Mam magistra, zmywam gary

Idealne miejsce na wszelkiego rodzaju dyskusje polityczne.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Wajper » sobota, 17 grudnia 2011, 00:06

Mirek pisze:Ciekawe czy ten ma magistra:
http://twarzebiznesu.pl/artykuly/574243 ... yjnym.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Nieważne. Najważniejsze, że myśli. O czymś więcej, niż jedzeniu, spaniu i publikowaniu zdjęć na FB. W Polsce też takich ludzi mamy, tyle że
Wybór jest:
http://biznes.onet.pl/tam-bieduja-tutaj" onclick="window.open(this.href);return false; ... news-detal
którzy wybierają godne życie za granicą. Godne pod względem płacy. W Polsce tacy fachowcy, jak Mr. Kilar mają problem - płaca adekwatna do ich skilla/sprytu/wykształcenia jest NIEADEKWATNA. Ale żeby było śmieszniej... Płaca palantów zajmujących stanowiska dzięki znajomościom jest również NIEADEKWATNA. Więc mamy baranów zarabiających ZA DUŻO, oraz fachowców, którzy nie mogą dostać pracy, bo chcą zarabiać ZA DUŻO. Ktoś mi wytłumaczy, gdzie tu sens?
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Topilzin » sobota, 7 stycznia 2012, 23:17

którzy wybierają godne życie za granicą. Godne pod względem płacy. W Polsce tacy fachowcy, jak Mr. Kilar mają problem - płaca adekwatna do ich skilla/sprytu/wykształcenia jest NIEADEKWATNA. Ale żeby było śmieszniej... Płaca palantów zajmujących stanowiska dzięki znajomościom jest również NIEADEKWATNA. Więc mamy baranów zarabiających ZA DUŻO, oraz fachowców, którzy nie mogą dostać pracy, bo chcą zarabiać ZA DUŻO. Ktoś mi wytłumaczy, gdzie tu sens?
Trzeci świat czyli większość ludzkości rządzi się takimi regułami czyli jest w tym sens.
Zwykle to dyktatury.W Polsce niektórzy uważają za cnotę niechodzenie na wybory a to absolutne minimum aby coś zmienić.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Wajper » poniedziałek, 9 stycznia 2012, 20:26

Trzeci świat czyli większość ludzkości rządzi się takimi regułami czyli jest w tym sens.
Większość ludzi wybiera komunizm i pisanie za pomocą ideogramów. Czyli jest w tym sens.
Zwykle to dyktatury.W Polsce niektórzy uważają za cnotę niechodzenie na wybory a to absolutne minimum aby coś zmienić.
Błąd logiczny, zupełnie dla Ciebie nietypowy. I na dodatek echa wyświechtanego sloganu, w który chyba już nikt nie wierzy. :shock:

Pójście na wybory to nie rodzaj magicznego obrzędu, zapewniającego przychylność bóstw za samą obecność na nim. To coś jak "pójście do Kościoła", tudzież "pójście do kina", czy wreszcie "pójście na studia". Czyli nonsens.

Jeżeli idziesz się modlić, obejrzeć film, uczyć się - robisz coś wartościowego. Per analogiam - jeżeli zamiast "pójść na wybory", idziesz "zagłosować na dobrego polityka" - przysłużysz się Polsce masz szansę zmienić coś na lepsze.

Nie chodzę na wybory, wolę spacer po parku. Z jednej prostej przyczyny - nie mam na kogo
z a g ł o s o w a ć. A na byle kogo nie będę. Za bardzo szanuję mój kraj. Zresztą, spójrzcie sami, wy, którzy głosujecie co wybory "na byle kogo" - dobrze jest? Hmm?

Topilzin, zmianę na lepsze zapewni nie frekwencja na wyborach. Mogą to zrobić tylko i wyłącznie mądrzy, dobrze do roli władców państwa przygotowani politycy.
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Topilzin » poniedziałek, 9 stycznia 2012, 21:20

Topilzin, zmianę na lepsze zapewni nie frekwencja na wyborach. Mogą to zrobić tylko i wyłącznie mądrzy, dobrze do roli władców państwa przygotowani politycy.
To zdanie widzę tak:

Topilzin, zmianę na lepsze zapewni nie absencja na wyborach lecz właśnie wybrani przez nas ,wyłącznie mądrzy, dobrze do roli władców państwa przygotowani politycy.

