KOALICJA POS (Partia Okrągłego Stołu )

Idealne miejsce na wszelkiego rodzaju dyskusje polityczne.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

KOALICJA POS (Partia Okrągłego Stołu )

Post autor: JCH » środa, 28 listopada 2007, 14:12

Na poczatek aperityw, deser bedzie na koncu...
Pewien słuchacz Radia Erewań zadzwonił do rozgłośni z zapytaniem, kiedy będzie lepiej. Radio Erewań, które, jak wiadomo, żadnego pytania nie pozostawiało bez odpowiedzi, odparło, że „lepiej już było”.
Zobacz, kto tu rzadzi.
I kto tu rządzi?
________________________________________
Dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy, jak krakaliśmy, zaczyna się przestawianie polskiej polityki międzynarodowej na normalne, tzn. zgodne z wizją świata zaproponowaną nam przez POS w 1989 r., tory. Jeszcze nawet się dobrze peokraci z "ludowcami" nie rozsiedli po ministerstwach, a już decyzje zapadają słuszne i doceniane, zwł. przez rosyjskie media. Żyje się lepiej, żyje się weselej, powinien powiedzieć premierowi Tuskowi Putin w przeddzień parlamentarnych wyborów w Rosji, kiedy to na ulicach tłucze się przedstawicieli opozycji, a co bardziej opornych umieszcza się w aresztach, o czym przypomniał rano sen. Romaszewski. Ale może tego nie widać z gabinecie premiera, wszak okna gabinetu nie wychodzą na ulice Moskwy. Widać, że PO poszło całkowicie "po bandzie" ze swoimi prorosyjskimi deklaracjami, bo kompletnie zaskoczony prezydent Kaczyński zaczął protestować, aczkolwiek jest to nie tyle spóźnione, jak twierdzi red. Warzecha, co zupełnie niepotrzebne. Pozaparlamentarna partia "GW" należąca do koalicji rządowej (a szerzej do Partii Okrągłego Stołu) przypomina prezydentowi, że powinien siedzieć cicho (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... 13315.html).
Skąd te ostre tony nagle, skoro miała być polityka miłości? Stąd, że miłość niejedno ma imię, Szanowni Państwo. A poza tym, co innego zbliżenie z Rosją, która żadnych imperialnych tradycji już nie ma, a co innego "podlizywanie się Amerykanom", którzy, jak wiemy z rosyjskich, lecz przecież i z niemieckich, ale i przecież także z polskich mediów, chcą ponownie stać się "policjantem świata". Czy nie lepiej być w takiej sytuacji bliżej demokratyzującej się Rosji (piszę bez cudzysłowu, bo tak to pisują polscy komentatorzy), aniżeli totalitarnych Stanów Zjednoczonych? Odpowiedź jest oczywista i dziwi mnie, że opozycja podnosi larum, kiedy sytuacja międzynarodowa naszego kraju się radykalnie zmienia. Już nie pamiętają opozycjoniści rosyjskich czy sowieckich filmów? Czy "Siedemnaście mgnień wiosny" to gorszy film od przygód Bonda? A że biało-czarny? Zawsze można podkolorować, tak jak ubarwia się polską sytuację.
Zresztą, co ja gadam, skoro tak czujny w wielu sprawach "Dziennik" na swojej głównej stronie pisze o wszystkim, tylko nie o tym, co najważniejsze. Może więc najważniejsze jest co innego? Co? O, na przykład balowanie CBA albo przedświąteczna reklama Red Bulla, igrająca ponoć z uczuciami religijnymi Polaków. Jest tyle tematów (oczywiście "Rydzyk" wśród dyżurnych od wielu miesięcy; już Giertychem czy Lepperem nie da się łamów zapełnić), zaś problem niezależności Polski na arenie międzynarodowej nie jest zagadnieniem numer jeden, przynajmniej nie dla wielu polskich mediów (zaznaczam, że nie mam na myśli takiego zajmowania się tymi sprawami, jakie zaprezentował w dzisiejszej porannej Trójce M. Karnowski, rozmawiając z K. Karskim i oburzając się, że cokolwiek Polska mogła Rosji blokować).
Ale, co tam media, skoro ciekawsze jest co innego. Protest prezydenta, mimo że już co poniektórzy są nim zdziwieni, a - jak wspomniałem - "orły Michnika" każą Kaczyńskiemu siedzieć cicho, ma uzasadnienie choćby w tym, że nie wiadomo, kto takie prorosyjskie, idiotyczne decyzje w rządzie podejmuje. Z jednej strony renesans posowieckich dyplomatów niższego szczebla (po odpowiednich szkołach, czyli z odpowiednim CV (http://freeyourmind.salon24.pl/49008,index.html)), renesans największych polskich dyplomatów, jak Bartoszewski, Wałęsa czy Geremek, z drugiej - jednostronne deklaracje zbliżenia z Rosją (nieutrudnianie życia Rosjanom jest takim właśnie zbliżeniem w sytuacji, gdy oni nam utrudniają życie na wielu płaszczyznach, o polityce historycznej Putina nie wspomnę). Ślepy by zauważył, że stosunek Rosji do Polski jest daleki od normalności, a ludzie skupieni wokół Tuska, nie potrafią. Jak to jest możliwe? Tak to, że może oni biorą pod uwagę nie tyle polskie interesy narodowe, co jakieś inne? Nie, nie, odpowiedź nie jest taka prosta, że rosyjskie. Rosjanie nie potrzebują tu instalować całego swojego "oprzyrządowania agenturalnego", by sterować polskimi sprawami. Wystarczy, że robią to "niemieccy koledzy", a przecież przyjaźń naszego "zachodniego sąsiada" ze wschodnim jest od lat kwitnąca. Aluzju poniał?
...zapowiadany deser
Lepiej już było?

Pewien słuchacz Radia Erewań zadzwonił do rozgłośni z zapytaniem, kiedy będzie lepiej. Radio Erewań, które, jak wiadomo, żadnego pytania nie pozostawiało bez odpowiedzi, odparło, że „lepiej już było”.
Dla obserwatora polskiej sceny politycznej nie ma żadnych wątpliwości, że teraz „kazało” się radować i myśleć pozytywnie. W pierwszym szeregu optymistienków jest oczywiście „Gazeta Wyborcza”, w której ukazała się informacja, że „aż 40 procent Polaków” uważa, że teraz w polityce i gospodarce będzie „coraz lepiej”. Żeby było śmieszniej, informacja o tym ukazała się następnego dnia po sromotnej przegranej Wrocławia w staraniach o Expo 2012, a „Le Figaro” napisał, że polski rząd „mnoży sprzeczne obietnice”.
Opinią francuskiego dziennika można by się nie przejmować, bo Francja okupowana przez młodzież marokańską i senegalską też dobrze nie wygląda, gdyby nie to, że publikacja w „Le Figaro” może być pierwszym sygnałem zakończenia nadymania PO i Donalda Tuska przez „prasę międzynarodową”. To nawet logiczne: skoro udało się odsunąć w Polsce od władzy „faszystów”, to teraz Polska znowu powinna się poświęcać.
Z przekonaniem „40 procent Polaków”, że teraz będzie „coraz lepiej” to oczywiście koliduje, chociaż niekoniecznie. Zwróćmy bowiem uwagę, że 60 proc. Polaków nie uważa, że będzie lepiej. W takim razie kim są „Polacy” stanowiący pozostałe 40 procent? Komu naprawdę może być teraz lepiej, niż poprzednio? Bezpieczniakom i konfidentom – na pewno. To sporo tego mamy.
Zrodlo:"Dziennik Polski"
http://www.salon24.pl/

Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
prostak
Posty: 4749
Rejestracja: piątek, 8 czerwca 2007, 00:07

SZLACHETNY PANIE "ICH"

Post autor: prostak » środa, 28 listopada 2007, 18:16

SZLACHETNY PANIE "ICH"

Ja osobiście się cieszę, że tylko ktoś tam (z trzynastu odważnych) podniósł paluszek, żeby Wrocław był gospodarzem tej światowej imprezy. Na dowód, widać ilu "przyjaciół" mamy w samej Unii Europejskiej. Dzisiaj rano pokazali (z portretu) samego tow. Cimoszewicza jak wygląda. Ciekawe było to jak zaczął on opitalać swoich niedawno kumpli - przyjaciół z Moskwy, za to embargo na polskie mięso i kiełbasy. A ja mówię tak do tow. Cimoszewicza: To właśnie jest kara za wielką przyjaźń sowiecko-polskiej przez pół wieku ubiegłego stulecia, towarzyszu.

