb
Posty: 1524
Rejestracja: wtorek, 24 maja 2005, 22:22
Lokalizacja: Ustka
Kontakt:

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: dumb » piątek, 2 października 2009, 20:40

Ewa... twoje posty mnie załamują, jest coś co Ci się podoba (poza twoim odbiciem w lustrze) ?
Jesteś lekarzem, że się wypowiadasz na temat porodu ??

Moja żona rodziła 1.8 roku temu, gdyby nie szybka reakcja lekarzy mówiąc kolokwialnie byłoby pozamiatane, liczyły się dosłownie minuty...

Mewy... porodówka.. wiesz co się mówi, o kobietach które ciągle narzekają ??
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
sativa
Posty: 80
Rejestracja: poniedziałek, 7 sierpnia 2006, 20:55

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: sativa » piątek, 2 października 2009, 20:58

No chyba się po raz pierwszy z Ewą_winiary zgodzę!
Mi też przed porodem nie zrobiono USG, a jest to standardowa czynność w każdym normalnym szpitalu. Gdyby wykonali to krótkie badanie pewnie nie narażali by życia mojej córci. Mała była owinięta pępowiną i nie było najmniejszych szans aby naturalnie urodziła się cała i zdrowa (co później powiedziała pani neonatolog). Po 11 godzinach walki o naturalny poród (na którym mi bardzo zależało) zrobiono mi cesarkę. Gdyby poczekano jeszcze chwilę to najprawdopodobniej skończyłoby się to ratowaniem życia dziecka. A co mi najbardziej przeszkadzało w szpitalu??? Proszę bardzo!
1) Od godziny 10 do godziny 19 personel przychodził jedynie na zmianę kroplówki z oksytocyną, 3 razy na badanie i raz by mi zimnym głosem oświadczyc "lewatywa"- ani razu nie spytano mnie jak się czuję, czy mam jakieś pytania, czy czegoś potrzebuję, czy chciałabym skorzystać ze sprzętu z sali do porodu rodzinnego (za to płaciłam dodatkowe 100 złotych), i w końcu czy wyrażam zgodę na tę lewatywę czy nie. Nie informowano mnie o stanie zdrowia mojego dziecka. Informowano mnie jedynie o tym, że akcja porodowa stoi w miejscu (takie samo rozwarcie o godzinie 10 jak i o 21). Zupełnie nie reagowano na to, że tętno mojej niuni spadało nagle ze 140 do 50 (neonatolog powiedziała nam, że to od pępowiny, która ją podduszała). O godzinie 19 była zmiana personelu- wszystko się zmienio- zupełnie inne podejście.
2) Mój partner został potraktowany jak nawiedzony erotoman, którego marzeniem było siedzenie na porodówce i zaglądanie pomiędzy rozkraczone nogi rodzących.
3) Podczas mojej cesarki (ze znieczuleniem zewnątrzoponowym-czyli byłam świadoma) lekarze i pielęgniarki rozprawiali o:
a)krowim łajnie (bo tak pięknie nawozi i roślinki rosną)
b)serialu "Kości" (rozkładające się zwłoki i inne atrakcje)
c)ilości mojego tłuszczyku na brzuszku :twisted:
d) "O, jakie sine to dziecko" (słowa wypowiedziane na największym luziku)
To co się działo gdy po wszystkim trafiłam już do sali to już bajka- świetna obsługa, naprawdę miłe babeczki- rano położna pomogła mi wstac, umyć się, przystawić małą do piersi. Dosłownie cód, miód i orzeszki. Niestety, to nie sprawiło, że zapomniałam o koszmarze z porodówki. Już teraz wiem, że mój następny poród, jeśli będzie się odbywał w tym szpitalu, to na pewno z wynajętą położną.
panie bananie, czy pan kiedykolwiek mógł???

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » piątek, 2 października 2009, 21:52