Inaczej wybiorą się sami i napewno nie będą to najlepsi.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Wajper » wtorek, 10 stycznia 2012, 01:23

Właśnie tak kończy się zabawa w "moja racja jest najmojsza". Surrealizmem intelektualnym. No ale dobra, mimo wszystko po raz kolejny powtórzę, innymi słowy.

Głosowanie ma sens, gdy są warci głosu kandydaci. Uważam zasadę "głosować dla zasady na byle kogo" za główną przyczynę problemów trapiących nasz kraj.

Wpojono nam, że samo "chodzenie na wybory" to "demokracja" i "obywatelski obowiązek". Idziemy zatem, jak te bezmyślne, zmanipulowane barany. Bo przemilcza się drugą część prawdy - aby demokracja działała, kandydaci na kluczowe strategicznie stanowiska powinni być najwyższej klasy specjalistami. Wybory z definicji mają odsiać miernoty i wyłonić najlepszych. Co robić, gdy kandydaci to same miernoty? Iść na kompromis z patriotyzmem i zdrowym rozsądkiem i "chodzić na wybory" bez sensu? Czy może wysyłać sygnał "nie, ten wachlarz polityków mi nie odpowiada, proszę o lepszych" poprzez świadomy bojkot?

Cóż, każdy wybiera to, co chce, zgodnie z własnym sumieniem i umysłem, zależnie od stopnia jego wyprania.
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Topilzin » wtorek, 10 stycznia 2012, 19:51

Co robić, gdy kandydaci to same miernoty
Nigdy nie ma wyboru między idiotą a supermanem.Prości ludzie chcą podziału na dobro i zło bo nie wymaga to od nich myślenia.Cwany polityk wykorzystuje tą ludzką skłonność.Wybiera się między miernotą i trochę mniejszym miernotą.Różnice minimalne ale jednak. Można też głosować na osobę aby ukarać tą inną.Moim zdaniem np. takiego Olecha trzeba za wszelką cenę wyeliminować w następnych wyborach.Ryzyko że przyjdzie gorszy minimalne.Tuska też trzeba się pozbyć bo dzięki Kaczorowi obrósł zanadto w piórka.

Jeśli inteligentni ludzie do których sądzę należysz wypną się na wybory to biada temu społeczeństwu.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
Wajper
Posty: 1197
Rejestracja: środa, 27 czerwca 2007, 16:28

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Wajper » środa, 11 stycznia 2012, 12:57

I możemy wymieniać się argumentami przez następne 1000 stron...

Rozumiem Twój punkt widzenia. Akceptuję i uznaję jego zasadność, ale nie mogę przyjąć.

Nie chcę wybierać pomiędzy mniejszym, a większym złem. Zło to zło. Chcę wybrać kogoś dobrego, kompetentnego (obiektywnie, nie moim zdaniem, a można to łatwo ocenić przez ewaluację czynów, a nie słów) i jeśli takowy się pojawi, ma mój głos. Na razie czekam. Niektórzy politolodzy zauważają, że polska demokracja jest JESZCZE za młoda, że nie umiemy z niej korzystać i przez to tylu niekompetentnych polityków dostaje się do żłoba. Jak zauważyłeś, bawimy się w gierki typu "zagłosuję na X bo nie lubię Y", albo "X jest mniejszym oszołomem, niż Y" (co jest de facto wciąż odzwierciedleniem przepychanek i intryg dawniej obserwowanych w strukturach Partii), zamiast, jak to jest w dojrzałej demokracji (przynajmniej w założeniu) myśleć: "zagłosuję na X, bo po analizie jego programu, dotychczasowych osiągnięć na polu polityki/biznesu/nauki, wykształcenia i potwierdzonej działaniami kompetencji mogę uznać, że jest najbardziej właściwą osobą na dane stanowisko".