I dobrze, chociaż za Bugiem umieją myśleć. U nas nadal cuchnie bolszewizmem i tradycyjnym fantazjowaniem. Iluzjon trwa. I niech trwa!

Z wesołego miasteczka
Zygmunt Jan Prusiński
28 listopada 2007 r.

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Post autor: Topilzin » środa, 28 listopada 2007, 21:08

Slabiutki jestes Prostak , nikt juz nawet nie chce ci odpowiadac zebys mnie nie mial na tym forum to juz by byla calkiem klapa.Faktycznie jestes prostak .Wole z was dwoch juz "ICH" bo waleczny "moherek-rydzolek" i mocno trujacy , inteligentnie obrazil mojego psa .Nalezy mu sie czolko za to.To z katarynka dla "ICH" cofam.Chyba ze bedzie mial nawroty.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » środa, 28 listopada 2007, 21:29

Witam,
...odwazni i mlodzi, powoli doznaja udaru mozgu http://www.rp.pl/artykul/72589.html
Jak to jest? niektorym kojarzy sie to z panem Falzmanem,
Michal mial na imie i zmarl na "zawal serca"...taaak podaly niektore media. http://209.85.135.104/search?q=cache:vC ... lr=lang_pl

Opinie z kolejek cos o Ziobrze snuja,ze niby zaciera...
...dobrze,ze tego Falzmana,bo przypadek podobny, jemu "nie przybija"...
...chociaz, kto to wie,co "opinia" zadecyduje ?
A bywa z tym i rozowo.
Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
prostak
Posty: 4749
Rejestracja: piątek, 8 czerwca 2007, 00:07

RYCERZU DROBNYCH MÓW

Post autor: prostak » środa, 28 listopada 2007, 22:17

RYCERZU DROBNYCH MÓW

Mnie nie bujają te twoje gadki, ja bawię się - a ty myślisz że piszę z taką powagą. Tu nie jest ważenie kto jest lepszy; zdejmij kompleks leniuszku. Ja takich to miałem w kilku miejscach na forach i ich totalnie zmęczyłem. Niektóre treści potrzebne mi są do Dzienników. I jeszcze coś, ja badam i psychologię i socjologię zwichniętego narodu.

Po prostu, lubię takich jak ty, których nabieram. Zobacz, zaraz coś napiszę a ty już jesteś, czy to nie jest głupie, no powiedz wspólczesny rycerzu bezsensu.

Ale pozdrawiam z Wesołego miasteczka
Zygmunt Jan Prusiński
Prezes Białego Bluesa Poezji
28.11.2007 r.

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Post autor: Topilzin » czwartek, 29 listopada 2007, 21:43

Najlepszy zwichniety obiekt badan masz po reka , to jestes ty .Wsrod moherowych babc to i moze jestes ekspert ale wsrod normalnych ludzi to zakompleksiony maly burak ze sklonnosciami do megalomanii.Taki Broniarek nawrocony.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » piątek, 30 listopada 2007, 20:27

Witam,

Wczoraj pisalem w jednym watku na forum
Mysli pan, ze Bolkowi, ta koalicja POS , tez juz dlugi „wdziecznosc” splaca ?
Juz, tzn.mam na mysli "dalij".
Innym ONYM, juz tak,to widac golym okiem i uchem.
...w rzeczywistosci, te wszystkie watki prowadza do POS.

Jest cos na rzeczy z tymi daninami...
Wdzięczność przede wszystkim.
Kto szybko daje, dwa razy daje – mówi przysłowie. W takiej sytuacji nie ma się co dziwić, że premier Tusk nie miał czasu nawet na zawiadomienie prezydenta o ofercie złożonej rosyjskiemu ambasadorowi. Chodziło o rezygnację Polski z blokowania Rosji dostępu do OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). „Gazeta Wyborcza” nie może się za to premiera Tuska nachwalić, że taki „odważny” i „dalekowzroczny”. Ja pochwaliłbym go raczej za to, że potrafi być wdzięczny. Rosja tak gorąco pragnęła zmiany rządu w Polsce, tak się cieszyła, kiedy już się dokonała – i teraz wiemy – dlaczego.
Dodatkowe światło rzucił na to Lech Wałęsa, reanimowany w charakterze „podpory” premiera Tuska. Udzielił mianowicie rady prezydentowi Kaczyńskiemu, by w tej sytuacji „zrezygnował”. No proszę, to w tym kierunku idą oczekiwania strategicznych partnerów! Czy rosyjska ambasada mogłaby je jakoś potwierdzić, czy też potwierdzenie przyjdzie przez rezydenta GRU? No i przede wszystkim – kto na miejsce Kaczyńskiego? Jakiego kandydata Katarzyna i Fryderyk wystawią i poprą tym razem?
Zrodlo : „Dziennik Polski”

...po prostu jest nie dobrze :!:

PS.w nastepnym wpisie,bedzie o korporacjach :shock:

Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
prostak
Posty: 4749
Rejestracja: piątek, 8 czerwca 2007, 00:07

TUSK PO KASZUBSKU

Post autor: prostak » piątek, 30 listopada 2007, 20:44

TUSK PO KASZUBSKU

Dzisiaj (30 listopada 2007 r.) podszedł do mnie turysta i zapytał:
"- Czy zna pan język kaszubski"?
Odpowiedziałem: Nie.
Więc zapytałem go o co chodzi?
A on odpowiada: " - Bo wie pan chodzi o takiego burka - psa, który biega bez łańcucha po podwórku. No nie mogę sobie przypomnieć. Tak trochę brzmi "z niemieckiego"...
Naprawdę nie mogłem mu pomóc.
Nagle turysta zabrzmiał mocniejszym głosem: " - Mam! Mam"!
A ja: - Co pan ma?
A on: " - Już wiem! Już wiem! Ten burek po kaszubsku nazywa się TUSK"!
Myślałem (że sobie jaja robi). Jednak nie; bo w języku kaszubskim faktycznie burek to "tusk"...
Ale jaja, co?

Z wesołego miasteczka
Zygmunt Jan Prusiński
30 listopada 2007 r.

Ps. Wszystkim ANDRZEJOM na świecie 100 lat mądrości i spokoju!

autkasz
Posty: 660
Rejestracja: czwartek, 8 grudnia 2005, 11:33
Lokalizacja: Ustka

Post autor: autkasz » piątek, 30 listopada 2007, 20:48

jak berety.
dobrze, ze nazwisk się nie tlumaczy;]
Bo czasem przegrać znaczy wygrać
Obrazek

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » piątek, 30 listopada 2007, 21:45

który biega bez łańcucha po podwórku
...rzeczywiscie, numery diabelskie harcuje ten pies...
Oczy mam dobre i widze tego psa na dlugim lancuchu :idea: :!:
GOSPODARZ na obejsciu, tak go od lat trzyma i to jest fakt "z podworka".


Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

jaszyna
Posty: 134
Rejestracja: sobota, 4 marca 2006, 00:39

Post autor: jaszyna » piątek, 30 listopada 2007, 23:03

prostak, widać że jesteś wierszokletą. Pisanie opowiadań Cię przerasta, ta historyjka jest na poziomie dzieka, które ma ułożyć zdanie na jednej z pierwszych lekcji języka polskiego. Ani to śmieszne ani ciekawe.