sativa pisze:No chyba się po raz pierwszy z Ewą_winiary zgodzę!
Mi też przed porodem nie zrobiono USG, a jest to standardowa czynność w każdym normalnym szpitalu. Gdyby wykonali to krótkie badanie pewnie nie narażali by życia mojej córci. Mała była owinięta pępowiną i nie było najmniejszych szans aby naturalnie urodziła się cała i zdrowa (co później powiedziała pani neonatolog). Po 11 godzinach walki o naturalny poród (na którym mi bardzo zależało) zrobiono mi cesarkę. Gdyby poczekano jeszcze chwilę to najprawdopodobniej skończyłoby się to ratowaniem życia dziecka. A co mi najbardziej przeszkadzało w szpitalu??? Proszę bardzo!
1) Od godziny 10 do godziny 19 personel przychodził jedynie na zmianę kroplówki z oksytocyną, 3 razy na badanie i raz by mi zimnym głosem oświadczyc "lewatywa"- ani razu nie spytano mnie jak się czuję, czy mam jakieś pytania, czy czegoś potrzebuję, czy chciałabym skorzystać ze sprzętu z sali do porodu rodzinnego (za to płaciłam dodatkowe 100 złotych), i w końcu czy wyrażam zgodę na tę lewatywę czy nie. Nie informowano mnie o stanie zdrowia mojego dziecka. Informowano mnie jedynie o tym, że akcja porodowa stoi w miejscu (takie samo rozwarcie o godzinie 10 jak i o 21). Zupełnie nie reagowano na to, że tętno mojej niuni spadało nagle ze 140 do 50 (neonatolog powiedziała nam, że to od pępowiny, która ją podduszała). O godzinie 19 była zmiana personelu- wszystko się zmienio- zupełnie inne podejście.
2) Mój partner został potraktowany jak nawiedzony erotoman, którego marzeniem było siedzenie na porodówce i zaglądanie pomiędzy rozkraczone nogi rodzących.
3) Podczas mojej cesarki (ze znieczuleniem zewnątrzoponowym-czyli byłam świadoma) lekarze i pielęgniarki rozprawiali o:
a)krowim łajnie (bo tak pięknie nawozi i roślinki rosną)
b)serialu "Kości" (rozkładające się zwłoki i inne atrakcje)
c)ilości mojego tłuszczyku na brzuszku :twisted:
d) "O, jakie sine to dziecko" (słowa wypowiedziane na największym luziku)
To co się działo gdy po wszystkim trafiłam już do sali to już bajka- świetna obsługa, naprawdę miłe babeczki- rano położna pomogła mi wstac, umyć się, przystawić małą do piersi. Dosłownie cód, miód i orzeszki. Niestety, to nie sprawiło, że zapomniałam o koszmarze z porodówki. Już teraz wiem, że mój następny poród, jeśli będzie się odbywał w tym szpitalu, to na pewno z wynajętą położną.
Moja znajoma miała podobną sytuację przy porodzie co Ty. Jej dzidziuś też był owinięty pępowiną i mogło się udusić. Nie zrobiono jej USG przed porodem i kazano jej rodzić "naturalnie". Personel, który był podczas porodu, stwierdził, że trzeba jej zastosować vacum, ponieważ nie była w stanie sama urodzić. Na szczęście jakiś mądry lekarz ( nie znam nazwiska) doszedł do tego, że nie można zastosować takiej metody jak vacum, ponieważ stwierdził ( nie wiem jak? ) że dziecko owinięte jest pępowiną. Po czym nastąpiła szybka akcja z cesarką. Gdyby zastosowali jej vacum to dziecko by się udusiło.

A w moim przypadku to próbowano mi wmówić, że nie "parłam" dlatego zrobili mi vacum. Ja sądzę inaczej, a oni próbowali winę na mnie zwalić, w razie czego, jakby z dzieckiem nie było w porządku (żebym to ja się czuła winna) Gdybym wiedziała, że tu jest taki burdel to w życiu bym tu nie rodziła. Przeprowadziłabym się na czas terminu porodu do rodziców 400 km stąd i w spokoju "po ludzku" urodziłabym bez niepotrzebnych stresów. Porodówka ogólnie do dupy. Parę kobitek i lekarzy jest ok ( ale tylko parę). Reszta to nadęte i wiecznie niezadowolone baby. Jak im się robota nie podoba to niech zrobią miejsce tym które chcą pracować. Tyle na temat :evil:

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3619
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: maj » piątek, 2 października 2009, 22:35

Ludzie!
Choćby nie wiem jak cudownie wyposażona była porodówka, choćby nie wiem jak cudownie przeszkolony był personel, to zawsze zdarzy się jeden na ileś przypadków powikłanych.
Może dlatego, że sam brałem razem z żoną w tym udział, ale wychodzę z założenia, że każda matka i jej partner ( o ile zamierza towarzyszyć mamie przy porodzie) powinni obowiązkowo uczestniczyć w zajęciach szkoły rodzenia.
W znacznym stopniu ułatwia to matce, dziecku i personelowi przebieg akcji porodowej. W końcu poród to bardzo trudny egzamin, do którego warto się dobrze przygotować, a nie liczyć na pomoc innych....

No i już poza głównym nurtem wątku... mówi się, że obecność ojca przy porodzie wzmacnia jego więź z maleństwem... u mnie to działa :wink:
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: Topilzin » piątek, 2 października 2009, 23:44

Czyli jest dobrze.Nie ma zwłok nie ma sprawy.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
sativa
Posty: 80
Rejestracja: poniedziałek, 7 sierpnia 2006, 20:55

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: sativa » sobota, 3 października 2009, 10:31

Topilzin pisze:Czyli jest dobrze.Nie ma zwłok nie ma sprawy.
No fachowe męskie podejśćie... :|
panie bananie, czy pan kiedykolwiek mógł???

Awatar użytkownika
ewa_winiary
Posty: 226
Rejestracja: środa, 22 października 2008, 18:33

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: ewa_winiary » sobota, 3 października 2009, 14:46

Sativa, uważam, że faceci nie mają co szukać tu, na forum, bo nie mają zielonego pojęcia na temat porodu, a się mądrzą jakby urodzili już conajmniej trójkę dzieci :evil:

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: Topilzin » sobota, 3 października 2009, 14:54

Czyżby ktoś nie zauważył ironii w mojim zdaniu?
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
v
Posty: 545
Rejestracja: sobota, 17 marca 2007, 22:29

Re: Podziękowania dla pracowników szpitala w Ustce

Post autor: v » sobota, 3 października 2009, 15:23

Topilzin, ktoś zaangażowany faktycznie mógł nie zwrócić uwagi,
generalnie matki usłyszały, że rodziły na tyle subiektywnie, że o własnym porodzie za bardzo nie powinny się wypowiadać, a ich relacja arbitralnie mija się z prawdą i paradoksalnie pozwala wyciągnąc wniosek o ich pewnym złym nastawieniu podczas porodu (o którym tak naprawdę nikt nie ma pojęcia poza nimi samymi)
No będąc matką albo kobietą, można by było dostać białej gorączki ;)

ODPOWIEDZ