Topilzin, ja nie kasuję apriorycznie polityków. Gdy są wybory czytam, słucham, analizuję. Niestety, za każdym razem wychodzi mi, że nawet atrakcyjnemu na pierwszy rzut oka kandydatowi brakuje tego, o czym wspomniałem powyżej. Weźmy przykład z ostatnich samorządowych... Pan X w ulotkach robi ortografy. Pan Y bełkoce bez ładu i składu. Pani Z posługuje się agresywnym językiem przekupki. Pan A używa obrażającej inteligencję demagogii. Pan B kopiuje program od pana C. Pan C z kolei nie miał do tej pory nic wspólnego z polityką, a jako biznesmen ma opinię chama i oszusta. Pani D pracowała wprawdzie w strukturach administracyjnych, ale bez żadnych widocznych efektów. Pan E to sportowiec, pracę urzędnika znający z odległości 5 kilometrów. Pan F mówi do rzeczy, ale jego program dotyczy wyłącznie prywatnych przedsiębiorców, co mnie osobiście zgrzewa, bo takowym nie jestem.*

Na które z owych miernot powinienem był zagłosować? By mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku?

*wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób przypadkowe i niezamierzone
"Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem."
Gottfried Wilhelm Leibniz

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: elveez » czwartek, 6 czerwca 2013, 10:49

Zapraszamy na dyskusję publiczną nad rozwiązaniami przyjętymi w projekcie planu miejscowego "CENTRUM 2A".
Dyskusja odbędzie się w dniu 18.06.2013r. o godz. 17.00 w siedzibie Urzędu Miasta Ustka - Sala Konferencyjna (pok. nr 101).
http://bip.um.ustka.pl/file.php?attachment=19361" onclick="window.open(this.href);return false;

Skąd szary "Kowalski" ma wiedzieć co to jest centrum 2A ?? Po 40 minutach szukania znalazłem opisujący "to" dokument ale na mapie jest oznaczony jako A, a nie 2A

Urząd zamieszcza skan, który dla wiekszości jest poprostu pisany jakims kodem, zmusza "Kowalskiego" do czytania rzeczy nieprzydatnych co zajmuje kolejne 10 minut - nie znajduję jednak tego czego szukam. Gdy urzednik wiedział że format PDF ma cos takiego jak wyszukiwarka fraz (naciska sie CTRL F) to skopiowałby treśc pisma jako tekst - dzieki czemu moge w 2 sek sprawdzić o czym jest dokument i czy zawiera opis -rozwinięcie słów CENTRUM 2A. Niestety urzędnik tego nie wie. A "Kowalski" korzystając z BIP i strony Ustki brnie w coraz to nowsze nonsensy. Posługując sie biegle komputerem po 50 minutach udało mi sie dowiedziec co i jak. Co ma zrobić 50 letni stolarz, 55 letnia sklepikarka nie umiejąca w takim stopniu korzystać ze zdobyczy elektroniki ?
ustka.JPG
bip.JPG
bip2.JPG
Wygląda na to że urzędnicy pisza dokumenty dla samych siebie a nie ludzi o których życiu w pewien sposób decyzują. Gdzie jest przyjazny mieszkańcom urząd ?
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Ania21
Posty: 36
Rejestracja: czwartek, 17 grudnia 2009, 16:33

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Ania21 » czwartek, 13 czerwca 2013, 20:17

Wystarczy zrozumieć, że USA swą potęgę zbudowało na prostej zasadzie: jak najbardziej kompetentna/wykształcona kierunkowo osoba na dane stanowisko, bo wszyscy na tym zyskamy.
Potęgę USA zbudowano na pracy niewolniczej i wygranej w dwóch wojnach światowych, gdzie USA wchodziły do konfliktu jako jedno z ostatnich państw i odnosiły duże korzyści stosunkowo niewielkim kosztem (porównując to do start innych państw, ale i tak były to przeogromne starty w ludziach).
Na szczęście w cywilizowanym świecie absolwenci polskich uczelni są naprawdę szanowani i przy odrobinie sprytu i determinacji mają szansę.
Małe sprostowanie, w Wlk. Brytanii dyplomy polskich uczelni nie są honorowane. Nie można być prawnikiem w Anglii nie mając skończonej angielskiej uczelni i tak jest z dużą ilością zawodów. Z resztą wcale się nie dziwie, że nie honorują naszych dyplomów, wystarczy porównać nasze uczelnie z brytyjskimi. Nasze najlepsze uczelni ledwo mieszczą się w około 500 miejscu, a najlepsze brytyjskie uczelnie to czołówka wszystkich rankingów. Z tymi rankingami to trzeba brać je trochę z przymrużeniem oka, bo jak np: robi je jakiś chiński / tajwański uniwersytet to bierze pod uwagę te czynniki dzięki którym uczelnie na jego terenie dostaną wyższe noty. Co kraj to obyczaj. Tylko zaskakująca pojawia się prawidłowość. Anglosaski najlepsze uczelni (USA, GB) zdobywają we wszystkich rankingach czołowe lokaty, a polskie są daleeeeeko w rankingach niezależnie jakie państwo je przeprowadza i jakie bierze kryteria do oceny :P .