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » sobota, 1 grudnia 2007, 13:11

Witam,
Ludwik Dorn pytał, czy mój gabinet nie jest ludźmi Brochwicza. Nie, nie jest – zapewniał szef rządu.
Nie wiem jak Wy ?, ja nie jestem naiwny i w bajdurzenie nie wierze :!:

Oto nastepna POstac z biografia "krysztalicznie czysta", ktora "sprawiedliwie" obarzy nas miloscia...
A mowa jest, o panu Ćwiąkalskim...
Obrońca oligarchów
Leszek Misiak
Zbigniew Ćwiąkalski jako obrońca Henryka Stokłosy, Ryszarda Krauzego i Piotra Bykowskiego, a także poszukiwanego dotąd Tomasza Wróblewskiego, właściciela przestępczej firmy Bioferm, posiadł wiele tajemnic swoich klientów. Jako adwokat jest zobowiązany do zachowania w ich sprawach tajemnicy zawodowej. Jak prokurator generalny Ćwiąkalski chce pogodzić to ze skutecznym ściganiem osób, których bronił?
W latach 70. Zbigniew Ćwiąkalski działał w komitecie uczelnianym PZPR na Uniwersytecie Jagiellońskim pod okiem ostatniego szefa tego komitetu, Andrzeja O. Potem O. wszedł do rady nadzorczej Banku Współpracy Regionalnej, którą tworzyli głównie dawni działacze PZPR.
– Andrzej O. pomagał załatwiać kredyty Barbarze K., znanej jako Aleksis z afery węglowej. Dzięki znajomościom w BWR Aleksis obracała wierzytelnościami kopalń – mówi jeden z prokuratorów krakowskich. – Zbigniew Ćwiąkalski był doradcą prawnym Aleksis w wielu sprawach – dodaje.
To właśnie Barbara K., szara eminencja branży węglowej, „wsypała” Barbarę Blidę. Aleksis była związana od połowy lat 90. z politykami SLD. Śląska policja zatrzymała ją w lipcu 2005 r. Jej zeznania były sensacyjne. Twierdziła, że w zamian za łapówki zdobywała bardzo korzystne kontrakty na handel węglem. Dzięki łapówkom dostawała od Skarbu Państwa duże rabaty. Aleksis miała zeznać, że Barbara Blida brała łapówki za lobbing na rzecz prywatyzacji polskich kopalń i wspierała ją w staraniach o dotacje z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
– Zajmowałem się doradztwem prawnym – udzielałem porad prawnych BWR, ale nie byłem pełnomocnikiem w sprawach banku – mówi „GP” minister Zbigniew Ćwiąkalski. Dodaje: – Natomiast Barbary K. zwanej Aleksis nie znam, nie miałem z nią do czynienia.
> Ludzie popełniali samobójstwa
W 1993 r. wstrząsnęła opinią publiczną afera Biofermu, jedna z największych afer lat 90. Przestępcy naciągnęli wówczas 46 tys. ludzi na około 9 mln zł. Niektórzy stracili cały dorobek życia. Kilka osób popełniło samobójstwo. Właściciel Biofermu sprzedał firmę Niemcowi, który posługiwał się fałszywym paszportem, a ten dokonał przelewu gotówki za granicę. Trafiła na konta spółek współpracujących wcześniej z Biofermem w Liechtensteinie, Kanadzie i Hiszpanii.
– Transakcję sprzedaży firmy Bioferm obsługiwała spółka komandytowa SPCG, której współwłaścicielem był Zbigniew Ćwiąkalski – przygotowała plan biznesowy, udzielała też Biofermowi porad prawnych – mówi jeden z krakowskich stróżów prawa.
Spółka SPCG – kancelaria adwokatów i radców prawnych, powstała w 1988 r. Jej nazwa to skrót od nazwisk współzałożycieli: T. Studnicki, K. Płeszka, Z. Ćwiąkalski, J. Górski. Siedziba kancelarii znajduje się w Krakowie, ale SPCG swoim działaniem obejmuje teren całego kraju. W 1999 r. utworzono jej oddział w Katowicach.
– Nie pamiętam, byśmy zajmowali się sprawą Biofermu, ale mogę się mylić, bo to sprawa sprzed kilkunastu lat. Ale nawet gdybym pamiętał, nie mógłbym tego panu powiedzieć, bo wiąże nas zasada tajemnicy wobec klienta – mówi „GP” Tomasz Studnicki ze spółki SPCG.
Bioferm powstał w 1993 r. Pomysł był prosty. Chałupnicza produkcja miała być wynagradzana ze stuprocentowym przebiciem. Produktem miał być susz mleczny do produkcji szwajcarskich kosmetyków, skupowany przez Bioferm. W siedzibie firmy za kaucję o równowartości dzisiejszych 800 zł (stare 8 mln) dostawało się porcję tzw. aktywatora, czyli preparatu spożywczego, który dosypany do mleka zamieniał je w suche granulki. Za dostarczony do siedziby Biofermu susz mleczny jego producent otrzymywał zwrot 800 zł plus drugie 800 za wytworzony towar. Ludzi ogarnął amok. Produkcja suszu, nazywanego „serkiem”, była niezwykle prosta. Można ją było prowadzić w zwykłym mieszkaniu w bloku. Bioferm bardzo szybko założył filie w ośmiu miastach.
Nagle 27 października 1993 r. krakowski sanepid wydał decyzję o zakazie dalszej działalności firmy. Pod siedzibami Biofermu w Krakowie i na Śląsku wybuchła panika. Ludzie rzucili się do kas, żądając wypłaty pieniędzy, ale biura były zamknięte, a z konta Biofermu zniknęło około 8 mln dolarów. Zniknął również i nadal jest poszukiwany właściciel Biofermu, Tomasz Wróblewski. Wyszło też na jaw, że wytwarzanie serków rzekomo do produkcji kosmetyków było mistyfikacją.
– Nie zajmowałem się sprawą Biofermu. Byłem obrońcą Tomasza W., jej właściciela, ale wypowiedziałem swoje pełnomocnictwo w tej sprawie, gdy zostałem ministrem – mówi „GP” minister Ćwiąkalski. – Kiedy otrzymałem nominację ministerialną, złożyłem wniosek do Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie o przeniesienie mnie na listę osób niewykonujących zawodu – dodaje minister.
> AntyZiobro
Zbigniew Ćwiąkalski był zaangażowany w obronę ludzi, przeciwko którym minister Ziobro wytoczył najcięższe armaty. Napisał analizę prawną dowodzącą, że nie można postawić Ryszardowi Krauzemu zarzutów karnych, ponieważ wezwanie na przesłuchanie nie zostało, jego zdaniem, skutecznie doręczone biznesmenowi.
Do czasu otrzymania nominacji był też obrońcą Henryka Stokłosy, ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości. Kilka dni temu zatrzymała go policja niemiecka. To Ćwiąkalski miał zabiegać, by biznesmenowi wystawiono list żelazny. Stokłosa był poszukiwany m.in. za afery podatkowe w Ministerstwie Finansów. Zniknął, kiedy prokuratura chciała postawić mu zarzuty, głównie korumpowania państwowych urzędników, dzięki którym miał załatwiać sobie umorzenia podatków. Stokłosa zarobił na umorzeniach i innych korzystnych dla niego decyzjach fiskalnych szacunkowo 40 mln zł.
Według Zbigniewa Ćwiąkalskiego akcje CBA w ministerstwie rolnictwa i przeciw byłej posłance PO Beacie Sawickiej „graniczyły z podżeganiem do przestępstwa”. Skrytykował także konferencję wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS Jerzego Engelkinga, na której ujawnił on materiały operacyjne w sprawie Janusza Kaczmarka i Ryszarda Krauzego. Według niego „zupełnie niepotrzebnie” ujawniono niektóre dane osobowe.
Nie ulega wątpliwości, że nowego ministra można nazwać antyZiobro.
– Jest sprawa obrony pana Stokłosy, pana Bykowskiego. To nie jest zwykły adwokat. To jest adwokat od szczególnego rodzaju spraw i szczególnego rodzaju ludzi – powiedział o kandydaturze Ćwiąkalskiego, jeszcze jako premier, Jarosław Kaczyński.
Piotr Bykowski, poznański biznesmen, którego reprezentował Ćwiąkalski, był bohaterem jednej z największych afer w polskiej bankowości. W jego finansowym imperium najważniejsze były dwa banki: Staropolski i Invest-Bank. Po kontroli nadzoru bankowego w 2000 r. okazało się, że Staropolskiemu brakuje ponad 500 mln zł. Ogłoszono upadłość banku. Do dziś nie wiadomo, co się stało z pieniędzmi. Wypłaty dla 250 tys. klientów kosztowały fundusz gwarancyjny ponad 400 mln zł. Wcześniej Bykowski założył firmę Drewbud, która miała budować tanie domy z drewna na nisko oprocentowany kredyt, ale nigdy ich nie wybudowała. Za zebrane od ludzi pieniądze Bykowski utworzył Invest-Bank.
Bykowski był doradcą premiera Pawlaka. Wymyślił piramidę spółek państwowych i prywatnych, które miały udzielać gwarancji w handlu ze Wschodem. NIK uznała, że groziło to utratą kontroli nad majątkiem państwowym. Pomysły Bykowskiego wcielali w życie ministrowie współpracy gospodarczej z zagranicą – Lesław Podkański i Jacek Buchacz (obaj z PSL).
Zbigniew Ćwiąkalski był też obrońcą w procesach Andrzeja Modrzejewskiego, byłego prezesa PKN Orlen. Reprezentował także Donalda Tuska i Hannę Gronkiewicz-Waltz w procesie o zniesławienie z powództwa byłych działaczy PO związanych z Pawłem Piskorskim.
Mecenas Zbigniew Ćwiąkalski zna wiele szczegółów ze spraw swoich klientów, także tych, którymi nadal zajmuje się prokuratura. Mogą to być fakty, które skrywają oni przed prokuratorem. Czy tę wiedzę prokurator generalny Ćwiąkalski przekaże podległym prokuratorom, by ułatwić im pracę, czy jako były adwokat zachowa je w tajemnicy?
– Nie mam obowiązku, by przekazywać takie informacje. Poza tym nie zajmowałem się sprawami kryminalnymi, ale głównie gospodarczymi, a w tych ustalenie prawdy opiera się przede wszystkim na dokumentach i ich analizie – argumentuje minister sprawiedliwości.
> Ostrzegano mnie przed Ćwiąkalskim
Profesor Władysław Mącior, który pracował z dr. Ćwiąkalskim prawie 30 lat w Katedrze Prawa UJ, niechętnie godzi się na rozmowę o dawnym współpracowniku, który wyrządził mu krzywdę, pomawiając o współpracę z SB. Ćwiąkalski z prof. Zollem wypowiedzieli się w tygodniku „Newsweek”, że Mącior na początku lat 80. przekazywał SB cenne informacje. Okazało się jednak, że prof. Mącior nie występuje w aktach IPN ani jako tajny współpracownik, ani nawet kontakt operacyjny. Po nominacji Ćwiąkalskiego na ministra prof. Mącior zrezygnował z funkcji wiceprzewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
– Ćwiąkalski wyróżniał się tym, że był typowym lizusem, mizdrzył się do prof. Kazimierza Buchały, szefa katedry prawa. Słyszałem wiele razy, że był aktywnym członkiem PZPR. Gdy „Solidarność” urosła w siłę, wystąpił z partii i stał się opozycjonistą. Dorobek naukowy Ćwiąkalskiego jest mizerny, typowe przelewania z pustego w próżne. Jeden z pracowników naukowych z Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego kiedyś ostrzegał mnie przed Ćwiąkalskim, że choć jest nadmiernie ugrzeczniony, wręcz do lizania ran, może spotkać mnie z jego strony przykrość. Potem zrozumiałem, że miał rację – mówi prof. Mącior i wspomina zdarzenie sprzed lat: – Kiedyś prof. Buchała wyjechał na trzy miesiące za granicę i ustanowił mnie swoim zastępcą. Któregoś dnia wyszedłem z pracy, Ćwiąkalski podszedł do mnie i powiedział, że idziemy w tę samą stronę, po czym wyciągnął rękę po moją teczkę, chciał ją nieść. Nie pozwoliłem na to. Na uczelni nasłuchiwał, co mówi się na temat Buchały. Powiedziałem kiedyś studentom, że jeśli chcą, by jakaś wiadomość rozniosła się lotem błyskawicy, niech powiedzą to doktorowi Ćwiąkalskiemu z zastrzeżeniem, że to tajemnica.

Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem: – To kuriozalne, że adwokat Ćwiąkalski bronił przestępców, a teraz ubiera się w skórę tego, który ma ich ścigać. Budzi to mój niesmak. Zawsze pozostanie wątpliwość, czy nie będzie wpływał na przebieg śledztw w sprawach swoich dawnych klientów. Wprawdzie minister mówi, że nie będzie naciskał na prokuratorów, ale wiadomo, że takie naciski zawsze są nieformalne, trudno je stwierdzić. Zobaczymy, jak potoczą się śledztwa dotyczące Stokłosy czy Krauzego. To będzie miernikiem prawdziwości deklaracji ministra.
cdn.

Pozdr i milego Lyk-endu :) zycze,

JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Post autor: Topilzin » sobota, 1 grudnia 2007, 13:45

W Polsce moze jest z 10 ludzi uczciwych i na poziomie.Reszte trzeba dobrac z nieuczciwych i podejrzanych.Tylko ludzie spod kiosku z piwem i tacy co nic nigdy nie robili i nic nie osiagneli maja "krysztalowe politycznie " zyciorysy.W tak zoranym kraju jak PL ni ma poprostu w czym wybierac."ICH i prostak dwoch ludzi z marmuru , spizowe postacie zagladaja namietnie kazdemu w odbyt i co tam znajduja? oczywiscie kupe.Nie lubie sie powtarzac ale gdyby przeswietlili zyciorys Matki Teresy z Kalkutty to tez by cos znalezli.Mohery do sejmu i na prezydenta wtedy bedzie dobrze.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

cd.POS

Post autor: JCH » sobota, 1 grudnia 2007, 14:58

Trzyosobowa komisja ds służb specjalnych - demokracja POLiD

Speckomisja rozpoczęła prace, choć w jej składzie zabrakło przedstawiciela PSL - Stanisława Rakoczego, który nie otrzymał jeszcze certyfikatu dopuszczenia do tajemnic państwowych, zaś na zgłoszonego przez PiS Antoniego Macierewicza nie zgadza się Platforma Obywatelska.
Były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa i znajomy Edwarda Mazura, Zdzisław Skorża, ma zostać jednym z wiceszefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jego kandydaturę pozytywnie zaopiniowała wczoraj sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych, w której zasiadają wyłącznie przedstawiciele Platformy, PSL i LiD. Były esbek ma "świetne kwalifikacje", był kolegą z akademika wicepremiera Waldemara Pawlaka. Na kierownicze stanowiska w ABW mają powrócić również inni prominenci specsłużb w okresie rządów lewicy: Jacek Mąka - wiceszef ABW w czasach Andrzeja Barcikowskiego, i Paweł Białek - odwołany ze stanowiska dyrektora departamentu przeciwdziałania korupcji w 2005 r., dziś jeden z krytyków działań ABW w sprawie Barbary Blidy. Wczoraj też rzutem na taśmę odwołano sześciu szefów delegatur terenowych ABW, zastępując ich "zaufanymi ludźmi".


