Korzyści płynące z partnerstwa...

Wypowiedz się na aktualne tematy związane z Ustką. Napisz co Ciebie drażni, irytuje i zachwyca. Podziel się z innymi swoimi spostrzeżeniami.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
maruda
Posty: 1394
Rejestracja: niedziela, 25 czerwca 2006, 09:58
Lokalizacja: Ustka

Re: Korzyści płynące z partnerstwa...

Post autor: maruda » poniedziałek, 25 lipca 2011, 20:17

Czemu więc mówi się o sprawach trywialnych, a o tych ważnych nie wspomina?
Jakie korzyści (nie politbełkot) ma miasto ustka z odbytych wizyt.
Zastrzegam sobie wszelkie prawa do wszelkich tresci przeze mnie publikowanych na wylacznosc.
Tępię przejawy absurdu, GRATIS!!

Edward
Posty: 2812
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2003, 18:29

Re: Korzyści płynące z partnerstwa...

Post autor: Edward » piątek, 29 lipca 2011, 22:24

Janek wywołał mnie do tablicy, więc jestem winien mu jakieś wyjaśnienia.
Oczywiście, nie znamy dokładnie przepisów czy zwyczajów niemieckich. Może nawet mylić się nam struktura administracyjna czy kompetencyjna - dopiero się tego uczymy. Pewien przykład różnic; w Ustce burmistrz jest osobą najważniejszą; w Niemczech ważniejszy jest Przewodniczący Rady i głównie on pełni funkcje reprezentacyjne. Łatwo na tym tle popełnić gafę.
Co do spraw żeglarskich; ich znajomość nie wywodzę z wycieczek do miast partnerskich, chociaż i tu sporo można się nauczyć. Jestem żeglarzem od pół wieku. Ostatnie sezony żeglarskie, od 2006 roku, spędzam na samotnych rejsach małym jachtem po całym Bałtyku. To sporo portów i ponad 6 tysięcy przepłyniętych samotnie mil. Do Kappeln też popłynąłem samotnie dwa lata temu, prywatnie. Zresztą pływam pod niemiecką banderą i spora część mojej rodziny tam mieszka. Może niezbyt precyzyjnie wyraziłem się na temat powodu powszechności zainteresowań żeglarskich w Niemczech, ale wiele wniosków wyciągam na podstawie własnych obserwacji. Jeśli w sobotę z mariny przy dobrej pogodzie wypływa 10% jachtów, a na znacznie wiekszej ilości trwają jakieś portowe spotkania, to zastanawiam się, dlaczego tak jest. Jeśli na pełnym morzu łatwiej spotkać jacht polski niż niemiecki czy skandynawski, chociaż nasze jachty ilościowo to promile stanu z tamtych krajów - to też coś znaczy. Fakt, że pasjonat żeglarstwa w Niemczech, nawet niewiele zarabiając na tamte warunki, może kupić i utrzymać nawet dobrej klasy jacht.
Z drugiej strony w Ustce kilkaset rodzin bez większego wysiłku mogłoby kupić i utrzymać jacht - ale nie czują takiej potrzeby. Inna rzecz, że nawet te kilkanaście jachtów stoi w Ustce w warunkach niezbyt sprzyjających.
Co do korzyści z partnerstwa; słyszałem o jakimś sprzęcie żeglarskim niegdyś przekazanym dla Ustki, słyszałem o jakimś wyposażeniu warsztatów dla stoczniowej szkoły. Partnerstwo było konieczne dla pozyskanie pieniędzy unijnych na niektóre ulice - a to już jest większa kasa.
W tej kadencji wprowadzamy zwyczaj wyznaczania konkretnych tematów, które trzeba załatwić w czasie wizyty. Nie jest to takie proste, gdyż nasi partnerzy przyzwyczaili się do trochę innego charakteru spotkań. Za dwa tygodnie przyjedzie do Ustki delegacja z Kappeln. Będzie spotkanie z przedsiębiorcą przebudowującym tamtejszy spichlerz, będzie przedstawiciel żeglarzy, będzie Udo Rust nadzorujący budowę tej wielkiej mariny. Mam nadzieję, że dojdzie z tej okazji do spotkania tych osób z usteckimi przedsiębiorcami - nie tylko z "władzą".
Prawdopodobnie nie będę na tych spotkaniach. W poniedziałek mam bardzo ważne spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim i we wtorek lub środę płynę do Kappeln i paru innych portów oraz na regaty - w sumie ponad trzy tygodnie, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Tak więc niekiedy trzeba jechać czy płynąć prywatnie, aby załatwiać niekoniecznie tylko prywatne sprawy. Jak obiecałem przed wyborami, głównie zajmuję się sprawami morskimi. Niestety, nie miałem wpływu na utratę tegorocznej szansy na budowę mariny. Nadal przepływ informacji między urzędnikami a Radą nie jest zbyt dobry - a przecież niekiedy moglibyśmy pomóc ...
Edward Zając

Awatar użytkownika
celestyn
Posty: 3225
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 22:06

Re: Korzyści płynące z partnerstwa...

Post autor: celestyn » sobota, 30 lipca 2011, 08:23

szmima pisze:Spędziłem pół życia w Niemczech, niestety wróciłem do naszego bałaganu, ale za to wiem, jak niemieckie miasta traktują takie partnerstwa. Doskonale to zresztą widać na przykładzie Kappeln. Informacja o Ustce ma kilkadziesiąt słów, a już w pierwszym zdaniu możemy się dowiedzieć, że największym plusem Ustki jest mała odległość do Gdańska. A jak wpiszecie Ustka w wyszukiwarce na stronie Kappeln, to wyskoczą aż... dwie informacje. Jedna przedstawiające Wasze miasto na wspomniane kilkadziesiąt słów. Druga to z działu aktualności, że Kappeln odwiedzili ratownicy wodni z Ustki i Słupska. News świeżutki, raptem z sierpnia 2005. Przynajmniej są uprzejmi i nie dali nic o gotowanym kucharzu, który jest ponoć specjalnością Waszego miasta :D
Janek pisze:Wielu przyklada za duza wage do tych partnerstw, delegacje odwiedzaja sie wzajemnie przewaznie raz w roku i na tym sie przewarznie konczy.

W Niemczech przy wjazdach do miast stoja tablice Partnerstadt z ? i koniec.

Miasto w ktorym mieszkam ma partnerstwo z Warszawa, raz roku albo 2 przyjezdzaja delegacje, stoi o tym wzmianka w prasie i sie konczy.

Wiekszosc mieszancow nie ma o tym zadnego pojecia, ja pytalem kolegow, Niemcow i oni krecili glowa, to ich malo albo wcale nie interesuje.(...)
U nas też mieszkańcy nie przykładają wagi do tych partnerstw bo nie ma z niej żadnych realnych profitów. Za to WIELKĄ WAGĘ przykładają do partnerstwa z innymi miastami radni i urzędnicy i to z dwóch powodów. Po pierwsze bo mogą za darmola pojeździć i pozwiedzać a po drugie stwarza to pozory że "coś się robi" w urzędzie i radzie, a niestety u nas władza ciągle pozorami stoi.
Nie ten jest mądrzejszy kto wyżej stoi i głośniej krzyczy
Piszę poprawnie po polsku

ODPOWIEDZ