Awatar użytkownika
elveez
Posty: 12199
Rejestracja: poniedziałek, 30 czerwca 2003, 15:01
Lokalizacja: Magierowo / Trocinowo
Kontakt:

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: elveez » czwartek, 13 czerwca 2013, 21:55

Pokaż Anglikowi fizykę czy chemię zrobi oczy to kraj humanistów . USA ? także Polacy zbudowali ich potęgę. Trzymając butelke coca coli nie wiesz nawet że zrobił ja Ustczanin, Design & Ergonomy Main Engineer.
Ciekawostki z regionu i nie tylko. Zapraszam na mój kanał. http://www.youtube.com/user/elveezultra/videos
Obrazek

Janek
Posty: 46
Rejestracja: poniedziałek, 25 stycznia 2010, 18:11
Lokalizacja: Germany

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Janek » piątek, 14 czerwca 2013, 20:03

Ania21 pisze:

Małe sprostowanie, w Wlk. Brytanii dyplomy polskich uczelni nie są honorowane. Nie można być prawnikiem w Anglii nie mając skończonej angielskiej uczelni i tak jest z dużą ilością zawodów. .
Aniu21, jak mozna polskiemu prawnikowi za granica uznac dyplom, jedyne co ich laczy z prawnikami w innych krajach to jest prawo rzymskie, kiedys bylo obowiazkowe, dzisiaj nie, nawet ludzie z krajow anglojezycznych nie dostana w UK stanowiska adwokata bez aplikacji i egzaminu,

Jako radca prawny mozna pracowac, oczywiscie jezeli znajdzie sie prace.

Wazniejsze od dyplomow jest wiedza i jezeli ktos sie umie dobrze sprzedac to dostanie prace.

Od dobrych kilku lat w DE przyjecie do pracy umyslowej odbywa sie przez Assessment-Center, przy czym testy moga nawet pare dni trwac, po kilku takich treningach zdobywa sie doswiadczenie i mozna dostac prace, uznanie dyplomu nie gra duzej roli.

Mnie w DE uznano nawet dyplom przystoczniowego technikum, zaczynajac tu prace nie mialem kompleksow, jedynym problemem byl jezyk, po 6 miesiacach szkoly mialem troche problemow, bo musialem pisac protokoly z narad, siedzialem nieraz do poznej godziny w domu i pocilem sie.

chlopak_z_ustki
Posty: 1268
Rejestracja: piątek, 10 czerwca 2005, 20:03
Lokalizacja: Ustka/Gdańsk

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: chlopak_z_ustki » piątek, 14 czerwca 2013, 20:24

To ja sobie pozwolę przyczepić się do powyższych postów. ;) Prawo rzymskie nie jest obowiązkowe?! Nie wiem jak jest w innych krajach, ale pierwsze słysze, że w Polsce studenci prawa nie mają tego przedmiotu. (Jeśli oczywiście miałeś na myśli polskie uczelnie).
Po drugie - stwierdzenie, że Ameryka dorobiła się na wojnach jest według mnie troszeczkę przesadzone. Amerykanie włączyli się do wojny, bo zostali zaatakowani, de facto także było tak w I wś. Usa w II wś walczy od końca 1941r. - to raczej nie jest schyłek wojny, a straty w ludziach myślę że zależą w dużej mierze od dowódców i kadry oficerskiej, a Amerykanie nie posyłali na ogół ludzi na śmierć. Poza tym mieli taki potencjał przemysłowy i militarny, że wojna nie zaszkodziła ich gospodarce. Do tego niesamowite pieniądze szły na pomoc w ramach lend-lease. Państwo, które dopiero buduje swoją potęgę raczej nie mogłoby sobie pozwolić na takie wydatki. Owszem, wojna w jakiś tam sposób napędza pkb, ale stwierdzenie, że potęga USA wyrosła na wojnach światowych jest na wyrost. Co do niewolnictwa też bym polemizował.