Komisja pozytywnie zaopiniowała odwołanie zastępcy szefa ABW Tomasza Klimka, wydała też pozytywne opinie dla premiera w sprawie powołania trzech nowych zastępców: Pawła Białka, Jacka Mąki i Zdzisława Skorży. Mają oni objąć funkcje zastępców szefa agencji do spraw operacyjnych, technicznych i logistyki. Kandydatury te poparli zasiadający w speckomisji przedstawiciele: LiD i PSL - co nie dziwi, oraz Platformy Obywatelskiej - co już może zastanawiać. Jak bowiem wynika z rekomendacji speckomisji, rządząca koalicja popiera w ten sposób powołanie na stanowisko wiceszefa ABW - Zdzisława Skorżę, byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa i znajomego Edwarda Mazura - podejrzewanego o zlecenie zabójstwa generała Marka Papały. Według nieoficjalnych informacji, znajomość Skorży i Papały sięga jeszcze czasów PRL-owskich, kiedy to pierwszy z nich pełnił funkcję oficera SB, drugi z tą służbą współpracował. Nominacja dla Skorży wynika z "podziału łupów" wewnątrz koalicji. Były esbek, w latach 90. wiceszef UOP, jest bowiem popierany przez PSL. Skorża jeszcze w czasach studenckich należał do grona kolegów z jednego akademika wicepremiera Waldemara Pawlaka.

Drugi z kandydatów na wiceszefa ABW Paweł Białek był w ABW do 2005 r. zastępcą dyrektora departamentu przeciwdziałania korupcji, terroryzmowi i przestępczości zorganizowanej. Po zwycięstwie wyborczym PiS został oddelegowany do nadzoru nad tajnymi zbiorami IPN.

Z kolei Jacek Mąka był już związany z ABW w okresie rządów lewicy, pełnił funkcję zastępcy Andrzeja Barcikowskiego. Uważany był za jego zaufanego współpracownika, podał się do dymisji niemal równocześnie z rezygnacją Barcikowskiego.

Wczoraj swoistym rzutem na taśmę odwołano również sześciu szefów delegatur terenowych ABW, zastępując ich nowym kierownictwem. Wśród odwołanych znalazł się szef ABW w Katowicach mjr Rafał Śliwiński. W gronie funkcjonariuszy służb specjalnych cieszy się opinią wybitnego fachowca. Wszystko wskazuje więc na to, że jego odwołanie ma charakter czysto polityczny - to właśnie katowicka Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadziła działania w sprawie Barbary Blidy. Zastąpił go mjr Dariusz Siwka. Stanowiska stracili szefowie ABW w Bydgoszczy - Robert Ziemkiewicz zastąpiony przez Jerzego Cygana, w Olsztynie - Rafał Mnich zastąpiony przez Sławomira Galickiego, w Poznaniu - Krystian Marciniak wymieniony na Rafała Syryskę, w Radomiu - Radosław Czajka zastąpiony przez Dariusza Serokę, a we Wrocławiu - Czesława Rybaka zastąpił Robert Szopiński.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=po41.txt

Ostatni szef zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) generał Janusz Bojarski będzie jedną z najważniejszych osób w Ministerstwie Obrony Narodowej. Wczoraj szef MON Bogdan Klich (PO) potwierdził medialne spekulacje - Bojarski zostanie szefem Departamentu Kadr MON. A to z kolei oznacza, że prominent dawnej WSI będzie miał istotny wpływ na awanse w Wojsku Polskim.

Minister obrony Bogdan Klich potwierdził wczoraj wieczorem, że podjął decyzję o powołaniu Janusza Bojarskiego na dyrektora Departamentu Kadr MON. Zastąpi on na tym stanowisku oficera wywodzącego się z młodego pokolenia, Piotra Borowego. Zdaniem ministra Klicha, powołanie generała Janusza Bojarskiego, ostatniego szefa zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych, ma charakter symboliczny, a podjął tę decyzję z dwóch powodów. - Po pierwsze, ze względu na jego kompetencje, po drugie, to symboliczna rekompensata krzywdy, którą on i wielu innych oficerów doświadczyło od poprzedniego rządu - mówił w rozmowie z PAP minister Klich.
Bojarski w 2005 r. zastąpił w WSI generała Marka Dukaczewskiego i kierował Wojskowymi Służbami Informacyjnymi odpowiedzialnymi m.in. za inwigilację prawicy, nielegalny handel bronią i przestępcze działania w sektorze gospodarki do likwidacji tych służb w październiku 2006 roku. Również na symbolikę - tyle że negatywną - takiej nominacji zwraca uwagę były minister obrony narodowej Aleksander Szczygło. Według niego, dyrektor Departamentu Kadr MON ma duży wpływ na politykę kadrową resortu i to właśnie on wskazuje ministrowi obrony narodowej potencjalnych kandydatów. - Chłopcy z WSI będą teraz decydowali o tym, kto będzie awansował w wojsku. Ta decyzja jest na wskroś niezrozumiała, nieprzemyślana i niebezpieczna - uważa Szczygło.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=po52.txt

Prokurator krajowy Marek Staszak, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie SLD, zapowiada kontrolę najpoważniejszych postępowań prowadzonych w okresie rządów PiS. Chodzi m.in. o areszt wobec powiązanego z SLD lobbysty Marka Dochnala. Staszak bada również, czy prokuratura podległa ministrowi Ziobrze była zaangażowana politycznie i przekonuje, że jego zdaniem w kilkunastu sprawach dochodziło do przekroczenia uprawnień.

W czasie rządów PiS, obok postępowania w sprawie Dochnala i Pęczaka, szwajcarskich kont działaczy SLD, do najpoważniejszych spraw prowadzonych przez prokuraturę należała sprawa mafii paliwowej oraz węglowej. Co łączy te postępowania? W każdym z nich pojawiają się nazwiska osób powiązanych z postkomunistyczną lewicą. Latem br. wśród zatrzymanych przez prokuraturę w związku z działalnością mafii węglowej znalazł się śląski samorządowiec powiązany z SLD. Teraz tym postępowaniom chce się przyjrzeć prokurator krajowy Marek Staszak. Jak mówił wczoraj w radiu TOK FM, zamierza zbadać, czy nie dochodziło do nieprawidłowości oraz czy prokuratura w ostatnich dwóch latach nie była "upolityczniona".
- Mam wrażenie, że wyczyszczenie tego typu spraw spowoduje lepszą atmosferę - zapewniał Staszak.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=po52.txt

Staszak w 2001 r. został powołany na stanowisko wiceministra sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera, pozostawał w nim do 2003 roku. W latach 1993-1997), był członkiem Trybunału Stanu.

- Pan Staszak robił karierę typowego aparatczyka w rządzie SLD. Jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera współodpowiada za próby tuszowania rozmaitych, bardzo poważnych afer, jakie w tym okresie miały miejsce - mówił Zbigniew Ziobro.
Staszak zapewnia, że wyniki audytu będą znane najwcześniej w połowie grudnia. Zdecydowanie chętniej natomiast wypowiada się na temat rzekomych nieprawidłowości, jakie jego zdaniem mogły mieć miejsce w pracy prokuratury. - Po tym pierwszym przeglądzie, ale zastrzegam się, że to wszystko musi być jeszcze dokładnie zbadane, zauważam parę, może kilkanaście takich sytuacji, które niewątpliwie wiążą się albo z zaniechaniami, albo z przekroczeniami uprawnień. Niekoniecznie stanowiącymi od razu przestępstwo, być może miałoby to charakter deliktu służbowego - stwierdził prokurator krajowy. Zaznaczył, że szczegółów nie poda, gdyż jego "stanowisko jest apolityczne" i nie chciałby być posądzany o preferowanie poglądów politycznych.
- Można się było spodziewać, że zacznie się kampania potwarzy i zniewag. Nadepnęliśmy bowiem naszymi śledztwami na odcisk wielu możnym ludziom z politycznymi powiązaniami. Traktuję to jako zwykłą polityczną zemstę - uważa Andrzej Duda (PiS), były wiceminister sprawiedliwości.
- To jest kompromitacja Donalda Tuska i Zbigniewa Ćwiąkalskiego, że korzystają z usług takich ludzi - skomentował sprawę Ziobro.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=po53.txt


PS.Panie Zygmuncie,ten Katjusza, niby inteligentny-uparty, ale bzdety
i wolty ma genitaliczne :P , to ja sie pytam;czym on :evil: mysli ?
A juz chcialem z nim porozmawiac i przy zyciu utrzymac :P ,np. co on czyta i wogole czy cos ?Jak tam dom nad Slupia sie miewa i pies etc.
Nawet jak czyta i panel oglada, to moze,tak jak i wielu obywateli,
nie zauwazyl,ze "muchomory-sromotniki-medialne",
juz go zaatakowaly :idea: :!:
Ale ta Katjusza-twierdzi,ze grzyb taki jak rydz, trujacy jest.
Expert od runa lesnego-kurka wodna :shock:

Embargo :twisted: trwa.

Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
inkwizytor
Posty: 758
Rejestracja: niedziela, 8 października 2006, 17:38
Lokalizacja: Ustka

Post autor: inkwizytor » sobota, 1 grudnia 2007, 17:46

Topilzin jak zwykle w dwóch zdaniach trafia w sedno! :D
W tak zoranym kraju jak PL ni ma poprostu w czym wybierac."ICH i prostak dwoch ludzi z marmuru , spizowe postacie zagladaja namietnie kazdemu w odbyt i co tam znajduja? oczywiscie kupe.Nie lubie sie powtarzac ale gdyby przeswietlili zyciorys Matki Teresy z Kalkutty to tez by cos znalezli.Mohery do sejmu i na prezydenta wtedy bedzie dobrze.


Ciekaw jestem skąd u icha taka wiedza o Biedroniu? Chyba siedzi w "temacie" i udaje hetero! :twisted:




inkwizytor (Kola, Kohne, Pierdziohne)
Obrazek

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » niedziela, 2 grudnia 2007, 12:38

Witam,

Korporacje ,ukady, inaczej mowiac; „jazda po blatach” w ktorej Polska i jej interesy
sie dla „ONYCH” nigdy nie liczyly i nie maja absolutnie zadnego znaczenia.
ONI maja wlasne, jakie?
Prosze spojrzec na te „odwieczne” problemy, jako Polak, a nie jako wyborca tej czy
innej partii.
PO tych wszystkich nominacjach z „milosci”, nie mam zadnych watpliwosci,
jak beda ONI kroic ten torcik i to jest dla mnie smutne.
Reaktywowanie bylych agentow SB i WSI i obsadzanie nimi waznych Panstwowych
stanowiskach, nie jest dobrym znakiem walki z ukladami !
Chyba nie ulega watpliwosci, ze takowe istnieja ?

Zadaj sobie pytanie i spojrz (jak potrafisz?) obiektywnie - kto zapoczatkowal walke z ta czerwona zaraza ?, ktora „powalila” nasze Panstwo.
Korporacjonizm po polsku

Od pewnego czasu jestem członkiem polskiej korporacji architektów (Izba Architektów RP). Z początku nie chciałem się zapisywać do tego "ciała", ale zmusiło mnie do tego obowiązujące w Polsce prawo. Ustawa dotycząca działalności inżynierów budownictwa określa, że nie można wykonywać swojego wyuczonego zawodu, w wypadku braku przynależności do odpowiedniej izby zawodowej. Innymi słowy: pomimo posiadania odpowiedniego wykształcenia i zawodowych uprawnień poświadczonych egzaminem, za prawo do pracy należy płacić wskazanej przez ustawę korporacji.
Na co może liczyć członek izby w zamian za płacone składki? Poza wspomnianym prawem do pracy - na niewiele. Nie ma nawet przyzwoitego serwisu informacyjnego. Przez dłuższy czas dopytywałem się czy mógłbym, z racji tego, że jestem architektem działającym poza krajem, otrzymywać korespondencje z izby za granicą. Okazało się to niemożliwe z powodu dodatkowych kosztów. Niezrażony próbowałem przekonywać, że tego rodzaju informacje można przesyłać viá e-mail. Koszty żadne. Wiadomość dochodzi do adresata prawie natychmiast. Kiedy użyłem argumentu, że będąc członkiem korporacji w UK otrzymuję od nich przynajmniej jeden e-mail tygodniowo, sympatyczna pani, z którą rozmawiałem rozłożyła ręce w geście bezradności i powiedziała: "Ależ proszę pana! Tutaj jest inny świat!".
Tuż przed wyborami parlamentarnymi, otrzymałem e-mail. Nadawcą była Krajowa Rada Izby Architektów RP. Przez chwilę ucieszyłem się, że oto na moich oczach następuje upragniony progres, a moja izba ma mi do zakomunikowania coś niesłychanie ważnego. Po otworzeniu maila z wrażenia opadła mi szczęka.
"Witam,
Jeżeli przeczytaliście Państwo propozycje marszałka L. Dorna przedstawione w dodatku Wall Street Journal do Dziennika z dnia 16 października, to już wiecie dlaczego uważam, że trzeba brać aktywny udział w wyborach. Dorn proponuje jako priorytet legislacyjny dla przyszłej kadencji "odgrzanie" zablokowanej przez naszą Izbę w obecnym Sejmie ustawy o szczególnych warunkach dla realizacji budownictwa mieszkaniowego. (...) Widać, że ład przestrzenny jest za trudnym wyzwaniem dla obecnie rządzących.
Olgierd Dziekoński
Okręg 19 miasto Warszawa , lista 8 - Platforma Obywatelska, miejsce 8."
Przyznam, że przed otrzymaniem w/w e-maila nie miałem pojęcia kim jest pan Olgierd Dziekoński. Z ciekawości pofatygowałem się na jego wyborczą stronę. Ot, zwyczajna twarz człowieka, który swoich najlepszych trików nauczył się w czasach PRL. Imponujące CV w którym tytuły "starszy ekspert", "starszy specjalista" powtarzają się po kilka razy. Brakuje tylko informacji o działalności korporacyjnej w IARP.
Dziekoński do parlamentu się nie dostał. Mimo to w zeszłym tygodniu został Wiceministrem w resorcie infrastruktury. Swoją nominację odebrał od premiera Tuska. Równocześnie nadal jest Wiceprezesem Krajowej Rady Izby Architektów (ciekawe jak wiele stanowisk może łączyć jedna osoba?).
Czego dowodzi wyżej zacytowany list? Tego o czym wszyscy wiedzą, ale nie do końca rozumieją konsekwencje zachowań tego typu. Korporacje są w Polsce platformami wspierającymi działalność różną (w tym polityczną) swoich prominentnych członków, a nie stowarzyszeniami nastawionymi na wspieranie i podnoszenie prestiżu reprezentowanych profesji.
Czy Dziekoński, korzystając z bazy danych Izby Architektów i używając ją do swoich prywatnych celów przy rozsyłaniu polityczno-propagandowego spamu, złamał przepisy ustawy o ochronie danych osobowych? Wydaje się, że tak. Czy złamał dobry obyczaj? Niewątpliwie. Wykroczył przy tym daleko poza działalność statutową izby używając jej wizerunku do celów politycznych.
* * *
Od ponad roku jestem związany z izbą architektów w Wielkiej Brytanii. Royal Institute of British Architects zajmuje się tym czym powinno się zajmować stowarzyszenie profesjonalistów. Co istotne, nie próbuje przy tym wchodzić w buty władzy państwowej. Nie orzeka kto może, a kto nie może pracować jako architekt (rolę tą pełni agencja rządowa ARB - Architects Registration Board). Koszty przynależności do RIBA są porównywalne z kosztami izby polskiej. Jednak kilka różnic sprawia, że pomimo braku ustawowego przymusu przynależność do tej organizacji ma sens i zdecydowanie podnosi prestiż należących do niej osób.
Rozbudowany serwis wiadomości branżowych, bogata biblioteka, dostęp do księgarni z dyskontem, informacje o różnego rodzaju szkoleniach i spotkaniach środowiskowych. To tylko część oferty RIBA. Najważniejszym czynnikiem jest popularyzacja zawodu i tworzenie otwartego środowiska, które walczy o swój wizerunek, a nie opiera swojego istnienia na koteryjnych zależnościach.
Sytuacja, która zdarzyła się w Polsce przy okazji ostatnich wyborów z panem Dziekońskim byłaby tutaj nie możliwa. Gdyby komukolwiek przyszło do głowy wykorzystywanie RIBA do celów politycznych wybuchłby niebywały skandal. Nie muszę dodawać, że osoba, która odważyłaby się użyć wizerunku instytutu do swoich partykularnych celów zostałaby z niego natychmiast wyrzucona.
* * *
I jeszcze kilka słów o ostatnich osiągnięciach IARP (Izby Architektów RP). Wspomniana przez Dziekońskiego ustawa, która została zablokowana przez Izbę, wydatnie liberalizowała sferę pozwoleń na budowę. Być może miała jakieś wady, ale niewątpliwie ograniczała ona rolę urzędów przy wydawaniu pozwoleń.
Ponadto od pewnego czasu trwa proces odpowiedniego "kształtowania" przez IARP tzw. Zasad Etyki Zawodu Architekta. Władze IARP rozpoczęły szeroką akcję, która wydatnie zniekształca pojęcie konkurencyjności. W 2006 roku na wniosek UOKiK Izba została ukarana grzywną w wysokości 215 tys.PLN za wprowadzenie do ZEZA klauzuli uniemożliwiającą jej członkom uczestnictwo w przetargach na prace projektowe, w których jedynym kryterium wyboru jest cena. Mówiąc prościej: Izba Architektów RP dopuściła się praktyk należących do poważnych naruszeń prawa antymonopolowego. 18 września 2007 roku Sąd Okręgowy w Warszawie (Wydział Antymonopolowy) ogłosił wyrok w sporze Izby Architektów z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którym uznał rację prezesa Urzędu. Na rozprawie końcowej IARP reprezentował p.o. prezesa Olgierd Dziekoński. Obecnie członek liberalnego rządu premiera Donalda Tuska.
* * *
Kultura korporacyjna jest jednym z podstawowych elementów wolnego rynku. Jeżeli zamienia się w korporacyjne chamstwo następuje niszczenie etycznych podstaw, psucie rynku i zasad wolnej konkurencji. Polskie izby uzurpują sobie prawo do regulowania dostępu do zawodów (zagwarantowały to sobie współtworząc sprzyjające im prawo). Od pewnego czasu próbują również wprowadzić korporacyjne cenniki usług i eliminować czynnik konkurencyjności cenowej, co jest absurdem i działaniem wrogim, wymierzonym w młodych i początkujących profesjonalistów. Czy tego typu działalność ma cokolwiek wspólnego z liberalizmem? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.
W świetle wyżej wymienionych faktów rodzi się kilka pytań. Jak obecny Premier RP zamierza doprowadzić do "uwolnienia energii Polaków" jeżeli dobiera sobie takich współpracowników jak wiceprezes Dziekoński? Jak będzie wyglądała "liberalizacja" polskiej rzeczywistości w wykonaniu ludzi, którzy dopuszczali się praktyk monopolistycznych? Czy w ogóle istnieje jakakolwiek szansa na unowocześnienie naszego kraju jeżeli zabierają się za to ludzie z piętnem cichego socrealizmu na umyśle? Czy obecny premier, aspirujący do prezydenckiego stolca będzie w stanie poświęcić swoje ambicje dla rzeczywistego, a nie medialnego interesu Polski?
Śmiem wątpić.
Pozdrawiam
Zrodlo:salon24.pl


