BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Idealne miejsce na wszelkiego rodzaju dyskusje polityczne.

Moderator: DKS

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3626
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: maj » piątek, 14 czerwca 2013, 23:11

III klasę jakoś przebolałem - ponad 200 zł na same tylko podręczniki.
Ale jak dzisiaj na Librusie opublikowane zostały książki do klasy IV (SP2), których łączny koszt wyniósł prawie 400 złotych to ciśnienie mi skoczyło.
Łącznie smyk do szkoły potrzebuje 22 książki, z których szczerze wydaje mi się, że ledwie 8 ma jakieś logiczne/pedagogiczne uzasadnienie. Cała reszta to zwyczajne wyciąganie kasy przez wydawnictwa poprzez tworzenie bzdurnych ćwiczeń i bezsensownych podręczników do np. plastyki, techniki, które mi akurat kojarzą się z tworzeniem manualnym, a nie wkuwaniem instrukcji obsługi ołówka.
Nie wiem, czy współcześni nauczyciele są tak odarci z kreatywności, wiedzy, wyobraźni, że aby uczeń wykonał prace pisemną/rysunkową muszą posiłkować się odmóżdżającymi ćwiczeniami, w których wydrukowano 90% rozwiązań, dziecku pozostawiając jedynie 10% na wysiłek umysłowy, kreatywność i możliwości indywidualnego rozwiązywania zadań? Czy już w ogóle nie przygotowuja się do lekcji ograniczając się jedynie do polecenia otwarcia ćwiczeń na stronie... ? Nie robią sami i/lub z dzieciakami drobnych pomocy naukowych?
Kiedyś wystarczały zeszyty. Dziecko wyrabiało pismo, dbało o estetykę zapisów, musiało samo dojść do właściwego rozwiązania. Teraz notatki i estetykę - za grubą kasę - robi za nie drukarnia, a dzieciaki są pozbawiane jakiejkolwiek własnej inwencji.
Od samego początku obracają się w testach zero-jedynkowych zamiast zapełniać kolejne kartki zeszytów własną inwencją. Skutek - za kilka lat jeden smyk z drugim mają zdiagnozowane dysleksję, dysortografię, dys.... coś tam.
Mój smyk, a i owszem ma pozakładane zeszyty... 16 kartkowe (8 sztuk), z których od początku roku szkolnego zapełnił do końca 1. Pozostałe rzadko przekraczają środkową zszywkę.
Coś tu jest nie tak.
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

chlopak_z_ustki
Posty: 1268
Rejestracja: piątek, 10 czerwca 2005, 20:03
Lokalizacja: Ustka/Gdańsk

Re: BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: chlopak_z_ustki » sobota, 15 czerwca 2013, 00:02

Maj, przecież na podręcznikach ktoś musi zarobić, więc im ich więcej tym lepiej! Najlepiej jeszcze żeby program zmieniał się co rok, tak aby każdy musiał kupić nową książkę, a te z poprzedniego roku/lat były totalnie nieaktualne. Może to co zaraz napiszę będzie troszeczkę porównaniem na wyrost, ale tak jest teraz ze wszystkim. Firmy i korporacje doją ludzi do ostatniego grosza w zamian oferując badziewny towar. Mój ojciec ma 25 lat telewizor który ciągle działa bez żadnych usterek. Jak teraz słyszę, że znajomy po trzech miesiącach użytkowania oddaje telewizor na gwarancję to śmiać mi się chce. Takich przykładów zresztą można przytoczyć setki.
Wracając do podręczników - to tak jak mówisz, teraz co drugi dzieciak albo dysleksja, albo dysortografia albo coś jeszcze... Nie chcę tutaj absolutnie kogoś obrażać, czy też robić z siebie nie wiadomo kogo, ale za "moich" czasów takie osoby z "dys..." stanowiły mniejszość. Gdzie szukać przyczyn? Myślę, że winny jest nie tylko "system", ale także rodzice którzy pozwalają na to czy na to. Może to co teraz napiszę zabrzmi tendencyjnie, ale za "moich" czasów każdą wolną chwilę spędzało się ze znajomymi, grało się w piłkę i kosza gdzie tylko popadło, czytało się mnóstwo książek. Owszem, był też czas na pegazusa czy telewizję ;), ale wydaje mi się, że obecnie dzieciaki mają za dużo tej "elektronicznej" rozrywki. Tak się składa, że często odwiedzam ustecki orlik i "sępik" w Grabnie. Uwierz mi, że częściej spotykam tam osoby 18+ niż dzieciaki (dla których de facto takie obiekty powstały).