Ania21
Posty: 36
Rejestracja: czwartek, 17 grudnia 2009, 16:33

Re: Mam magistra, zmywam gary

Post autor: Ania21 » sobota, 15 czerwca 2013, 16:43

Pokaż Anglikowi fizykę czy chemię zrobi oczy to kraj humanistów . USA ? także Polacy zbudowali ich potęgę. Trzymając butelke coca coli nie wiesz nawet że zrobił ja Ustczanin, Design & Ergonomy Main Engineer.
Używając produktu firmy apple nawet nie wiesz, że współzałożycielem jej był człowiek polskiego pochodzenia. Oglądając filmy Warner Bros nie wiesz, że ta wytwórnia została założona przez polskich emigrantów. Dużo można by wymieniać. Społeczeństwo USA to dawni imigranci i koloniści, wyliczanie kto i z jakiej nacji co założył i co wynalazł jest bez sensu. Jedynie Indianie są rdzennym ludem, wszyscy inni to potomkowie imigrantów i kolonistów. Wszystko na co składa się potęga USA zostało stworzone przez imigranta z jakiegoś kraju. Takie wyliczanie kto co i ile jest bez sensu.

Wygrane wojny światowe dały USA więcej niż 10 milionów osób polskiego pochodzenia. Kraje europejskie pozapożyczały się u USA i dolar stał się walutą międzynarodowej wymiany, w Europie w latach 50tych bida aż piszczała, a co się działo w USA w latach 50? II wojna światowa wyciągnęła kraj z zapaści gospodarczej, a zniszczona Europa importowała produkty z USA na saklę masową, zanim była w stanie odbudować swój przemysł, dolar stał się międzynarodową walutą, problemami USA stała się konkurencja ze strony Europy, Japonii itd po tym jak już swój przemysł te państwa odbudowały. Już nie było tak, że co by za szmelc USA nie wyprodukowało to i tak by to kupili, tylko zaczęli stawiać na jakość, tnięcie kosztów i oferowali produkty wyższej jakości po niższych cenach. Hamerykanie wpadli w tarapaty, ale pomogła im rewolucja informatyczna, lepsze zarządzanie itd, jakoś się wykaraskali, ale teraz dołącza Europa wschodnia do wyścigu i problemy USA widać na przykładzie ich motoryzacji. Ludzie w samych USA woleli kupić Europejskie / Japońskie / Koreańskie auta tańsze i mało awaryjne, a do tego oszczędniejsze, niż amerykańskie psujące się na potęgę. Tak jest ze wszystkim, czasy kiedy USA wyprzedzało cały świat i cały świat kupował od USA już minęły, teraz to cały świat zaczął USA wyprzedzać, a one nie nadążają. Europa, Japonia, Afryka północna zniszczone wojną, USA nie tknięcte, świat potrzebuje surowców, materiałów do obudowy, maszyn i pieniędzy, kto je dostarcza? Kraj o olbrzymim przemyśle, co dodatkowo wzmogło koniunkturę USA. Kiedy USA stały się supermocarstwem? Po II wojnie światowej, a kiedy dołączyły do mocarstw po wygranej I wojnie światowej. Imperium brytyjskie zbankrutowało już po I wojnie, a po drugiej już było tylko namiastką samego siebie, a jego miejsce przejęły USA, możesz polemizować, ale to nie są moje twierdzenia i tezy, tylko historyków, ekonomistów i ludzi, którzy znają się w temacie lepiej niż my wszyscy razem wzięci i do tego ma to sens.

A ciężko żeby absolwent polskiego prawa mógł praktykować w Anglii, skoro tam jest odmienny system prawniczy oparty na precedensach. Dyplom ci uznają polskiej uczelni jak potwierdzisz kwalifikacje w egzaminie / teście czy czymś innym, jak przyjdziesz z samym dyplomem to nikt ci na słowo nie uwierzy, ale jakbyś tam przyszedł z dyplomem angielskiej uczelni, to od razu bez żadnych dodatkowych kwalifikacji ci uznają dyplom. Na tym polega różnica, ktoś mnie ewidentnie nie zrozumiał.

Zablokowany