PS.Oczeta i serduszko Koli zaiskrzyly, puls sie podniosl po tych promocyjnych waidomosciach o Bideroniu.
Ale co sie dziwic, podobno - swoj swego, to i w korncu maku znajdzie...do harcow na przyklad.
Oj,oj,oj, jaki zazdrosniczek sie zrobil i to nie tylko o Biedronia.
Po muzycznych kapelach ,tez ktos mu jezdzi, a on tego nie lubi,oj nie lubi,jak ktos mu po ulubionych jezdzi :P :twisted: .
W tym calym podnieceniu, rozgrzany zapewne do czerwonosci (chociaz, nie wiem, czy musial zmienic barwe ? :shock: :lol: ), wiec moze do zielonosci ?
Czyta ten "zielony" Kola, tak jak potrafi i nie chce zauwazyc, skad ja mam wiedze i wogole, ze ja udaje.
Z mojej strony, nie ma ten zazdrosnik,absolutnie zadnych obaw, wrecz przeciwnie :!:
Nawet im manegera i podklad muzyczny w jednej osobie, do tej „promo-nie wiadomo”wyszukalem:
http://pl.youtube.com/watch?v=mdx0b0Sb0is
A promocja, moglaby nosic np.taki tytul: „Kola przeciera szlak panu B. w Ustce i najblizszych przytulnych oko-licach, jak Rowy na przyklad” :idea: :P

Jak on odczytuje w ten sam sposob inne wiadomosci, to co sie pozniej dziwic, ze pisze jak pisze.
O glosowaniu juz nie wspomne.

Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
inkwizytor
Posty: 758
Rejestracja: niedziela, 8 października 2006, 17:38
Lokalizacja: Ustka

Post autor: inkwizytor » niedziela, 2 grudnia 2007, 16:26

Wspaniały portret psychologiczny pan tu nabazgrolił. :? Nic dziwnego, że w innych sprawach również bałaganik. Proponuję dokładniej czytać posty! Wtórny analfabetyzm się wdziera...
Daj pan temu rządowi podziałać chociaż parę miesięcy, a potem możesz pan cytować te swoje zgorzkniałe gazetki, bo w tej chwili to pies szczeka właściwie nie wiadomo na co.

P.S. Muzyka nie kończy sie na Watersie. :wink: Tak jak wiedza nie kończy się na salonie24... :D
Obrazek

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » niedziela, 2 grudnia 2007, 17:02

Witam formulowiczow,

Oswiecenie i Eureka w jednym
P.S. Muzyka nie kończy sie na Watersie. Tak jak wiedza nie kończy się na salonie24...
...i oczywiscie, nie zaczyna sie i wogle sie nie konczy :idea: Tak ?
... tu sie z panem Kola, a i nawet z innym "Pepsi" :wink: , zgadzam :D
Z tymi innymi "pierdykaniami",NIE :lol:

Pozdr
:twisted:
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
JCH
Posty: 830
Rejestracja: niedziela, 30 września 2007, 22:16
Lokalizacja: Ustka i Swiat

Post autor: JCH » niedziela, 2 grudnia 2007, 18:01

powracajac do tematow waznych (dla Koli chyba tez?)korporacja w sluzbie zdrowia.
Z dr. Sławomirem Łabszem, anestezjologiem, rozmawia Izabela Borańska

System służby zdrowia jest chory?
- Od wielu lat zajmuję się problemami w organizacji służby zdrowia, jestem anestezjologiem i staram się obserwować, co się dzieje. W Polsce właśnie problem numer jeden polega na tym, że istnieje ta oficjalna linia, gdzie są składki na służbę zdrowia, a ludzie chodzą i proszą lekarzy, i domagają się od służby zdrowia, żeby ich za te składki leczono. Pieniądze, które są w budżecie państwa, to jest 36 mld rocznie albo więcej - to są olbrzymie sumy i praktycznie one w zupełności powinny wystarczyć na wszystkie wydatki. Ale problem jest taki, że te pieniądze u nas są bardzo źle wydawane - bardzo źle. A dlaczego? O tym się nie mówi, ale każdy o tym wie, że w służbie zdrowia tak samo jak w nauczycielstwie czy zawodach prawniczych są tzw. korporacje.