Awatar użytkownika
dumb
Posty: 1524
Rejestracja: wtorek, 24 maja 2005, 22:22
Lokalizacja: Ustka
Kontakt:

Re: BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: dumb » sobota, 15 czerwca 2013, 00:54

przyczyn jest wiele, ja "za swoich czasow" jezdzilem na rowerze po prostu, teraz trzeba miec kask i najlepiej prawnika na etacie. w piaskownicy sie bawilem i juz, teraz sanepid musi piasek sprawdzic. kiedys dostalem w morde na podworku i juz, teraz rodzice skoncza u psychologa, a moze przyjedzie tvn i strace wladze rodzicielska... itp. itd.

tak samo masz z ksiazkami, kazdy chce na maxa zarobic, panstwo zamiast upraszcac przepisy to je caly czas gmatwa, bo panstwo nasze nie jest od pomagania tylko zeby kogos przylapac i przypierdolic, ale to wiadomo dlaczeogo, caly czas przy wladzy jest pokolenie, ktore pamieta, ze, jogurt moze byc tylko jeden, to my walczylismy z komuna tylko, ze caly czas stosujemy ich metody, 2-3 pokolenia jeszcze, ja nie dozyje...

i jeszcze dlaczego Polacy za granica pracuja jak trzeba a w kraju nie? bo za granica sie stosuja do ich praw, nie maja bagazu otoczenia, a w kraju "nie rzutuje"
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3626
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: maj » sobota, 15 czerwca 2013, 11:26

Maj, przecież na podręcznikach ktoś musi zarobić, więc im ich więcej tym lepiej!
To, że wydawnictwom to akurat pasuje, to mnie nie dziwi - w końcu w biznesie o to chodzi, żeby wyjść na plus.
Mnie przeraża indolencja grona pedagogicznego, które brnie w ten absurd całkowicie zrzucając odpowiedzialność, za swoją misję i jej jakość, na wydawców, których jedyną misją jest zarobić.
Dlaczego nie konsultuje się zestawu podręczników z np. Radą Rodziców. Tylko od razu z grubej rury kilkaset złotych. Może w każdej szkole potrzebny byłby taki społeczny głos rozsądku, który przypominałby nauczycielom, że mają być pedagogami, a nie przedstawicielami handlowymi, których ideą nadrzędną jest udowadnianie, że dane ćwiczenie jest o niebo lepsze od normalnego zeszytu; tylko po to, aby zadowolić portfele wydawnictwa, kuratorium (?), dyrekcji (?), swój (?)...
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Awatar użytkownika
Topilzin
Posty: 6396
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 13:26

Re: BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: Topilzin » sobota, 15 czerwca 2013, 11:36

Ach , były czasy kiedy podręczniki przechodziły za niewielką opłatą z rocznika na rocznik.Uzupełniano jeno ubytki.Jak rodziców było stać i chcieli to kupowali i nowe.
"Bagatelizować, bagatelizować i jeszcze raz bagatelizować... złapią za rękę, mówić że nie wasza."

Awatar użytkownika
maj
Posty: 3626
Rejestracja: niedziela, 28 stycznia 2007, 06:12
Lokalizacja: Ustka

Re: BEZPŁATNA SZKOŁA I JEJ KOSZTY NIE TYLKO W PIENIĄDZU

Post autor: maj » poniedziałek, 2 września 2013, 23:41

A z ciekawości zajrzałem do ustawy o Systemie oświaty
(USTAWA z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572, Nr 273, poz. 2703 i Nr 281, poz. 2781, z 2005 r. Nr 17, poz. 141, Nr 94, poz. 788, Nr 122, poz. 1020, Nr 131, poz. 1091, Nr 167, poz. 1400 i Nr 249, poz. 2104, z 2006 r. Nr 144, poz. 1043, Nr 208, poz. 1532 i Nr 227, poz. 1658, z 2007 r. Nr 42, poz. 273, Nr 80, poz. 542, Nr 115, poz. 791, Nr 120, poz. 818, Nr 180, poz. 1280 i Nr 181, poz. 1292, z 2008 r. Nr 70, poz. 416, Nr 145, poz. 917, Nr 216, poz. 1370 i Nr 235, poz. 1618, z 2009 r. Nr 6, poz. 33, Nr 31, poz. 206, Nr 56, poz. 458, Nr 157, poz. 1241 i Nr 219, poz. 1705, z 2010 r. Nr 44, poz. 250, Nr 54, poz. 320, Nr 127, poz. 857 i Nr 148, poz. 991, z 2011 r. Nr 106, poz. 622, Nr 112, poz. 654, Nr 139, poz. 814, Nr 149, poz. 887 i Nr 205, poz. 1206, z 2012 r. poz. 941 i 979 oraz z 2013 r. poz. 87 i 827)

Jakby być upierdliwym, to wynika z niej, że rodzice niekoniecznie muszą wydawać na podręczniki krocie... a jak zachęca jeden z banków może i nawet zaciągać kredyty (Hieny!)...
Mianowicie:
7. Organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy w szczególności:
(...)
4) wyposażenie szkoły lub placówki w pomoce dydaktyczne i sprzęt niezbędny do pełnej realizacji programów nauczania, programów wychowawczych, przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów oraz wykonywania innych zadań statutowych.
Czy podręczniki są pomocami dydaktycznymi?
Według wszelkiej logiki TAK - jak najbardziej!

Dlaczego więc rodzice ponoszą koszty fanaberii nauczycieli?

Mamy na forum jakiegoś prawnika?
"Ruchy władzy są strasznie przewidywalne, traktują Polaków jak głupich ludzi" (J. Stuhr)
Projekt niezależny "Ustka! To logiczne" https://www.facebook.com/groups/2293914710838298/

Zablokowany