Na jakiej zasadzie działają takie korporacje?
- Korporacja opiera się na ordynatorze, dyrektorze szpitala, na kierowniku kliniki, na profesorach i na izbach lekarskich, szczególnie na prezesie izby lekarskiej i oni stanowią 5 proc. grupy zawodowej w ochronie zdrowia, która decyduje o wszystkim. Bez tej grupy nic w służbie zdrowia nie może się odbyć. To jest korporacja czynna, działają czynnie na korzyść lub niekorzyść służby zdrowia. Jest też korporacja bierna, czyli wszyscy lekarze, pielęgniarki, którzy nie mają absolutnie nic do powiedzenia - ja też jestem w tej grupie. Ci lekarze tylko przychodzą i pracują. Najważniejsza jest korporacja czynna, od niej wszystko zależy, stanowiska rozdawane zresztą tylko sobie nawzajem w korporacji, podwyżki, czy danego lekarza do pracy w szpitalu przyjmą, a czy innego wyrzucą, czy nie. Te 5 proc. - korporacja - szantażuje całą służbę zdrowia i ma wszystko w garści. Kiedyś było tak, że jak tym z korporacji było dobrze, to jeśli ktoś chciał strajkować, to oni byli przeciwko, robili wszystko, żeby strajkom zapobiec. Teraz powstało CBA i zaczęło im deptać po piętach - oni panicznie się tego bali i te strajki, które były, powstały właśnie przez te 5 proc., czyli korporacje czynne, tzn. dyrektorów, ordynatorów itd. plus Platforma Obywatelska - która miała w tym swój interes. Oni "wypychali" na strajki lekarzy i pielęgniarki. To jest tak, że część lekarzy wyjeżdża na Zachód, a taki pan profesor musi operować, ale kto mu będzie haki trzymał? Więc on jest cały w strachu, bo tu z jednej strony CBA mu się dobiera do skóry i do jego lewych pieniędzy, a z drugiej strony nie ma asystentów do pomocy podczas operacji, więc co pan profesor wtedy robi? Mówi: idźcie strajkować.

Ale przecież lekarze zarabiają mało, a pacjenci nie są zadowoleni z usług.
- Służba zdrowia składa się z olbrzymiego przemysłu, to jest przede wszystkim przemysł farmaceutyczny. Jeśliby wziąć wszystkie pieniądze zaangażowane w ochronę zdrowia, to jest to koło zamachowe gospodarki każdego państwa. Lekarz domowy nie ma prywatnych praktyk, które powinien mieć. U nas niestety są POZ (Podstawowa Opieka Zdrowotna), czyli te komunistyczne, przekształcone przychodnie rodzinne. Jest właściciel takiej przychodni, który zatrudnia kilku lekarzy. Ci lekarze dostają pensję. Ale z NFZ pertraktuje właściciel i on na taki POZ dostaje - powiedzmy - milion złotych i - załóżmy - płaci sześciu lekarzom, każdemu przykładowo po 3 tys. złotych. Jak oni mają pensję, to są ubezwłasnowolnieni, uzależnieni od tego właściciela. Taki lekarz przychodzi do pracy i ma 20 czy 30 pacjentów dziennie. I nic poza tym. W niczym nie ma nic do powiedzenia.

Gdyby lekarze sami mogli podpisywać kontrakty z NFZ i mogli przyjmować pacjentów, byłoby lepiej?
- W ten sposób wytworzyłaby się między lekarzami konkurencja. Gorsi by odpadli, najlepsi zostali. Lekarz rodzinny przyjmuje miesięcznie ok. 800 pacjentów. POZ trzeba zlikwidować - tak uważam, bo one są jak spółdzielnie mieszkaniowe, wykorzystują lekarzy jako najemników. Gdyby lekarze pracowali każdy na siebie, to właśnie wytworzyłaby się między nimi konkurencja, mniejsze byłyby koszty NFZ, bo wtedy ci lepsi lekarze dobrze by te pieniądze zagospodarowali. A teraz nie ma żadnej konkurencji, lekarze siedzący w tych POZ nie konkurują między sobą, bo mają stałą pensję, nie uczą się, nic nie robią, żeby było lepiej. Jednocześnie uprawiają bardzo drogą medycynę, bo np. wypisują leki, których nie powinni przepisywać, piszą skierowania do nieprawdopodobnej liczby specjalistów, kierują na badania, które są często zbędne. Lekarz rodzinny w każdym państwie jest podstawą ekonomii w ochronie zdrowia. W Polsce lekarz rodzinny nie ma prawie żadnej odpowiedzialności ekonomicznej. A wiadomo, że konkurencja na rynku daje oszczędności. Takiego lekarza można by skontrolować, on by się dokształcał, robił kursy. Odpadłaby wtedy też korupcja. Przecież na Zachodzie jest tak, że pacjent idzie do lekarza rodzinnego, on najczęściej ma praktykę przy swoim domu, i np. pacjent musi być operowany. Ten lekarz od razu dzwoni, umawia go na operację. Wtedy nie ma korupcji. A u nas jest tak, że lekarz mówi: "Pani się musi operować". Pani wychodzi z gabinetu, rozgląda się na prawo, na lewo i musi radzić sobie sama... Musi sama szukać, lekarz rodzinny wcale się nią nie interesuje. On jest pierwszym ogniwem w łańcuchu korupcji, bo nie otacza opieką. Pacjentka musi też "kupić" sobie miejsce na dany zabieg w kolejce, która jest długa. W Polsce jest tak, że ponieważ ordynatorzy nie mają prawa brać pieniędzy w szpitalu, to taki ordynator wychodzi ze szpitala, idzie naprzeciwko, wynajmuje sobie jakiś pokoik dwa na dwa metry i bierze pieniądze, te korupcyjne, od pacjentów za coś, co będzie robił w szpitalu, za zabiegi, badania. To jest najgorsze.

Kto najwięcej zarabia w ochronie zdrowia?
- Przemysł farmaceutyczny - to właśnie on ma 90 proc. zysków w całej służbie zdrowia. 8 proc. mają firmy, które wyposażają szpitale w różne urządzenia, aparaty medyczne. To już jest 98 procent. 1 proc. mają firmy zaopatrujące szpitale w środki dezynfekcyjne i żywność...

A lekarze?
- No właśnie... lekarz zarabia 0,001 proc. całości pieniędzy istniejących w służbie zdrowia. Zwykli lekarze i pielęgniarki zarabiają grosze. Jednocześnie lekarze mają ogromną moc sprawczą, bo przecież zapisują te recepty, korzystają z tych aparatów, ktoś te pieniądze sobie bierze.

Dziękuję za rozmowę.
Pozdr
JCH
Uwolnij swój umysł, reszta sama podąży za tobą, nie kolor a zmysł, nie bądź płytkim bądź sobą.

Awatar użytkownika
prostak
Posty: 4749
Rejestracja: piątek, 8 czerwca 2007, 00:07

"PROSTAK" MA WIEDZĘ !

Post autor: prostak » poniedziałek, 3 grudnia 2007, 17:24

"PROSTAK" MA WIEDZĘ !

No tak się jakoś złożyło, że cholernie lubię czytać. Mój (uniwersytet) to ponad 3.000 książek. Przeważały oczywiście w późniejszych moich latach: dział poezji, a zatem tomiki wierszy.

Na emigracji, dopiero tam przeczytałem "MÓJ WIEK" (na 1.000 stron) Aleksandra Wata. Choć spisał te relacje Czesław Miłosz.

Tylko KSIĄŻKA daje wiedzę.
Dlatego jestem "Profesorem" im. Władka B.

Z wesołego miasteczka
Zygmunt Jan Prusiński
3 grudnia 2007 r.


Zablokowany